sobota, 9 września 2017

[Audiobook] „Szkoła żon” Magdalena Witkiewicz. Finezyjna, refleksyjna, gorąca i ekspresyjna...






StoryBox.pl

Czas trwania: 6 godz. 41 min.

Czyta: Agnieszka Wagner


To nie jest moje pierwsze spotkanie z prozą Magdaleny Witkiewicz, za to pierwsze z lektorką, którą jest aktorka grająca jedne z ról pierwszoplanowych. Pani Agnieszka Wagner znakomicie poradziła sobie w roli lektorki, mimo iż to nie jest łatwa książka, bo gorący erotyk, kipiący seksem i subtelnością. Ktoś pomyśli, co to za sztuka przeczytać taką książkę. Ano, sztuka i nie lada wyzwanie. Gorące sceny, elektryzujące czytelnika pojawiają się naprawdę bardzo często, więc jak je zmysłowo przeczytać, jak przejść potem w narrację oddającą obrazy w tle? Właśnie. Szkopuł tkwi w delikatnym głosie aktorki. Uważam, że wykonała kawał dobrej pracy. Odpowiednia intonacja, podział na role. Po moich wcale nie pozytywnych doświadczeniach z innymi aktorami, uchodzącymi za gwiazdy ekranu, Pani Agnieszka zalicza się do grupy, których będę polecała. Wielu było już takich, którzy potrafili zepsuć całą aurę wokół książki, tylko przez nieodpowiednią interpretację.


Tytułowa Szkoła żon, to miejsce, w którym kobiety spędzają czas na nauce wszelkich dziedzin z życia każdej z nich. Program zajęć jest ściśle określony. Panie mają czas na naukę chodzenia w szpilkach, saunę, masaże, naukę sprzątania, gotowania itp. Cztery główne bohaterki znajdą się tam z różnych powodów. Młoda Miśka ślepo zapatrzona w swojego Misia bardzo chce się nauczyć oralnej ekstazy, żeby Misiowi zrobić dobrze. Jadwiga zmęczona romansami męża chce wreszcie odpocząć i może czegoś nowego się nauczyć, żeby mąż wreszcie zobaczył dawną ją. Julia, która jako jedyna wygrała karnet do Szkoły żon jest tuż po rozwodzie i pragnie najwyższego stanu odprężenia. Każdą z nich przez trzy tygodnie pobytu tam czeka przygoda życia. Czy tak jest w rzeczywistości?




Dla mnie to nie tylko gorący, ociekający seksem erotyk. Dla mnie to przede wszystkim powieść o kobietach. Każda z nas marzy, by mieć wierną przyjaciółkę od serca. Bohaterki książki w Szkole żon pojawią się każda z indywidualnego powodu, ale tak naprawdę żadna z nich nie ma bezgranicznej ufności do swojego mężczyzny, ani tak naprawdę prawdziwej przyjaciółki, z którą może dzielić troski i radości. To taka wewnętrzna potrzeba poczucia kobiecej solidarności, czy po prostu rozumienia się nawzajem. To też ciekawe spostrzeżenia na temat mężczyzn.


Jedno jest pewne. Żadna z bohaterek nie wróci taka sama. Pobyt w Szkole żon pozwoli im odnaleźć się wewnętrznie, wsłuchać się w siebie, swoje potrzeby, zrobienia coś wreszcie dla samej siebie. Ten pobyt zmieni dotychczasowy światopogląd. Żadna nie wyjedzie stamtąd z poczuciem odrzucenia, czy niezrozumienia. Jestem ciekawa, jak Wy przyjmiecie tę formę interpretacji. Ciekawi mnie też, czy chciałybyście znaleźć się też w takiej nietypowej szkole i jakie byłyby Wasze względem tego pobytu oczekiwania?



„Szkoła żon” Magdaleny Witkiewicz niejednego czytelnika onieśmieli, uruchomi wyobraźnię, czy subtelne fantazje. To opowieść o sile kobiet, o zawiązywaniu się przyjaźni, głosie rozsądku schodzącym na dalszy plan, a dającym dojść do głosu zagubionym uczuciom i skrywanym w sercu namiętnościom. To powieść niezwykle ekspresyjna, gorąca, a w formie audio, dzięki subtelnemu głosowi Agnieszki Wagner jest świetną, intrygującą opowieścią, której można słuchać w każdym miejscu i o każdej porze, przez wszystkich, a szczególnie polecam mężczyznom! 

Jestem ciekawa dalszych losów bohaterek, które poznam w "Pensjonacie marzeń". 




Za audiobooka dziękuję:







piątek, 8 września 2017

[Recenzja ambasadorska] „W sieci uczuć” Aneta Krasińska. Czasami trudno jest się określić...






Wydawnictwo Videograf

Ilość stron: 252



Kamila jest młoda, ambitna. Jak każdy ma marzenia snując przy tym wizje szczęśliwej przyszłości. Jednak los nie zawsze wiedzie nas ścieżkami, po których chcielibyśmy cały czas podążać, i które akurat sobie wytyczyliśmy. Autorka ciekawie opisała losy Kamili, osadzając ją w czasie trochę odleglejszym od współczesności. A to dla mnie akurat ważne, bo ja również należę do pokolenia Kamili i wiem, jak wówczas żyło się nastolatkom, jak przemiany gospodarcze i zmiany na rynku pracy wywierały wpływ na nasze życie, jak trudno było podjąć jakąkolwiek rozsądną decyzję, nie zawsze zgodną z naszymi przekonaniami i pragnieniami. Podobnie było z Kamilą. Widziała ciężką pracę matki, jej poświęcenie, nieustanną walkę o nie dwie, kiedy to wygoniła z domu męża alkoholika. Dorastająca Kamila za wszelką cenę nie chciała iść drogą podobną do tej, którą chcąc nie chcąc musiała iść jej kochana mama. Rozpoczynając studia na germanistyce, skupiała się na tym, by osiągnąć więcej od rówieśników.





Studiując, równocześnie dorabiała jako opiekunka niesfornego Adasia. Ta ciągła gonitwa spychała Kamilę trochę na bok od życia towarzyskiego. Nie miała czasu na częste wypady z przyjaciółmi, z których szczególnie jeden wpadł jej w oko, Tomek. Pierwsza praca przyniosła Kamili wiele satysfakcji. Nieporozumienia w relacji z szefostwem zmusiły dziewczynę do podjęcia kolejnej. Tym razem była to szkoła. Kompletne nieporozumienie. Niestety, ale nie wszyscy nadają się do roli pedagoga. Współczesnej młodzieży na dużo się pozwala i nie zawsze nauczyciel jest autorytetem, któremu można bezkompromisowo zawierzyć, no i ogranicza mu się pole reakcji na częstą bezczelność uczniów. Rozterki Kamili, balansowanie na granicy niepewności oraz wiecznie irytująca ją osoba Piotra, któremu nie jest łatwo zaufać, to wynik melancholii coraz częściej dopadającej bohaterkę. Jakby tego było mało, bliskość relacji jej matki i Piotra, która widzi w mężczyźnie potencjalnego zięcia, jeszcze bardziej komplikuje i pląta uczucia Kamili do własnej matki. Częste wybuchy konfliktów nie zwiastują niczego dobrego. Punkt kulminacyjny złego samopoczucia staną się preludium do świadomej decyzji, jaką przyjdzie jej podjąć w najbliższym czasie. Czy szczęście da się odnaleźć daleko od domu, od granic ojczystego kraju?






Aneta Krasińska bez wątpienia lubi plątać swoim bohaterom losy, stawiając im co jakiś czas bariery, zmuszające do pewnych, często trudnych decyzji. Doskonale rozumiem Kamilę. Tamte czasy jej młodości nie były łatwym czasem. Praca na stanowisku stanowiła pewien element skomplikowanych znajomości. Jeśli się ich nie miało, to pracowało się w zawodzie kompletnie odbiegającym od wykształcenia, byle tylko zarobić, albo niestety wyjeżdżało się za granicę. Owszem, ktoś powie, dzisiaj jest podobnie. Jest, ale chyba nie w takim już stopniu jak kiedyś. Autorka utkała Kamili sieć uczuć, w których Jej bohaterka często się gubiła, nie umiała jednoznacznie się określić. Wiele razy bała się tego, co zastanie za rogiem swojej ufności, wiele razy uciekała przed samą sobą, momentami plącząc się w domysłach, przewidzeniach, czy zawierzając swoim założeniom. Bez wątpienia ta historia mogła i może przydarzyć się każdemu z nas, szczególnie, jeśli jest się tak emocjonalnym i impulsywnym, jak właśnie Kamila.


„W sieci uczuć” Anety Krasińskiej to bardzo autentyczna opowieść o trudnych do zweryfikowania emocjach, relacjach między najbliższymi. To powieść o nadwyrężonych niciach przyjaźni, szczęściu, które błądzi długo, by wreszcie znaleźć swojego adresata. Lekkie pióro autorki, dynamiczna akcja, emocjonalni, indywidualni bohaterowie oraz ciekawa tematyka czynią ją jeszcze bardziej intrygującą i wyjątkową.


Polecam!



Za możliwość patronatu i egzemplarz, dziękuję:









czwartek, 7 września 2017

Zapowiedzi moich najbliższych patronatów medialnych i polecajek na okładkach :)



Kochani!

Już niebawem będę miała przyjemność gościć na okładkach nie tylko jako patron medialny, ale również jako polecająca dany tytuł. I już się z tego powodu cieszę, bo to będą pozycje wyjątkowe, oczywiście naszych rodzimych autorów. Tak się złożyło, że akurat rekomenduję polskim autorom i cieszę się jeszcze bardziej z tego powodu, bo jak wiecie, wspieram polskich twórców całym sercem. Uważam, że mają ogromny potencjał i są w stanie wciąż nas czymś zaskoczyć :)




„Nigdy nie poddam się! Tom I. Udomowiona” Heleny Waszniewskiej





Na pozór prosta opowieść o prawdziwym życiu lecz w miarę odsłaniania kolejnego rozdziału mamy tutaj misternie utkaną szkatułkową historię z głębokim studium psychologicznym obrazu kobiety – córki, matki, żony, która całe życie szuka swego szczęścia i ciepła u boku kochającego, rozumiejącego ją mężczyzny. Wewnętrzna autodestrukcja Alicji rozpoczęła się już w dzieciństwie, kiedy jej apodyktyczna matka stawia przed dziewczyną cele i bariery nie do przebicia, w dodatku deprecjonując jej oczekiwania wobec życia i marzenia o ciepłym domu, w którym nie musiałaby słuchać wiecznych oczekiwań, gdzie podejmowałaby sama decyzje. 


Recenzję tej pozycji mieliście okazję poznać już u mnie przedpremierowo, pod LINKIEM. Tak prezentuje się okładka w całości. Pozycji patronuję nie tylko medialnie. Na skrzydełku znajdziecie również moją rekomendację :)





"Pamiętam" Agnieszki Janiszewskiej





Rekomenduję powieść kilkoma zdaniami na skrzydełku :)


A powieść polecam całym sercem, bo jest niezwykle klimatyczna i wyjątkowa.

Autorka nakreśliła piękną, epicką powieść, która swą konwencją czasową zabiera nas w odległe czasy przedwojenne, osadzając bohaterów w trudnych koligacjach rodzinnych i tajemnicach, które dopiero po kilku dekadach wyjdą na jaw. Plastyczne opisy, piękna polszczyzna, lekkie pióro oraz wiarygodne portrety bohaterów, to cechy tej niezwykle klimatycznej książki, która uwodzi czytelnika od pierwszych wersów.




"To tylko woda" Konrada Sikory





To z kolei wyjątkowy tomik poezji, którego również z przyjemnością objęłam patronatem medialnym :) Okładka jest jeszcze robocza, ale chciałam, żebyście mieli okazją ją zobaczyć :)


Konrad Sikora, mimo swego młodego wieku pokazał już, że potrafi pisać nad wyraz dojrzale, fascynując się istotą człowieczeństwa, relacją człowieka z Bogiem, jego sferą duchową, symbiozą człowieka z Naturą, wszelkim emocjom mu towarzyszącym oraz wzajemnym korelacjom ludzi, nie szczędząc przy tym obrazów jasnych i ciemnych oraz wszelkich jego odcieni. Życie jest dla Poety nieustanną inspiracją, dostarcza mu mnóstwo tematów do składania wymownych i sugestywnych wersów, wystarczy wyciągnąć ręce i zatopić się w poezji, która swą prostotą i przejrzystością zaintryguje każdego czytelnika, przekona nawet tych, którzy po poezję nie sięgają w ogóle.





"Lekcje przyjaźni" Gabrieli Kotas :)





O tym patronacie już Was wcześniej informowałam, ale uważam, że warto go przypomnieć, bo książeczka jest wyjątkowa :) Premiera już w przyszłym tygodniu :)


Książeczka opowiada o Pawełku i jego wiernym przyjacielu, zaś ilustracje do niej wykonały dzieci z różnych szkół w Polsce, inspirowane fragmentami czytanych przez Autorkę opowieści na spotkaniach autorskich.





"Mroczne Postscriptum" Karoliny Wiaczewskiej




Premiera książki już w przyszłym tygodniu. O tym patronacie również wcześniej informowałam, ale warto przypomnieć. Książkę objęłam patronatem ambasadorskim (Wstępnie miał być to patronat medialny).


Człowiek uwikłany w tajemne sidła. Diabeł mogący mieć twarz każdego człowieka. "Mroczne Postscriptum" to kilka historii, w których ludzkie losy zawsze podsumowuje demiurg. Miłość, pragnienie władzy i bogactwa, mściwość i okrucieństwo, słabości natury ludzkiej, podlegające sprawiedliwej ocenie tego, który uchodzi za Zło tkwiące w człowieku, to kwintesencja opowiadań, których zakończenie zaskakuje i skłania do refleksji.

„Kręta droga do nieba” Bożena Gałczyńska-Szurek






Wydawnictwo Szara Godzina

Ilość stron: 400


Cieszę się, że po raz kolejny odkryłam polską autorkę, po twórczość której będę sięgała z przyjemnością i cieszę się, że to spotkanie było niezwykle inspirujące, intrygujące i absolutnie niezwykłe. Dlaczego? Czytając książkę miałam nieodparte wrażenie, że wsiąknęłam w grecką rzeczywistość po uszy. Pani Szurek posługuje się plastycznym opisem, ale w granicach przysłowiowego rozsądku. Poza tym, zręczność przeplatanych wątków kryminalno-obyczajowych nadaje tej pozycji szczypty osobliwości, bo jak napisać to w sposób zaciekawiający czytelnika a jednocześnie nie przytłaczać go opasłymi opisami? Ten przepis zna na pewno autorka mimo wszystko ciepłej powieści „Kręta droga do nieba”.

I faktycznie, po lekturze tej książki można powiedzieć, że ta droga dojścia do prawdy była wyjątkowo wyboista, kręta i niesamowicie zagadkowa. Autorka w każdym rozdziale napiętrzała tajemnicze wątki w fabule, co rusz nakręcając je spiralą niedomówień wśród mieszkańców klimatycznej wyspy Toros, w której osadziła całą akcję swej powieści. I to jest kolejny plus. Polska autorka świetnie poradziła sobie z przedstawieniem rzeczywistości i mentalności Greków, ich codziennych rytuałów, światopoglądów, powściągliwości w pośpiechu, świadomym życiu w zgodzie z religią, do której żywią ogromny szacunek, tradycyjnym sjestowaniu, czy w ukazaniu greckich krajobrazów tak sielskich co tajemniczych, niepoznanych zakamarków z tradycyjnych przewodników turystycznych. 





Autorka sugestywnie poprowadziła fabułę tworząc przy tym bardzo autentycznych bohaterów, którzy nie są ani krystalicznie pozytywni, ani tacy do końca przewidywalni. Główną z nich i narratorką pierwszoosobową jest Klara. To Polka, która wyszła za mąż za Greka, dla której Toros to przede wszystkim ostoja spokoju i niczym niezmącona prawidłowość. Tymczasem, od momentu, kiedy podczas wielkanocnej procesji, Ikona Matki Boskiej Płaczącej upadła dzieją się różne rzeczy. Napad w cerkwi, śmierć młodego, zdrowego mężczyzny, potem jego ojca i kolejnych osób, nie zwiastują niczego dobrego. Przestępstwo goni przestępstwo. Klara, nawet podświadomie zaczyna interesować się śledztwem zostaje zatrudniona do pomocy, wraz z postępowaniem na jaw wychodzą różne ciekawostki i skrywane przez mieszkańców tajemnice. Co z napadem i śmiercią Lakisa wspólnego mają polscy studenci przebywający na Toros?

Nie ulega wątpliwościom, że autorka utkała ciekawą i pełną zaskakujących zwrotów akcji powieść, która łączy w sobie nie tylko elementy kryminału, ale przede wszystkim obyczaju. Pomysł, by przemycić do fabuły swoje zafascynowanie kulturą i życiem Greków okazał się moim zdaniem trafiony. Pod płaszczykiem lekkiej, klimatycznej opowieści dokonała również ciekawego zabiegu w postaci dwugłosu narracyjnego. O ile ta narracja pierwszoosobowa, przybliża nam punkt spojrzenia Klary, o tyle fragmenty narracji trzecioosobowej są zupełnie inne, pozwalają nam spojrzeć z boku, przyjrzeć się działaniom bohaterów, ich gestom, mimice, a nawet myślom. To zestawienie czyni ją jeszcze bardziej ciekawszą, bo tworzą one rodzaj tła narracyjnego, co dla wnikliwego czytelnika jest niesamowicie ważne.

Polecam! Czas przy tej książce nie będzie czasem zmarnowanym. Lekkie pióro autorki pozwala na szybką lekturę. Dynamizm wyznaczają poszczególne tropy, jakie autorka najpierw podsuwa czytelnikowi jako wykwintne danie, a potem je odsuwa, by zmylić i jeszcze bardziej rozpalić chęć dojścia do prawdy.


Za egzemplarz dziękuję: 







środa, 6 września 2017

Wyniki konkursu patronackiego z książką "Czesław Miłosz. Inspirujące pragnienie Boga" Krystyny Hoła :)





Kochani!

W starym regulaminie mam czas na ogłoszenie wyników konkursu do trzech dni po jego zakończeniu, a że dzisiaj wypada ostatni dzień, więc czynię swą powinność.

Dziękuję w imieniu Autorki i swoim za zainteresowanie konkursem i udział. Zadanie konkursowe nie należało do łatwych, bo nie wszyscy czytają poezję, stąd też pewnie małe nim zainteresowanie. Poza tym, dwie Panie udzieliły odpowiedzi już po terminie, dlatego też tych odpowiedzi nie mogłam brać pod uwagę, a szkoda, bo była jedna, która wyjątkowo mi się spodobała. Regulamin i zasady są jasne, dlatego na przyszłość proszę o to, by ich przestrzegać. Czytajcie je proszę, bo to jest ważne!


Niemniej, nagrody otrzymują:

Basia i Joanna M.





Gratuluję serdecznie! Czekam na adresy Pań, bądź to w wiadomości prywatnej na FB, bądź na: stokrotka954@wp.pl do trzech dni po ogłoszeniu wyników. 

Sponsorem nagrody jest Wydawnictwo Novae Res i to ono rozsyła nagrody.


Pozdrawiam :)








[Konkurs patronacki] Napisz swoje wyobrażenie i wygraj :)




Kochani!

Jako jeden z patronów medialnych książki Joanny Baran "Wakacje u starożytnych" mam przyjemność ogłosić konkurs, w którym macie okazję zdobyć jeden egzemplarz papierowy i dwa e-booki książeczki.

Wystarczy odpowiedzieć na zadanie konkursowe, które wcale nie jest trudne. Zapoznajcie się również z regulaminem konkursu.





Regulamin konkursu:

• Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga Recenzje Agi, zaś sponsorem nagród jest Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

• Konkurs przeprowadzany jest na terenie Polski


Konkurs trwa od 06.09.17 i trwa do 20.09.17 do godz. 23:59

• Uczestnikiem może być każda osoba pełnoletnia, która w razie wygranej będzie mogła podać polski adres do wysyłki

• Należy w komentarzu pod postem kreatywnie odpowiedzieć na pytanie zadane w poście konkursowym. Napiszcie w kilku zdaniach, jakie jest Wasze wyobrażenie niezapomnianych wakacji u starożytnych? Interpretacja dowolna!

• Wygrywa osoba, której odpowiedź najbardziej przypadnie do gustu Autorce książki, uczestnik przyjmuje do wiadomości, że wybór zwycięzcy jest czysto subiektywny i nie każdy musi się z nim zgodzić

• Ogłoszenie wyników nastąpi w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu we wszystkich mediach społecznościowych Organizatora - zwycięzca ma 48h na zgłoszenie się w wiadomości mailowej na adres stokrotka954@wp.pl, po tym czasie nagroda przepada

• Wysyłka nagród odbędzie się za pośrednictwem Poczty Polskiej w ciągu 7 dni od otrzymania danych adresowych. Nagrody rozsyła sponsor - Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

• Biorąc udział w konkursie uczestnik potwierdza że zapoznał się i akceptuje niniejszy Regulamin

• Nagroda przedstawiona jest na poniższym zdjęciu, w jej skład wchodzi: jeden egzemplarz papierowy książeczki Joanny Baran "Wakacje u starożytnych" oraz dwa e-booki






• Brak możliwości wymiany nagrody na równowartość pieniężną

• Brak możliwości przenoszenia nagrody na kogoś innego

• Zwycięzca ponosi odpowiedzialność za dostarczenie danych niezbędnych do prawidłowego doręczenia nagrody: tj. imię i nazwisko, adres do korespondencji - informacja ta jest przetwarzana jedynie na potrzeby wysyłki nagrody, nie jest przechowywana ani udostępniana nikomu. Po potwierdzeniu otrzymania nagrody przez Laureata - dane te są usuwane.

• Wzięcie udziału w Konkursie jest równoznaczne z zaakceptowaniem niniejszego Regulaminu

• Uczestnik oświadcza, że jest właścicielem praw autorskich do pracy konkursowej i że powstała ona na potrzeby niniejszego Konkursu. Wykrycie plagiatu lub powtórnego użycia pracy jest równoznaczne z dyskwalifikacją Uczestnika

Powodzenia!

[Przedpremierowo] „Rzeczozmęczenie. Jak żyć pełniej, posiadając mniej” James Wallman






Wydawnictwo Insignis

Ilość stron: 368

Premiera: 13.09


Jestem ciekawa, jak przeszlibyście jedno z ciekawszych badań naukowych, o jakim pisze w swojej pozycji James Wallman. Badanie polegało na tym, że pewnego wrześniowego poranka bohater badania obudził się w zupełnie pustym pokoju, w którym oprócz łóżka nie było kompletnie niczego. Hm... Ciekawe? Dla mnie bardzo, bo badanie skupiło się na psychicznym przytłoczeniu przedmiotami martwymi, które mają nam w życiu przynieść, w naszym mniemaniu – radość, poczucie szczęścia, czy bogactwa, tymczasem ma ono skutek odwrotny.

„Rzeczozmęczenie to historia jednego z najbardziej dotkliwych schorzeń współczesności, którego istnienie dopiero zaczynamy sobie uświadamiać. Opowiada o tym, jak wy, ja i całe społeczeństwo, zamiast czuć się bogatsi dzięki przedmiotom, które posiadamy, czujemy się nimi przytłoczeni. Więcej nie oznacza już dla nas, tak jak kiedyś, czegoś pozytywnego; więcej oznacza więcej kłopotów, więcej obowiązków, więcej powinności. W naszym zabieganym, przeładowanym bodźcami świecie więcej nie znaczy już lepiej. Więcej to gorzej.”


I niech mi ktoś udowodni, że to nie jest prawda. Współczesność narzucam nam pewne standardy, do których za wszelką cenę i wszelkimi sposobami chcemy dążyć i osiągać to co najlepsze, większe, wartościowsze. Ale, no właśnie, tu nawiążę do słów powyżej, to wiąże się z tą samą liczbą powinności. Przeładowani obowiązkami nie mamy czasu, by raz dziennie usiąść w spokoju z rodziną, najbliższymi i najzwyczajniej w świecie porozmawiać. Co więcej, nie mamy czasu na to, by rozmawiać z dziećmi. Stąd ich trudne do zweryfikowania zachowania, awersja do empatii, agresja i bunt przeciwko rodzicom. To czasami trudne sytuacje do zaakceptowania, ale jeszcze chyba trudniej znaleźć ich przyczynę. Wielu naukowców, lekarzy jest też zdania, że przesyt otaczającymi nas przedmiotami odbija się w końcu na naszym zdrowiu. Dochodzi do większego lub mniejszego stresu, stanów nerwicowych, a w konsekwencji do pogorszenia stanu zdrowia.


Autor w swej książce nie przedstawia tylko suchych faktów, czy liczb z badań naukowych, ale podsuwa nam pod nos wiele quizów w uporządkowanej liczbie punktów. Każdy z nich uświadamia nam, jak wielką ilością rzeczy i przedmiotów potrafimy się otaczać, kompletnie do niczego nam nie potrzebnych. A wystarczy tylko jedna twierdząca odpowiedź na którekolwiek pytanie, by móc wreszcie uświadomić sobie, w czym tkwi przyczyna i jak należy podejść do jej rozwiązania. Nie, tutaj nie otrzymacie gotowych rozwiązań. Tutaj otrzymacie wskazówki, gdzie szukać pomocy w weryfikacji swojego problemu.




Czy można pozbyć się pewnych nawyków, wdrożyć pewne zasady, analizować, ale przede wszystkim dokonać świadomego zakupu rzeczy, przedmiotów? Można. Wystarczy odpowiednia motywacja. Zmiany są w naszym życiu bardzo potrzebne, już nie tylko dla naszego zdrowia psychicznego, ale szczególnie dla postrzegania przestrzeni wokół. Czy taka zagracona daje nam poczucie bezpieczeństwa? Na pewno nie. Nie warto kolekcjonować przedmiotów, warto skupić się na wrażeniach i chwili. Zdecydowanie więcej daje nam to możliwości i oddechu. Owszem, przedmioty pozwalają nam się wylasnować, co ostatnio staje się niestety nagminne, dodatkowo podsycane przez media społecznościowe, ale raczej nie o to chodzi. 

„Rzecz jasna dobra materialne wciąż są oznakami statusu, ale dzięki mediom społecznościowym więcej ludzi niż w przeszłości wie, czego doświadczacie, a nie – co kupujecie. Poza tym z uwagi na zasadę niedostępności doświadczenia mają większy kapitał społeczny. W rezultacie doświadczenia są dzisiaj bardziej zauważalne, cenniejsze i większym stopniu przyczyniają się do podniesienia waszego statusu społecznego niż przedmioty.”

Takie wymogi stawiają poniekąd media i nasze chęci pokazania, czego my też nie posiadamy. Lepiej na zdjęciu na facebooku wygląda selfie z drogim samochodem, niż na rowerze. Na szczęście, małymi kroczkami zaczyna się to zmieniać. Nasza świadomość zaczyna dojrzewać do pewnych decyzji. 

Chciałabym, aby ta książka wielu z Was zainspirowała i zmotywowała do zmian. To nie tylko przykłady, quizy, czy pomoc w zrozumieniu istoty przesytu rzeczy, dóbr materialnych, ale też pozytywna zachęta do tego, by coś w swoim życiu zmienić. Bo co jest w życiu ważne?

Autor odpowiada – eksperientalizm i do tego jasno nas przekonuje. A ja zapewniam, że czas spędzony przy tej książce, nie będzie czasem zmarnowanym. Napisana lekkim, zrozumiałym językiem, bez merytorycznej przesady, konkretnie i rzeczowo podchodząca do omawianego tematu.


Polecam!



Za egzemplarz dziękuję:





wtorek, 5 września 2017

„Filozofia smaku” Teo Vafidis. Kulinarna podróż po Grecji






Wydawnictwo Edipresse Książki

Ilość stron: 250, oprawa twarda


„Piaszczyste plaże, ciepłe morza, gaje oliwne i winnice oraz malownicze pasma górskie to tylko niektóre z walorów Grecji. Długie, gorące lato, które przyciąga turystów z całego świata. Słoneczna pogoda utrzymuje się tu aż dziesięć miesięcy w roku i sprzyja sportom wodnym, takim jak windsurfing oraz narciarstwo wodne. Górzyste tereny przyciągają pasjonatów pieszych wycieczek i wspinaczki górskiej.”


Niech Was tylko nie zmyli okładka, która jasno sugeruje, że ktoś znany znowu napisał książkę kucharską. Po części to prawda, ale zapewniam, że to nie tylko książka z przepisami. Bardzo zainspirowała i zaintrygowała mnie ta Grecja, którą przedstawia w swej niezwykle wyjątkowej pozycji Teo Vafidis. 

To nie tylko opowieści o pachnących, sztandarowych daniach kuchni greckiej, ale przede wszystkim piękna opowieść o młodzieńczej fascynacji smakami i zapachami, ciężkiej pracy i miłości, która zatrzymała Greka na polskiej ziemi. 

„Z miłości do Małgosi zamieszkałem w Polsce, która stała się moim krajem. Jednocześnie staram się przybliżać Polakom smaki i kulturę mojej rodzinnej Grecji.”

Podróż pełna wspomnień smaków i zapachów dzieciństwa, kuchni babci i mamy, pierwszych doświadczeń w kuchni, ale też pierwszych świadomych decyzji, by swoje życie związać z gastronomią, odkrywaniem coraz to nowszych smaków, wyszukiwaniem, łączeniem, eksperymentowaniem. Tak, Teo Vafidis odkrywa przed czytelnikiem tajniki kuchni greckiej pełnej aromatycznych ziół, specyficznych przypraw, dodatków, łącząc je z przepięknymi opowieściami o wyjątkowych miejscach, w których przy okazji swojej podróży do Grecji chętnie przebywa. 


Czy wiecie np., że jest tam takie miejsce określane mianem „greckich Karaibów”? Wiele z opisywanych przez autora miejsc widnieje na liście światowego dziedzictwa UNESCO. 

Co zatem z filozofią smaku?

Każde miejsce ma inną historię, inny produkt będący wiodącym w kuchni. Ale, Grecja słynie ze swoich charakterystycznych produktów, ściśle ją określających. To nie tylko świeże owoce morza, ryby, warzywa, owoce, ale też oliwki, nasiona roślin, różne rodzaje serów, win, czy wspomnianych już przeze mnie aromatycznych ziół. Przyznam szczerze, że ja odnalazłabym się w tej kuchni znakomicie. 

Uwielbiam owoce i warzywa, a przeglądając przepisy zamieszczone w książce, nie są to danie trudne do wykonania. Szyk tkwi w ich wartości kalorycznej. Dobór składników powoduje, że mimo iż są to tylko niekiedy tylko same warzywa, czy owoce, są niezwykle kaloryczne. I smaczne. Aż apetyt rośnie, kiedy się te pyszności ogląda. Ja oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym chociaż jednego nie wypróbowała. 
A jakże!

Fasolada według przepisu Teo Vafidisa.
Pyszna zupa fasolowa, której smak tkwi w
koncentracie i pomidorach
dodanych pod koniec gotowania.
Pycha!











„Filozofia smaku” Teo Vafidisa to jedna z najlepszych książek podróżniczo-kulinarnych, jakie miałam okazję poznać w ostatnim czasie. Różnorodność tematyczna, to zdecydowanie walor pozycji. Tutaj nie ma tylko rozdziału z samymi przepisami kulinarnymi. To piękna, klimatyczna podróż po różnych zakątkach Grecji, poznawanie jej od kuchni, z wszelką różnorodnością kulturową i smakową. A to możliwie jedne z lepszych możliwości i doskonałe połączenie.

Polecam!



Za egzemplarz dziękuję: 








poniedziałek, 4 września 2017

Konkurs patronacki! Odpowiedz na pytanie i wygraj :)




Kochani!

Jako jeden z patronów medialnych książki "Jad" Jolanty Bartoś, dzisiaj mam przyjemność ogłosić konkurs, w którym do wygrania są wyjątkowe nagrody. Razem z egzemplarzem papierowym od autorki otrzymacie bransoletkę widoczną na zdjęciu oraz dwa e-booki :)

Zadanie konkursowe nie jest trudne, zatem zachęcam do udziału :) Zapoznajcie się z Regulaminem konkursu.





Postanowienia ogólne

• Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga Recenzje Agi, zaś sponsorem nagród jest Wydawnictwo Literackie Białe Pióro oraz autorka Jolanta Bartoś

• Konkurs przeprowadzany jest na terenie Polski


Konkurs rozpoczyna się 4. 09.2017 r. do dnia 15.09. 2017 roku do godziny 23.59


* Będzie nam miło, jeśli udostępnicie post konkursowy na swojej tablicy, bądź osi czasu na FB, zaprosicie do wspólnej zabawy znajomych oraz polubicie nasze FP, tj. Jolanta Bartoś-strona autorska, Wydawnictwo Literackie Białe Pióro oraz Recenzje Agi

• Uczestnikiem może być każda osoba pełnoletnia, która w razie wygranej będzie mogła podać polski adres do wysyłki

* Należy kreatywnie, w komentarzu pod postem odpowiedzieć na pytanie zadane w poście konkursowym. Jakie Waszym zdaniem cechy powinien posiadać dobry kryminał? Odpowiedzcie w komentarzu na zadane pytanie w kilku zdaniach.

• Wygrywa osoba, której odpowiedź najbardziej przypadnie do gustu Autorce. Uczestnik przyjmuje do wiadomości, że wybór zwycięzcy jest czysto subiektywny i nie każdy musi się z nim zgodzić

• Ogłoszenie wyników nastąpi w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu, zwycięzca ma 48h na zgłoszenie się w wiadomości mailowej na adres stokrotka954@wp.pl, po tym czasie nagroda przepada

• Wysyłka nagród odbędzie się za pośrednictwem Poczty Polskiej w ciągu 7 dni od otrzymania danych adresowych

• Biorąc udział w konkursie uczestnik potwierdza że zapoznał się i akceptuje niniejszy Regulamin

• Nagrody przedstawione są na poniższym zdjęciu, w jej skład wchodzą: egzemplarz papierowy książki wraz z bransoletką oraz dwa e-booki :) Nagrody książkowe rozsyła Wydawnictwo Literackie Białe Pióro, zaś bransoletkę wysyła autorka Jolanta Bartoś







• Brak możliwości wymiany nagrody na równowartość pieniężną

• Brak możliwości przenoszenia nagrody na kogoś innego

• Zwycięzca ponosi odpowiedzialność za dostarczenie danych niezbędnych do prawidłowego doręczenia nagrody: tj. imię i nazwisko, adres do korespondencji - informacja ta jest przetwarzana jedynie na potrzeby wysyłki nagrody, nie jest przechowywana ani udostępniana nikomu. Po potwierdzeniu otrzymania nagrody przez Laureata - dane te są usuwane.

• Wzięcie udziału w Konkursie jest równoznaczne z zaakceptowaniem niniejszego Regulaminu

• Uczestnik oświadcza, że jest właścicielem praw autorskich do pracy konkursowej i że powstała ona na potrzeby niniejszego Konkursu. Wykrycie plagiatu lub powtórnego użycia pracy jest równoznaczne z dyskwalifikacją Uczestnika

• W kwestiach nieuregulowanych tym regulaminem zastosowanie mają przepisy Kodeksu Cywilnego




Powodzenia!

niedziela, 3 września 2017

[Recenzja filmu] „Wołyń” Wojciech Smarzowski







To trudna i tragiczna strona kart historii, której ofiarami byli Polacy. Nie lada wyzwaniem również dla reżysera jest pokazanie tej tragedii w taki sposób, by zadowolić nawet najbardziej wytrawnych koneserów dobrego kina. Dla mnie, laika ceniącego polskie kino najważniejsze w filmie są emocje przekazane przez reżysera w taki sposób, bym mogła je odczuwać i przeżywać razem z jego bohaterami. Przy tym filmie, nie sposób przejść obok nich obojętnie. Uroniłam niejedną łzę, a sinusoida afektów stopniowała jego napięcie do samego końca.

Tło historyczno-społeczne w tym filmie jest niezwykle ważne, bo to za jego przyczyną nastąpią po sobie wszystkie tragiczne wydarzenia, które stają kanwą opowieści fabuły filmu. Swoją przygodę z bohaterami rozpoczynamy od przepięknych scen weselnych, tradycji z nim związanych. Polsko-ukraińskie zwyczaje ukazane w obrazach Smarzowskiego nie zapowiadają niczego złego. Weselnicy bawią się do białego rana, kobietom obcina się hodowane od dziecka długie warkocze, zakładają chustki. To od pokoleń przejęty symbol mężatki. W trakcie wesela ojciec Zośki, jednej z najładniejszych dziewcząt w okolicy ustala szczegóły zamążpójścia córki, bez jej wiedzy i zgody. Takie to były czasy, że panna nie miała nic do powiedzenia, tylko zmuszona była do przyjęcia wszystkiego, co ustalali i planowali za nią rodzice. Zosia oczywiście przeżyje wielkie rozczarowanie, bo zakochuje się w młodym, przystojnym Ukraińcu. Z wzajemnością zresztą. Ta miłość od samego początku skazana będzie na niepowodzenie.

Zdjęcie pochodzi z Film.pl

A w tle przewijają się obrazy wojennej zawieruchy. Ukraińcy podjudzeni przez radzieckiego okupanta, pragną przywrócić porządek terytorialny. Organizują się w bandy i rozpoczynają swój plan. Polacy walczą o życie i przetrwanie. To nie jest film łatwy do przyjęcia przez przeciętnego widza. Mnóstwo tu scen tragicznych, mordu z zimną krwią, wiele form przemocy, które już dotyczyć będą nie tylko samych Polaków, ale i ukrywających się Żydów.

Sceny mordu wywołują wiele sprzecznych odczuć. Dla kogoś oczywiście, kto jest wrażliwy i nie jest mu obojętna śmierć niewinnych ludzi. W takich kategoriach należy również odczytywać przesłanie tego filmu. Tragedia Polaków masowo mordowanych, bez mrugnięcia okiem, to chyba jedno z najbardziej okrutnych, ciemnych stron zapisanych w księgach historii. Ucieczka Zosi z dzieckiem na rękach urasta zaś do sceny heroicznej walki o życie i staje się symbolem zbrodni dokonanej na niewinnych.


Zdjęcie pochodzi z Film.pl

To film trudny, sugestywny, emocjonalny. Mistrzowskie sceny znakomicie oddają tamten klimat i ogrom nieokreślonej jednoznacznie tragedii. Świetny dobór aktorów, widać ich pracę włożoną w wykreowanie każdej z ról. Zdecydowanie film dla widzów o mocnych nerwach.

A czy ktoś z Was też oglądał? Jeśli tak, zapraszam w komentarzu do wymiany nastrojów i wrażeń.

Obsada:
Michalina Łabacz - Zosia Głowacka-Skiba 
Arkadiusz Jakubik - Maciej Skiba 
Vasili Vasylyk - Petro 
Adrian Zaremba - Antek Wilk 
Izabela Kuna - Głowacka 
Jacek Braciak - Głowacki 
Maria Sobocińska - Helena Głowacka-Huk 



Polecam!