sobota, 2 września 2017

„Dziewczę ze Słonecznego Wzgórza” Bjørnstjerne Bjørnson :)




Wydawnictwo Replika

Ilość stron: 236

Nowość wydawnicza



Przy tej książce miałam wrażenie, że autor przeniósł w kompletnie inny wymiar czasu. I chociaż tak właściwie było, bo akcja książki dzieje się w tak odległych czasach, gdzie nikt nawet nie myślał o nowinkach technicznych, to zrobił to w tak sugestywny i odmienny sposób, że samą przyjemnością było zatopienie się w tym jakże innym języku i stylu autora, zgoła odległego od naszego codziennego, potocznego. Tak, bez wątpienia to była podróż w czasie. Inny język, inny styl, inne wartości ludzi, których ukazuje autor, że ma ma się ochotę wsiąknąć choć na chwilę w tamten świat, by odpocząć od przesytu i wszechogarniającej komercji. 

Autor był Norwegiem, ściśle związanym z literaturą norweską oraz publicystyką, a jego twórczość wiązała się z ludową poezją oraz tradycjami historycznymi, stąd zapewne wiele fantastycznych fragmentów w tych opowieściach, bo całość książki obejmuje dwie opowieści, ale jakby ściśle ze sobą powiązanych. Niby każda z nich to odrębność, ale stanowi też nawiązanie do poprzedniej. Obydwie ukazują zupełnie inne wartości, jakimi kierowali się wówczas bohaterowie. Zaś uniwersalizm ich przekazu obejmuje wiele cennych, ponadczasowych kierunków, czy atutów.

Tytułową dziewczynką ze Słonecznego Wzgórza jest młodziutka Synnöve. Dziewczynka mieszka na Słonecznym Wzgórzu, jest ukochaną córeczką bogatego gospodarza w Solbakken. I tu już jest aluzja autora, jakoby Solbakken było wręcz świętym miejscem, gdzie słońce grzeje mocniej, jaśniej, zaś postać małej Synnöve urasta do rangi wyjątkowego dziecka, daru od Boga, którego zachcianki spełnia się na każdym kroku i nigdy nie doprowadza do złości, czy strachu. Życie w Solbakken polega na zajmowaniu się gospodarstwem i chodzeniu na nabożeństwa niedzielne do kościoła. Tuż obok Słonecznego Wzgórza znajduje się gospodarstwo rodziców Torbjørna. Młody chłopak ma niezwykle krnąbrny charakter, ulega wpływom drugich, jest podatny na zaczepki, często się awanturuje i bije z innymi chłopcami. Z czasem tych dwoje dorasta i skrycie się w sobie zakocha, ale uczuć wylewnie nie mogą okazywać, zabrania im tego religia. Podobnie, jak Synnöve nie podoba się awanturniczy charakter Torbjørna. Zbieg pewnych okoliczności i wydarzeń postawi ich wspólną przyszłość pod wielkim znakiem zapytania, bo o takiej już snuli plany i wizje.





Drugą opowieścią jest „Marsz weselny”. Dla mnie niczym napisana legenda o równie uległej rodzicom, cichej, skromnej dziewczynie, która zakochuje się w chłopaku, pochodzącym z rodziny, z którą rodzice dziewczyny od lat toczą spory. Jak i tym razem potoczą się losy młodych bohaterów? 

Nie ulega wątpliwościom, że autor rozpościera przed czytelnikami zupełnie inny świat, przenosząc w czasy z pożółkłych kalendarzy. Książkę czyta się szybko ze względu na lekkie pióro autora, plastyczne opisy norweskich krajobrazów, specyficzny język, osobliwy klimat, jakby ta podróż w czasie miała nam uświadomić wartość spokoju, melancholii, refleksji, zmusić do głębszej zadumy. To książka na pewno inna, bardzo specyficzna i zapewne nie wszystkim będzie się podobać. Są w niej również fragmenty niczym wycinki z dawnych legend, jak chociażby ten o rozmawiających ze sobą drzewach. One idealnie się w ten sielski obraz wpasowują, ale nie każdy będzie umiał odczytać jego znaczenie. 

Mnie książka podobała się bardzo i polecam ją Waszej uwadze! 


Za egzemplarz dziękuję:







[Zapowiedź wydawnicza] Wrześniowe premiery Wydawnictwa Szara Godzina :)



Kochani!

Wakacje za nami, jesień przed nami. Warto zaopatrzyć się w ciekawe lektury na dłuższe jesienne wieczory. Dzisiaj propozycja od Wydawnictwa Szara Godzina :)




"Dwór w Czartorowiczach" Monika Rzepiela


Premiera: 04.09


Panny Ewa Jabłońska i Iga Branicka wychowały się we dworze w Czartorowiczach, od pokoleń należącym do rodziny Jabłońskich. Pomimo że sporo je różni, są ze sobą zaprzyjaźnione. Obie się zakochują. Splot wydarzeń doprowadzi je do konieczności dokonania trudnych wyborów. Co powinny uczynić, by spełniły się panieńskie marzenia?
Nostalgiczna, barwna i lekko napisana historia miłosna rozgrywająca się po upadku powstania styczniowego na dalekim Podolu w czasach i miejscach, których nie ma, ale które rzewnie wspominamy.

Dwór w Czartorowiczach ukazuje losy mieszkańców od urodzenia aż po grób, towarzysząc im w salonie i w kuchni, w alkowie i w ogrodzie, przy ołtarzu i nad mogiłą.








"W nadziei na lepsze jutro" Ewa Bauer


Premiera: 18.09



Młoda kobieta, która bardzo pragnie być szczęśliwa i przeciwności, które ją spotykają. Czy prawdziwa miłość istnieje? 

Historia Anny przeplata się z losami dwóch kobiet, których życie również nie układa się tak, jak by sobie tego życzyły. Bohaterowie powieści przechodzą metamorfozy, podejmując różne, nie zawsze słuszne decyzje. Czy w poszukiwaniu miłości wolno wszystko? Czy w końcu nadejdzie lepsze jutro? 

W nadziei na lepsze jutro jest pierwszym tomem trylogii Kolory Uczuć. Tom drugi Kruchość jutra ukaże się w styczniu, a w marcu 2018 roku Słoneczne jutro.

"Historia o miłości tak trudnej, tak bolesnej, że nie chciałabyś przeżyć czegoś podobnego.
A może jednak właśnie o to chodzi, aby odczuwać wszystko na wiele sposobów i wśród tej mnogości doznań odnaleźć prawdziwą miłość? Czy bohaterka powieści odszuka drogę do tytułowego jutra, które zamiast zdrady zafunduje jej wreszcie odrobinę szczęścia? Autorka zaserwuje Ci, Droga Czytelniczko, prawdziwą emocjonalną wycieczkę do świata zwykłych ludzi popełniających błędy, szukających właściwych dróg i pragnących lepszego jutra. Warto przeczytać i przemyśleć".
 Agnieszka Lingas-Łoniewska










"Niczemu winne" Anna Krzyczkowska


Premiera: 25.09



Szczęście nie zawsze można urodzić. Bywa, że trzeba je pochować.

Laura od lat jest mężatką. Na pozór spełniona i szczęśliwa, z dnia na dzień coraz silniej odczuwa emocjonalną pustkę. Wydaje się jej, że wszystkie prawdziwe uczucia zatrzasnęła wiekiem białej trumny niewielkich rozmiarów. Mimo to uśmiecha się i zawodowo doradza innym, jak się podnieść po upadku. 

Strata, rozczarowanie, bolesne wejście w dorosłość, wulkan miłości, namiętności, nadziei i walki ulokowane w krainie smutku, którą należy ukryć przed światem. Jak się w tym odnaleźć?

"Piękny język, piękna historia. I marzenia, które się spełniają, może nie do końca tak, jak powinny. Wzruszyłam się niejeden raz. Polecam." Magdalena Witkiewicz



"Niczemu winne to przejmująca powieść o różnych odcieniach miłości. Wzrusza, zmusza do refleksji i nie daje o sobie zapomnieć”. Anna Sakowicz








Więcej znajdziecie:

piątek, 1 września 2017

[Konkurs patronacki] Zinterpretuj tytuł i wygraj :)



Kochani!

Premiera "Dziewcaka. Dziewczyny z puszczy" Małgorzaty Urszuli Laski miała miejsce już jakiś czas temu, teraz przyszła pora na to, byście mieli okazję zdobyć trzy egzemplarze tej powieści (jeden egzemplarz papierowy, dwa e-booki), której z przyjemnością patronuję medialnie.

Zadanie konkursowe nie jest trudne, a znając Waszą kreatywność spodziewam się ciekawych odpowiedzi. Zapoznajcie się także z regulaminem konkursowym.







Postanowienia ogólne

• Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga Recenzje Agi, znajdującego się pod adresem www.nietypowerecenzje.blogspot.com, zaś sponsorem nagród jest Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

• Konkurs przeprowadzany jest na terenie Polski

Konkurs trwa od 01.09 b.r. do dnia 23.09 b.r. do godziny 23.59

• Uczestnikiem może być każda osoba pełnoletnia, która w razie wygranej będzie mogła podać polski adres do wysyłki

• W komentarzach pod postem odpowiadacie na pytanie konkursowe. Waszym zadaniem jest zinterpretować tytuł książki "Dziewcak. Dziewczyna z puszczy" Małgorzaty Urszuli Laski po swojemu, co przychodzi Wam na myśl, kiedy czytacie tytuł, pierwsze skojarzenie

• Wygrywa osoba, której odpowiedź najbardziej przypadnie do gustu Organizatorowi/Sponsorowi. Uczestnik przyjmuje do wiadomości, że wybór zwycięzcy jest czysto subiektywny i nie każdy musi się z nim zgodzić

• Ogłoszenie wyników nastąpi w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu, zaś zwycięzca ma 48h na zgłoszenie się w wiadomości mailowej na adres: stokrotka954@wp.pl, po tym czasie nagroda przepada

• Wysyłka nagród odbędzie się za pośrednictwem Poczty Polskiej w ciągu 7 dni od otrzymania danych adresowych

• Biorąc udział w konkursie uczestnik potwierdza że zapoznał się i akceptuje niniejszy Regulamin

• Nagroda przedstawiona jest na poniższym zdjęciu, w jej skład wchodzi: jeden egzemplarz papierowy książki oraz dwa e-booki





• Brak możliwości wymiany nagrody na równowartość pieniężną

• Brak możliwości przenoszenia nagrody na kogoś innego

• Zwycięzca ponosi odpowiedzialność za dostarczenie danych niezbędnych do prawidłowego doręczenia nagrody: tj. imię i nazwisko, adres do korespondencji - informacja ta jest przetwarzana jedynie na potrzeby wysyłki nagrody, nie jest przechowywana ani udostępniana nikomu. Po potwierdzeniu otrzymania nagrody przez Laureata - dane te są usuwane.

Postanowienia końcowe

• Wzięcie udziału w Konkursie jest równoznaczne z zaakceptowaniem niniejszego Regulaminu

• Uczestnik oświadcza, że jest właścicielem praw autorskich do pracy konkursowej i że powstała ona na potrzeby niniejszego Konkursu. Wykrycie plagiatu lub powtórnego użycia pracy jest równoznaczne z dyskwalifikacją Uczestnika

• W kwestiach nieuregulowanych tym regulaminem zastosowanie mają przepisy Kodeksu Cywilnego



Powodzenia!


[Audiobook] „Córka cieni. Siedem szmacianych dat” Ewa Cielesz. O tym, jak pamiętnik potrafi obudzić duchy przeszłości i trudne tajemnice




StoryBox.pl

Czas trwania: 10 godz. 56 min.

Czyta: Joanna Gajór




Rzadko kiedy słuchając audiobooka wzruszam się i przeżywam dogłębnie emocje odczytywane przez lektora. W tym konkretnym przypadku, nie było to niemożliwe. Nie tylko poruszająca powieść, ale i znakomita, na wysokim poziomie interpretacja tekstu wykonana przez Joannę Gajór, która stanęła naprawdę na wysokości zadania. Pani Joanna włożyła w to mnóstwo swojej pasji, energii i afektów. Nie tylko dokonała podziału na role, ale świetnie odczytała rolę Ivana używając przy tym nawet specyficznego akcentu i przeciągania niektórych sylab. Dodatkowo, i tym mnie również ujęła za serce, wzruszenie wywoływały we mnie dialogi odczytywane głosem dopasowanym do kilkuletniej dziewczynki. Pani Joanna Gajór wpisuje się na listę moich ulubionych lektorów. Lista się wydłuża i zapewne to nie ostanie na niej nazwisko. I zarówno powieść Pani Ewy, jak i całość merytoryczną audiobooka uważam za absolutnie coś pięknego, coś, czemu warto poświęcić czas. Nie ukrywam, że momentami niedokończone rozdziały wzbudzały jeszcze większą ciekawość i po prostu nie mogłam się skupić na aktualnie wykonywanej czynności, tylko słuchałam zatopiona w elektryzujący głos lektorki, rządna wiedzy tego, co dalej się wydarzy.


Panią Ewę Cielesz mieliście już okazję poznać u mnie na blogu, przy okazji Jej najnowszej, jednej z ostatnich pozycji „Słońce tańczy i umiera”. To wtedy odkryłam twórczość Autorki i czekam z niecierpliwością na kontynuację tytułu. Szczerze polecam! Pani Ewa stworzyła w swojej powieści specyficzny klimat i aurę przedwojennego Konstancina, z którego pochodzi Magdalena, córka jednego z bardziej sytuowanych mieszkańców. Niby taka pozorna historia. Młodziutka Magdalena zakochuje się w kelnerze jednej z konstancińskich kawiarni, ale ojciec dziewczyny nie jest z tego powodu zadowolony, bo Piotr nie należy do ich wysokiego szczebla społecznego. Wtedy w głowie dziewczyny rodzi się pomysł. Ucieczka. Tylko to nasuwa się zakochanej w Piotrze Magdalenie. Uciekną oboje jednym z ostatnich pociągów. Dokąd? Przed siebie. Los zawiedzie ich w nikomu dotąd nieznane rewiry bieszczadzkiej puszczy, dokąd nikt się jeszcze nie zapuszczał sam.




Tę historię poznamy z pamiętnika Magdaleny, którego w opuszczonej chacie znajdzie Adam - student historii. Nawet nie będzie świadom tego, jak wielką siłę sprawczą mają duchy przeszłości zaklęte na pożółkłych kartkach dziennika. Ta historia go zafascynuje, wkradnie się do jego życia do tego stopnia, że przyjdzie moment, w którym ciężko będzie mu się odnaleźć w otaczającej, przytłaczającej rzeczywistości, opętanej szaleństwem współczesności. Pragnienie poznania dalszych losów Magdaleny i jej rodziny, ich trudnego, ciężkiego losu, zawładnie nim do tego stopnia, iż napotykane na swej drodze osoby potraktuje jak znaki zza światów od Magdaleny. A te będą dosyć tajemnicze i takie nie do końca oczywiste, jakby wyrwane z zapisków przyszłości, zagadkowe. 


Wiele skrajnych emocji wywołały we mnie właśnie fragmenty dziennika. Jak Magdalena, panienka z dobrego domu musiała odnaleźć się w przytłaczającej, skromnej rzeczywistości, w środku gęstego lasu, jak uczyła się obrządku przy zwierzętach, prac w polu, jak tkała materiał na ubrania, jak mąż wychodził na długie godziny, czasami dnie do wsi i jak się o niego zamartwiała. Jednak najwięcej łez wylałam, kiedy nadszedł czas wojennej zawieruchy, kiedy to Piotr wyszedł i nie wracał tygodniami, a Magdalena sama powiła córkę i musiała zadbać o wszystko wokół oraz kiedy banderowcy szabrowali okolicę, zabijając Polaków. To był bez wątpienia ciężki czas dla samej Magdaleny. Gdy zabrakło kochanego męża, a banderowcy połamali jej nogi. Tragiczne momenty powieści wypełniały również myśli kobiety oscylujące wobec pragnienia bycia kochanym, marzącej o powrocie do konstancińskiego domu, zobaczeniu rodziców. Magdalena dbała o dom oraz o wychowanie córki, wiele godzin dziennie poświęcając na naukę z dziewczynką. Tak jeszcze wiele się niedobrego wydarzy w jej życiu, że aż serce ściska. Narasta mnóstwo pytań o sens cierpienia tej kruchej, samotnej kobiety, zagubionej pośród marzeń i pragnień w leśnej głuszy. Ile jest w stanie wycierpieć, ile znieść?




Pozostaje też pewien niedosyt, bo Autorka misternie i celowo zostawiła niedomknięte wątki, by dokończyć je w kolejnych częściach. Jestem bardzo ciekawa, co uknuła Tofi, kim ona tak naprawdę jest, no i jakie będą losy Juliany, córki Magdaleny i Piotra. Co się stało z tą kilkuletnią dziewczynką? To pytania, na które odpowiedzi uzyskam w dalszej opowieści, podzielonej na kolejne dwa tomy.


„Córka cieni. Siedem szmacianych dat” Ewy Cielesz to sugestywnie, misternie dopracowana powieść, która intryguje od pierwszych wersów. Opowieść przeplata epistolarnymi zapiskami sprzed wielu, wielu dekad z tragiczną, tajemniczą fabułą, niezwykle prawdziwymi bohaterami, plastycznymi opisami oraz istotnym tłem społecznym i historycznym. Powieść emocjonalną, stopniującą napięcie do granic wytrzymałości czytelniczej wrażliwości. Piękna, ale tragiczna, podkreślająca jak można wsiąknąć w tajemniczy świat z dalekiej przeszłości i jak bardzo tamta rzeczywistość może wpływać na nasz dotychczasowy światopogląd, czy przewartościować priorytety, spostrzeganie świata i ludzi. Refleksyjna i z głębokim przekazem. Pani Joanna Gajór sprostała temu dosyć trudnemu, osobliwemu zadaniu. To trudna tematyka i wiem, że nie wszyscy umieliby przekazać właściwie jej uniwersalność.


Polecam bardzo!


Za audiobooka dziękuję:







Wyniki konkursu patronackiego z książką "Pędzle w kieliszku" Patryka Beniamina Grabca :)



Kochani!

Prawie bym zapomniała, że trzeba rozstrzygnąć konkurs patronacki, w którym mieliście okazję zdobyć dwa egzemplarze "Pędzli w kieliszku" Patryka Beniamina Grabca

Dziękuję wszystkim za udział i zainteresowanie, za piękne, kreatywne odpowiedzi :) Miło jest czytać te Wasze odpowiedzi i wbrew pozorom, nie jest wcale łatwo wytypować tylko dwóch zwycięzców :)



Niemniej jednak, nagrody otrzymują:

Emka i Joanna M.




Serdecznie gratuluję!

Czekam na Wasze adresy do wysyłki nagród, które następnie przekazuję Wydawcy, który jako sponsor rozsyła je, na: stokrotka954@wp.pl, bądź na Facebooku w wiadomości prywatnej.


I teraz miła wiadomość dla Was. W zakładce - KONKURSY, znajdziecie tylko jeden, aktualny konkurs. Ale... jako, że rozpoczął się już wrzesień, lada moment ruszą kolejne. Mało tego. Po niedzieli ruszy mój cykl literacko-kulturalny, w którym porozmawiamy sobie o Waszych gustach czytelniczych. Też będą nagrody! :)










Pozdrawiam :)





Kalendarze na 2018 rok od Wydawnictwa Edipresse Książki

Wakacje już za nami, lato ma się ku końcowi, ale przed nami coraz dłuższe wieczory co oznacza więcej czasu na lekturę książek :) Z przyjemnością polecam Wam propozycje kalendarzy na nowy rok :)





„Planner 2018. 365 dni z Ewą Chodakowską” Ewa Chodakowska




Ewa Chodakowska, najpopularniejsza trenerka w Polsce, co dnia inspiruje i podpowiada jak być lepszą wersją siebie. Na przyszły rok wyznacza kolejne, ambitne kierunki, a do ich realizacji zachęca wszystkich, którzy lubią być dodatkowo zmotywowani. Dlatego już teraz przygotowała „Planner 2018. 365 dni z Ewą Chodakowską”.

Początek roku to przełomowy czas. Większość z nas planuje wówczas wyzwania na nadchodzące miesiące – niekiedy to realizacja wielkich marzeń, nowych postanowień lub podjęcie ważnych decyzji, czasem to wprowadzenie zupełnie zwykłych zmian, z którymi nosiliśmy się od dłuższego czasu. Ewa Chodakowska nie lubi marnować czasu, a już z pewnością nie brakuje jej motywacji do ciężkiej pracy, co udowadnia codziennie. W swoim roczniku namawia wszystkich do postawienia sobie nowych celów i przekonuje, że siła do ich realizacji drzemie w każdym z nas.

Drzemie w Tobie siła, z której musisz korzystać. Zbierz się na odwagę i zmień to, co konieczne. Zrób to teraz ze mną. Pomogę Ci uporządkować Twoje myśli i Twój dzień. To właśnie taka mała zmiana rodzi wielki sukces. Wiem, co mówię, bo wszystko, czym się z Tobą tutaj dzielę, przetestowałam na sobie. To będzie Twój rok! Do dzieła!

„Planner 2018. 365 dni z Ewą Chodakowską” to z jednej strony praktyczny kalendarz, z drugiej zaś inspirujący przewodnik, który pomoże w osiągnięciu upragnionego celu. Zawiera wszystkie niezbędne w kalendarzu dane: kalendarium, informację o imieninach i ważniejszych świętach, miejsce na bieżące oraz codzienne notatki. Każdy miesiąc jest zaznaczony osobnym kolorem. Na pierwszych stronach użytkownik znajdzie oczywiście miejsce na cele na najbliższy rok, zaś na końcu przewidziane są dodatkowe strony na notatki. Od innych kalendarzy odróżnia go jednak to, że słynna trenerka, zawarła w nim liczne, motywujące przemyślenia, ciekawostki dietetyczne, przepisy na pyszne i zdrowe sałatki oraz przekąski, a także propozycje tras treningowych.

Dobre rzeczy przytrafiają się tym, którzy w siebie wierzą.
Jeszcze lepsze tym, którzy są cierpliwi. 

W kalendarzu poza tradycyjnymi świętami takimi jak Wielkanoc są zaznaczone inne daty, np. Międzynarodowy Dzień Owoców (1 lipca), Międzynarodowy Dzień Czekolady (12 kwietnia) czy Światowy Dzień Budyniu (31 marca). Przy okazji Tłustego Czwartku, Ewa Chodakowska podpowiada, że aby spalić jednego pączka trzeba przez 2 godziny czytać na głos lub przez 40 minut pływać żabką. Tego wyjątkowego dnia można sobie pozwolić na nieco słodyczy pod warunkiem spalenia dodatkowych kalorii. Innego dnia podpowiada, że pół godziny tańca to 183 kcal., wchodzenie po schodach przez godzinę to aż 948 kcal., 15 minut śmiechu wystarcza do spalenia 50 kcal., a 450 kcal. spalamy podczas 8 godzin snu! Okazuje się więc, że nie trzeba mieć wykupionego karnetu na siłownię, by świadomie wkomponować ruch i fitness w rutynę dnia. Bo jak zaznacza Ewa: 

Plan to podstawa. Bez niego zmniejszasz swoją szansę na sukces.

W innym miejscu kalendarza motywuje do zmiany, która nie musi oznaczać rewolucji: 

Zmień nastawienie! Bo trening to nie przymus, a zdrowe odżywianie to nie restrykcyjna dieta. Jeżeli to zrozumiesz, to połowa drogi za Tobą.


Wśród 12 unikalnych tras biegowych i nordic walking, które w swoim kalendarzu proponuje trenerka, jest między innymi szlak położony w Świeradowie-Zdroju w woj. dolnośląskim. Trasa o średnim poziomie trudności liczy 20 km. Poza jej przebiegiem, przybliżonym czasem pokonania i liczbą spalonych kalorii podane są też główne atrakcje tego miejsca – autorka pokazuje, jak przyjemne można połączyć z pożytecznym, jest to nie tylko propozycja na trening w nowym otoczeniu, ale też na ciekawą wycieczkę. 


Wszystkie te informacje mogą być cenne nie tylko dla fanek Ewy Chodakowskiej, ale dla też każdej osoby, która pragnie rozpocząć i prowadzić zdrowy styl życia. Podczas codziennego używania, kalendarz sam podpowiada pomysły na zdrowe i łatwe dania czy proste aktywności, które wprowadzone zgodnie z radami autorki mogą pod koniec roku przynieść niespodziewany efekt. 










„Kalendarz do nauki języka angielskiego” i „Kalendarz 2018. Rok dobrych myśli” Beata Pawlikowska



Beata Pawlikowska przygotowała dwa nowe kalendarze, które każdy może dobrać w zależności od swoich potrzeb lub postanowień na nowy rok. „Kalendarz do nauki języka angielskiego 2018”, jak podpowiada tytuł, dedykowany jest osobom, które chcą rozwijać swoje umiejętności lingwistyczne. Drugi to dobrze już znany „Kalendarz 2018. Rok Dobrych Myśli” czyli dwa w jednym – kalendarz i zestaw porad od Beaty Pawlikowskiej. (Edipresse Książki, 30 sierpnia).





„Kalendarz do nauki języka angielskiego 2018” zawiera wszystkie podstawowe informacje, niezbędne do planowania i codziennych zapisków: strony z poszczególnymi tygodniami, kolejne daty, dni tygodnia, imieniny, informację o najważniejszych świętach i dniach wolnych. 

Święta i niedziele wyszczególnione są pomarańczowym kolorem. Po stronie z tygodniem użytkownik kalendarza znajdzie miejsce na notatki oraz proponowane przez Pawlikowską zdanie lub powiedzenie w języku angielskim opatrzone informacją dotyczącą angielskiej wymowy i polskim tłumaczeniem. Wymowa trudniejszych głosek tłumaczona jest przez autorkę np. na dole strony. Pod niektórymi sentencjami jest też odnośnik do dalszych stron, na których czytelnik znajdzie dodatkowe informacje dotyczące zwrotów użytych w danym zdaniu, inne przykłady i ćwiczenia, a także pomocnicze słownictwo. Na końcu kalendarza są dodatkowe strony, które czytelnik może poświęcić między innymi na ćwiczenia i zadania językowe oraz rozwiązania wszystkich zadań. 

Nie bez znaczenia jest też sam sens zdań – mają one wydźwięk motywacyjny, inspirują do pozytywnego myślenia. Pawlikowska przytacza też powszechnie używane angielskie powiedzenia i tłumaczy je zarówno w dosłownym brzmieniu jak też używając polskich odpowiedników. W pierwszych tygodniach nowego roku wita czytelników zdaniami: 


The New Year is going to be great!
[ðe1 Nju Jir yz gołyń tu bi grejt!]
Ten Nowy Rok będzie świetny!



Where there’s a will, there’s a way
[Łer ðers1 e łyl, ðers e łej]
Dla chcącego nic trudnego


Don’t cross your bridges before you come to them!
[Don’t kros jor brydżys bifor ju kam tu ðem1!]
Nie martw się na zapas! 






Drugi kalendarz czyli „Kalendarz 2018 Rok Dobrych Myśli” Beata Pawlikowska poświęciła wyjątkowo bliskiemu sobie zagadnieniu, mianowicie pozytywnemu myśleniu. Od ponad pół roku wspiera swoich czytelników, ucząc ich jak zmienić swoje życie na lepsze w serii „Kurs pozytywnego myślenia”. Teraz oddaje w ręce czytelników kalendarz, który przez cały rok, dzień po dniu, może towarzyszyć użytkownikowi.

Na początku Beata Pawlikowska zaprasza do skorzystania z aplikacji Tap2C, dzięki której – po zeskanowaniu telefonem ikony aplikacji – można obejrzeć dodatkowe materiały wideo. 

W kalendarzu każdy dzień jest na osobnej stronie. Poza standardową informacją o dniu tygodnia i dacie oraz imieninach, zawiera dodatkowe informacje od autorki. Każda kolejna data ma swoją specjalną okazję, wyjaśnienie tej okazji lub krótki motywacyjny akapit. Na przykład 3 lutego to DZIEŃ NIESPODZIEWANIE CUDOWNYCH ZDARZEŃ, zaś 17 marca to oczywiście DZIEŃ ŚWIĘTEGO PATRYKA. 


Święty Patryk jest opiekunem tych, których opuściła nadzieja. Jak dobrze! Dzisiaj czerpię nową siłę ze wszystkich jego symboli, a najbardziej z zielonej irlandzkiej koniczynki. Ubieram się dzisiaj na zielono! 

To świetna zabawa dla czytelników, a przy okazji miła niespodzianka na dzień urodzin, imienin lub ważną rocznicę. 

8 czerwca to ŚWIATOWY DZIEŃ OCEANÓW i DZIEŃ TWOJEJ WEWNĘTRZNEJ MOCY: 

Oczywiście, że potrafisz to zrobić!
Zaufaj własnej wewnętrznej mocy i skup się na pierwszej drobnej rzeczy,
którą masz do zrobienia. Ona poprowadzi cię dalej. 


Na nastrój pozytywnie wpływa jedzenie, dlatego np. 18 maja jest poświęcony ŚWIATOWEMU DNIU PIECZENIA. W tym dniu Pawlikowska poleca oczywiście pieczenie np. czekoladowych ciasteczek do pracy zrobionych na bazie jej autorskiego przepisu ze 100% zdrowych składników. Z kolei 8 lipca to DZIEŃ PRAŻONYCH NASION i kolejny prosty przepis na zdrową przekąskę. W kalendarzu są też dni muzyczne, np. dzień słuchania piosenek Elvisa Presleya czy Steviego Wondera. Tu przychodzi z pomocą aplikacja Tap2C, dzięki której można szybko i łatwo odtworzyć polecany przez Beatę Pawlikowską utwór. 

„Kalendarz 2018 Rok Dobrych Myśli” to nie jest zwykły rocznik z datami. To zbiór inspiracji, dobrych rad i podpowiedzi jak cieszyć się chwilą, jak doceniać dobre momenty w życiu i spędzać je na ważnych czynnościach, które poprawiają nasze samopoczucie. 


W obydwu kalendarzach nie brakuje oczywiście charakterystycznych dla autorki rysunków, które towarzyszą użytkownikom co kilka stron i z pewnością umilą korzystanie z kalendarzy.




czwartek, 31 sierpnia 2017

„Przeznaczeni” Katarzyna Grochola. Przeznaczenia nigdy nie oszukasz, ono jest niczym linie papilarne naszych śladów...






Wydawnictwo Literackie

Ilość stron: 543


Przyznam szczerze, że długo nie czytałam tak dobrej książki i nie jest to stwierdzenie bynajmniej na wyrost. Swoją opasłością może przerazić niejednego czytelnika, ale gwarantuję Wam, że czas, jaki spędzicie przy tej książce nie będzie czasem straconym. Grocholę znam z Jej wielkich, zekranizowanych powieści, tkliwych historii miłosnych. Zaczytywałam się w nich jako nastolatka. Ta jest dla mnie czymś zupełnie nowym. Napisana lekko, aczkolwiek z niezwykle głębokim i treściwym przesłaniem, pełna refleksji, zatrzymania się w półkroku. A cała rzecz ma się o przeznaczeniu. W ogóle nie jesteśmy świadomi tego, jakie figle i niespodzianki potrafi przygotować nam los. Tak niby od niechcenia, a jednak przemeblowuje całe dotychczasowe nasze życie.


Czterech bohaterów, cztery życiorysy. Dwie kobiety, dwóch mężczyzn. Grochola pokazała tutaj niezwykłą zręczność w przeplataniu fabuły czterogłosem narracyjnym. To nie lada sztuka i wyzwanie. Jerry jest Polakiem mieszkającym w Stanach. Dwie żony odeszły, z trzecią się nie potrafi dogadać, najstarszy syn po prostu się go wyrzekł. Jerry ma niespożytą energię i zmysł do matactw, oszustw, krętactw. To były alkoholik, który teraz stał się hazardzistą, nałogowym, bezpardonowym, takim, który przegrywa bajońskie, pożyczone sumy od typów spod ciemnej gwiazdy. Swoje ofiary, Jerry dobiera skrupulatnie. Jedną z nich ma być Kuba, któremu Jerry rzekomo chce pomóc finansowo się odkuć. Kuba jest młody. W pierwszym momencie ma uśpioną czujność, ale jak tylko odkryje prawdę, pokaże na co go stać.



Mateusz to młody lowelas. Jak zawsze podkreślał, nigdy żadna mu się nie oparła i nie oprze. Raz, czy dwa się zakochał, ale to tylko na krótko, bez poważnego zaangażowania się. Wizyta u przyjaciółki odmieni jego podejście do życia i światopogląd. Dotychczas kobiety traktował wręcz przedmiotowo, ale rudowłosa Gabrysia w dodatku odrzucająca jego ewidentne zaloty, nie będzie tylko zauroczeniem.

Gabrysia – młoda krupierka, podkreślająca swoją indywidualność i twardy charakter. To nie taka sobie szara myszka, ale skrzywdzona przez faceta silna i mądra kobieta. Nie ufa nikomu i nie angażuje się w żadne związki, nawet przyjacielskie. Ceniąca sobie swój spokój, samotność i melancholię, która powoli wkradła się w jej życie, zareaguje na Mateusza dosyć alergicznie. Drażni ją ten facet i jego niecodzienne zaloty. Ale pod tą skorupą twardej sztuki, czai się pragnąca miłości, ciepła, opieki mała kobietka. 

I wreszcie Alicja, znana i ceniona pisarka. Przez ponad dwadzieścia lat ukrywająca swój romans z Arturem, żonatym mężczyzną, z którym to ona miała kiedyś mieć legalną i oficjalną przyszłość, bez podchodów i ukrywania się. Kiedy Artur wreszcie się rozwiedzie i wyjedzie za granicę, jest szansa, że tych dwoje będzie wreszcie razem. Jest tylko jedno ale... mama Alicji.





Muszę przyznać, że sceny finałowe tej dosyć osobliwej powieści przewracają jej cały dotychczasowy harmonogram do góry nogami. Zaskakują, budują jeszcze więcej znaków zapytań, rozpościerają obrazy intrygujące, że mamy ochotę zapytać, o co w ogóle tu chodzi? Domysły i spekulacje towarzyszą nam przez całą powieść. Autorka nie szczędzi czytelnikom misternie utkanej fabuły, ale podzielonej na patchworkowe opowieści pełne emocji, jakiejś odrobiny aury tajemniczości, czy po prostu zwrotów akcji, nie pozwalających na stu procentowe wykazanie się bohaterów. A i oni należą do niezwykle charakterystycznych, uwypuklając swe wady, nierzadko zaś zalety. Wzbudzają w nas mieszane uczucia, wywołują irytację, złość, że momentami ma się ochotę porządnie nimi wstrząsnąć. Tło społeczne, w jakim poruszają się bohaterowie wcale nie gra tu pierwszej roli. Raczej powiedziałabym, że ich przeszłość zostawia swój cień na poszczególnych szczeblach życiorysu, odznaczając się nie zawsze dobrymi wyborami, czy decyzjami, których podjęcie wiele ich kosztowało, zarysowując nieskazitelność, w jakiej chcieliby żyć. Finalna scena skrzyżuje ich losy, pozostawiając nam pewien niedosyt. Tutaj nie ma przypadkowości, ani oczywistości. Coś się zmieni w ich życiu, coś odmieni. Wyrzuty sumienia, odpychane przez lata postanowienia, zastygłą w półkroku świadomość.

„Przeznaczeni” to książka wieloznaczna, w której każdy odkryje coś innego. Wielu znajdzie sylwetki osób, jakich znają na co dzień, bądź nawet siebie samych. Grochola znakomicie zestopniowywała napięcie towarzyszące każdemu z bohaterów, kreśląc im bardzo autentyczne charaktery. Świetne dialogi, trafne opisy, specyficzna aura, w której zatapiamy się od pierwszych jej wersów oraz należący tylko do autorki styl, to cechy wyróżniające jedną z najlepszych powieści, jakie dotychczas czytałam. A przeznaczenie jest zapisane w linii papilarnej każdego z nas i jest niezmywalne.





środa, 30 sierpnia 2017

Wywiad z Małgorzatą Urszulą Laską, autorką wielu inspirujących, wspaniałych książek :)



Małgorzata Urszula Laska jest osobą niezwykle sympatyczną. Swą pozytywną energią i uśmiechem zaraża niejedną osobę. Debiutowała „Panem Dreptusińskim”, potem były kolejne dwie książeczki dla dzieci „Tajemnica Żabiej Wyspy” oraz „Notros”, w których autorka nie boi się poruszać tematów wrażliwych, uczulających małych czytelników na krzywdę i nieporadność zwierząt, które w dużej części są zdane na ludzką pomoc. 

Zdj. nadesłane. Z prywatnego albumu Autorki

W swej twórczości skierowanej do dzieci wiąże też wątki uczące dzieci empatii, otwartości na drugiego człowieka oraz dostrzegania różnic kulturowych, wychowawczych, czy społecznych. „Dziewcak. Dziewczyna z puszczy” jest czwartą w dorobku autorki, skierowaną do dorosłego czytelnika. To piękna, emocjonalna opowieść, w której znakomicie udało się Małgosi wpleść plastyczne, barwne opisy swych rodzinnych stron, Kurpii.

O czym rozmawiałyśmy? Przekonajcie się sami.




Małgosiu, bardzo Ci dziękuję, że zgodziłaś się udzielić mi odpowiedzi na te kilka pytań.


Cała przyjemność po mojej stronie.

Debiutowałaś i pisałaś dotychczas dla dzieci. Skąd pomysł na „Dziewcaka”, by napisać coś dla dorosłych?

Już dawno temu zrodził się pomysł napisania historii związanej z miejscem, z którego wywodzą się moje korzenie. Z tego względu, że urodziłam się na Kurpiach, zależało mi, aby osadzić akcję powieści właśnie na tym terenie.

Fabuła książki jest zmyślona, ale wiele wątków, miejsc i postaci jest autentycznych. To samo dotyczy kultury kurpiowskiej, gwary, stroju, muzyki, a nawet obyczajów. Starałam się, aby tego folkloru w mojej książce nie zabrakło, ale uważałam, aby też nie przesadzić.



Nie ulega wątpliwościom, że inaczej pisze się dla dzieci, inaczej dla dorosłych. Język, styl, słownictwo. Co sprawiło Ci najwięcej problemu podczas pisania „Dziewcaka”?

Uważam, że dla dzieci pisze się łatwiej. Książki te powinny uczyć je empatii, być interesujące i edukacyjne oraz posiadać jakiś przekaz. Słownictwo nie może być zbyt trudne, czcionka duża, jakieś obrazki oraz koniecznie dobre zakończenie.

 „Dziewcak. Dziewczyna z puszczy” nie sprawiała trudności, ponieważ była mi bardzo bliska. Zwracałam tylko uwagę na wątki historyczne, ponieważ pomyłki np. dat lub zdarzeń, źle świadczą o warsztacie pisarskim autora i wprowadzają w błąd czytelnika. Dylematem było uśmiercenie jednego z bohaterów, albo przeskok akcji o 24 lata. Zakończenie również nie było od razu pewne, trochę się zastanawiałam w jaki sposób zrekompensować cierpienia głównej bohaterce.


Twoja powieść wzrusza czytelników buzującymi w niej emocjami, nie ma się temu co dziwić. Twoja bohaterka nie miała w życiu lekko, zresztą obsadziłaś ją w ciężkich czasach. Od początku wiedziałaś, że Danka będzie miała to życie jasno przez Ciebie wytyczone, czy z czasem się to zmieniało?


Utrudniłam jej jeszcze bardziej życie, kiedy wyjechała ze swojego domu do Warszawy. Do tego momentu było dla mnie jasne, jednak kiedy poznała w Warszawie Adama, puściłam wodze fantazji. Ta postać pojawiła się później, nie była zaplanowana, a dziecko w żadnym wypadku.

Życie pisze nam różne scenariusze, każdy zna takie przypadki, kiedy młodziutka dziewczyna zachodzi w ciążę, będąc w szkole. Dobrze, kiedy ma oparcie w rodzicach, w swoim chłopaku… Co ma jednak zrobić, kiedy nie ma na kogo liczyć? Nie ma na to konkretnej odpowiedzi. Owszem, są domy samotnej matki. W przypadku Danki, mamy lata osiemdziesiąte i dziewczynkę z dalekiej, mazowieckiej wioski, zakompleksionej i biednej.

Jaki miałaś cel w tym, by dać jej jeszcze tak nietypową przypadłość chorobową?


W szkole podstawowej, do której uczęszczałam, było takie dziecko. Zawsze samo, odrzucone, nie mające przyjaciół. Dokuczano mu i wyśmiewano. Zawsze siedziało samo. Nie wiem, czy miało łuszczycę, ponieważ nikt o tym nie mówił, nikogo to nie interesowało.
Zdj. nadesłane. Z prywatnego albumu Autorki

Wszyscy odsuwali się z obrzydzeniem, ale nikt z nauczycieli nigdy nam uczniom nie wytłumaczył, że to nie jest zaraźliwa choroba. To tylko moje przypuszczenie, ponieważ posiadam w rodzinie osoby cierpiące na łuszczycę, a to dziecko ze szkoły miało podobne objawy. 


Czy jakikolwiek bohater z „Dziewcaka” ma swój pierwowzór w rzeczywistości?


O tak! Wiele bohaterów, nawet ta główna, której pierwowzór chodził ze mną do szkoły. Autentyczny jest niebezpieczny Heniek do momentu procesu w sądzie. Na przykład pani Noczwoł to zlepek trzech autentycznych nauczycielek z różnych miejscowości, tak samo Janek „składa” się z dwóch chłopców. Prawdziwy Janek w rzeczywistości dawno temu w Łomży, mył mi szybę w samochodzie własną koszulką. Mam nadzieję, że ten ambitny chłopak wyrósł na porządnego człowieka. Woźny Kazik jest autentyczny i lekcja z napisaniem nazwiska Chopina również. Wymyślona jest postać Marty, Adama, Mirka, Alicji, rodziców Danki również. Właśnie z autentycznymi postaciami trzeba bardzo uważać, aby kogoś nie urazić. Dlatego pomieszałam swoich bohaterów, umieściłam w różnym czasie i różnych miejscach.

Oprócz tego, że piszesz, ilustrujesz książki. Czy Ci to pomaga w pisaniu? Wiesz o co mi chodzi? Czy ten zmysł artystyczny pomaga w posługiwaniu się plastycznym, barwnym językiem tak ważnym przy tworzeniu scenerii w książce?

Podejrzewam, że tak. Wyobraźnia działa pewnie barwniej. Ostatnio stwierdziłam, że nie potrafię narysować tak swojego bohatera, jak bym chciała i jak go sobie wyobrażam.
Notros, to książeczka zilustrowana właśnie
przez wspomnianą Panią Martę Kowalską

Na szczęście pani Marta Kowalska potrafi zrozumieć o co mi chodzi i to ona zaczęła ilustrować moje książki. Ja szkicuję i mówię o co mi chodzi, a ona perfekcyjnie robi resztę. 






Jakie lubisz w książkach zakończenia?


Jasne i konkretne. Nie lubię, kiedy czytelnik musi się domyślać „Co taki autor miał na myśli?”. Wielu pisarzy kończy w taki sposób książki, aby czytelnik dopowiedział sobie resztę. Ja do nich nie należę. Nawet nie przepadam za takimi filmami. Nie chodzi o to, aby każda książka była zakończona happy Endem, ale żeby jakiekolwiek zakończenie posiadała. 

Zdradzisz swoje najbliższe plany wydawnicze?


Z przyjemnością. Jeżeli czas pozwoli to książka dla młodzieży, którą zaczęłam przed rokiem, książka dla dzieci (pomysł już jest), wiersze o tematyce kurpiowskiej i prawdopodobnie „Dziewcak” 2, ale w wersji chłopięcej. Nie będzie to kontynuacja, ale zupełnie inna historia i inny tytuł.

Coś od siebie dla czytelników:


Cieszy mnie i jestem zaszczycona, kiedy właśnie moje książki trafiają do Waszych rąk. Jeżeli macie jakieś uwagi, piszcie na moim facebookowym profilu.
Zdj. nadesłane. Z prywatnego albumu Autorki

Za uwagi będę wdzięczna, krytykę przyjmę również, pozwoli mi pisać jeszcze lepsze książki. Człowiek uczy się całe życie. Dziękuję tym którzy przeczytali „Dziewcaka” i tym którzy mają kiedyś zamiar zapoznać się z moją twórczością.


Dziękuję za rozmowę :) 







[Zapowiedź wydawnicza] "Zaślepienie" i "Młody świat" już we wrześniu :)



Już pod koniec września, nakładem Wydawnictwa Insignis ukażą się dwie intrygujące pozycje. 



"Zaślepienie" Agi Lesiewicz 


Premiera 27.09


Kryminał - thriller psychologiczny, którego autorką jest Aga Lesiewicz, mieszkająca od 30 lat w Londynie. W Anglii wydala już dwie książki. Obie odniosły sukces i zyskały wiele entuzjastycznych recenzji. Teraz Zaślepienie debiutuje w Polsce. 

Znasz to uczucie. Twoje życie jest na właściwym torze i wszystko idzie zgodnie z planem. A potem nieoczekiwanie wydarza się coś, co wywraca twój świat do góry nogami. Takie rzeczy mogą przydarzyć się każdemu, ale w przypadku Kristin Ryder sytuacja przybiera znacznie gorszy obrót…

Kristin jest dobrze zapowiadającą się fotograficzką. Mieszka w modnym lofcie w londyńskiej dzielnicy Hoxton wraz ze swoim chłopakiem Antonem, twórcą street artu. Kiedy Kristin zaczyna otrzymywać anonimowe e-maile, przestaje czuć się bezpiecznie. Niepokojące załączniki wskazują na to, że nadawca zna doskonale wiele faktów z przeszłości Kristin. Wkrótce jej życie wymyka się spod kontroli.




Komu może zaufać? Czy zdoła odkryć tożsamość tajemniczego nadawcy, zanim będzie za późno?

Zaślepienie, zapierająca dech w piersiach powieść Agi Lesiewicz, będzie trzymała cię w napięciu aż do ostatniego trzasku migawki.


"Klaustrofobiczna atmosfera grozy narasta w ekspresowym tempie. Tu nie można zaufać nikomu! Nie odłożysz tej porywającej książki aż do ostatniej strony, a dźwięk nowego e-maila już zawsze będzie wywoływał dreszcz niepokoju" – KATARZYNA PUZYŃSKA










"Młody świat" Chris Weitz


Premiera 27.09



Chris Weitz to nominowany do Oscara reżyser takich filmów jak „Saga Zmierzch: Księżyc w nowiu”, „Lepsze życie”, „Był sobie chłopiec”, „Złoty kompas” oraz „American Pie”, a także współautor scenariusza filmu „Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie”. Już 27 września polscy czytelnicy będą mieli okazję poznać go od innej strony – do księgarń trafi bowiem jego pierwsza powieść „Młody świat”, otwierająca pełnokrwistą postapokaliptyczną trylogię.

„Młody świat” to opowieść o losach nastolatków w chylącym się ku ostatecznemu upadkowi Nowym Jorku. Nastolatków – bo tylko o oni przeżyli tajemniczą epidemię, która zdziesiątkowała populację naszej planety. Niemożliwe? Otóż jak najbardziej! Chris Weitz konsultował swój pomysł z naukowcami i lekarzami, którzy potwierdzili, że pewne hormony, których największa produkcja w organizmie przypada właśnie na okres dojrzewania, a potem gwałtownie spada, mogą być inhibitorami działania specyficznych drobnoustrojów, a więc zapewniają odporność na konkretne choroby.

Epidemia takiej właśnie choroby wybuchła na całym świecie – czytelnicy powieści dowiedzą się podczas lektury, jak i dlaczego do tego doszło – a jej ofiarami stali się wyłącznie dorośli i dzieci. Ale dni nastolatków też są policzone – poziom blokujących infekcję hormonów po okresie dojrzewania przecież spadnie! Tak więc każdy nastolatek ma już podpisany wyrok śmierci – tyle że z pewnym odroczeniem. Pozbawieni dorosłych – przeciw którym zawsze się buntowali, ale przecież to dorośli utrzymywali całą konieczną do cywilizowanego życia infrastrukturę – nastolatki w postapokaliptycznym chaosie walczą o jak najlepsze przeżycie pozostałych im dni; jednak świadomość tego, że niedługo również i im przyjdzie umrzeć, demotywuje i bezpowrotnie grzebie wszelkie normy etyczne i moralne, wypaczając system wartości i prowadząc do mrożących krew w żyłach patologii.





W takich właśnie okolicznościach poznajemy dwójkę narratorów „Młodego świata”: Jeffersona i Donnę. Jefferson to mimowolny przywódca plemienia zamieszkującego okolice Placu Waszyngtona, a Donna – niezwykle przedsiębiorcza i twardo stąpająca po ziemi dziewczyna z dystansem do siebie i świata – to obiekt jego skrywanej miłości. Gdy jeden z ich współplemieńców wpada na trop lekarstwa, które pozwoli im się wymknąć nieuchronnej śmierci, pięcioro nastolatków wyrusza na ryzykowną ekspedycję. W drodze do celu będą musieli pokonać terytoria opanowane przez gangi, fanatyków i bojówki; ich wędrówkę będą znaczyły wymiany ognia, ucieczki, cierpienie i śmierć. Czy młodym bohaterom uda się ocalić wymierającą populację? Jakie mroczne zakamarki ludzkiej psychiki odkryją podczas tej ryzykownej eskapady?

„Młody świat” to pełnokrwista postapokalipsa – mocna, przemawiająca do wyobraźni i bardzo autentyczna. Chris Weitz, mimo że adresuje książkę do młodego czytelnika, nie stosuje taryfy ulgowej i nie wybiela na siłę świata, w którym przemoc, zło i śmierć to nieodłączny element codzienności. „Młody świat” to jednocześnie poruszająca opowieść o miłości rodzącej się niejako na progu śmierci – a także zdradzie i przebaczeniu. Prowadzona z dwóch perspektyw narracja (Donna i Jefferson) jeszcze bardziej dynamizuje akcję, której rozwój i zaskakujące zwroty kojarzą się z najlepszymi filmami sensacyjnymi i thrillerami. I tak ma być, bowiem Chris Weitz pisał „Młody świat” z myślą o jego późniejszej ekranizacji – na którą niecierpliwie czekamy!






wtorek, 29 sierpnia 2017

„Schodami w górę, schodami w dół” Michał Choromański. Ciekawa, intrygująca, momentami zaskakująca, ale i prawdziwa opowieść o tym, jak łatwo wpaść w sidła plotek i dać się omamić ich wizjom





Państwowy Instytut Wydawniczy

Ilość stron: 432

Powieść wznowiona


Bez wątpienia język współczesnych powieści odbiega od tego, jaki zafundował autor „Schodami w górę, schodami w dół”. Niby lekki i prosty, ale na pewno nie uliczny jak ten nasz, potoczny, codzienny. Mamy tutaj piękną polską, poprawną polszczyznę, co powieści nadaje jeszcze większej wartości, podkreślając walory artystycznego środka przekazu. Bo Choromański mimo iż tworzył w ubiegłym stuleciu, użył niezwykle plastycznego, barwnego języka rozpościerając przed czytelnikiem panoramę górskiej miejscowości Bazie w taki sposób, że widzi się je niczym z fotografii. 


Tło fabuły osadzone jest w roku wybuchu drugiej wojny światowej. Miasteczko zatopione w swej sielskiej atmosferze wiecznej zabawy, gier w karty, pijaństwa, wiecznej rozpusty i nieustannej plotki, przerywa pojawienie się kilku obcych ludzi. Właściwie, jaki jest cel ich przybycia do Podbazia? Miejscowi nie tak szybko otworzą się przed obcymi. Odnosi się wrażenie, że są oni pod stałą, ścisłą obserwacją. A mieszkańcy? No cóż – dziwacy w całej krasie. Wdowa, która buduje tumbę dla zmarłego męża, gruźlicy, lekarze, którzy ich leczą opłatkami z cukrem, dziwny architekt Ordęga i wielu innych bardzo ekscentrycznych bohaterów, z licznymi wadami, chorymi przyzwyczajeniami, czy ułomnościami. Narratorem powieści zaś jest jeden z bohaterów – dziewiętnastoletni, młodziutki malarz Notonicki i to z jego subiektywnej perspektywy obserwujemy wszystko wokół.




Jest tutaj wątek tragicznej miłości, gdzie wdowa Dragina wszelkimi sposobami próbuje rozkochać w sobie Ordęgę, a ten ślepo nią zafascynowany, w pierwszym odruchu porzuci młodziutką góralkę, która z kolei jest w nim zakochana po uszy. Są wątki oskarżeń o szpiegostwo, czy antysemityzm, co w owej sennej, małej mieścinie jest wręcz czymś niepojętym. A wszystko to za sprawą wiecznie rozprzestrzeniającej się z prędkością światła plotki. To właśnie jest jednym z podstawowych zajęć tutejszych ludzi. Plotkują o wszystkim i wszystkich, nieco nawet podkolorowując fakty. I wcale nie jest to jedynie domena i zamysł fabuły tej książki. Myślę, że z perspektywy czasu, nic się tak naprawdę nie zmieniło. Plotka potrafi i dzisiaj wyrządzić wiele zła i okrucieństwa.


Dla mnie jest to też powieść, której znaczenie i przesłanie można rozczytywać z płaszczyzny psychologicznej. Mieszkańcy Bazi niby coś o sobie wiedzą, ale nic tak naprawdę w ich życiorysach nie jest jednoznaczne, każdy z nich ukrywa wściekłe tajemnice, a ich codzienne schadzki i konwersacje zajadle podsycane są przez wyimaginowane opinie. To ludzie, dla których prawda nie istnieje, zakładają maski, nagminnie kłamią. 


Na pewno jest to książka, której tak szybko nie zapomnę. Specyficzna i bardzo niecodzienna. Autor potrafi przenieść znakomicie czytelnika w czasie, tworząc bardzo charakterystycznych bohaterów, zgrabną, dynamiczną akcję, w której nie szczędził ani emocji, ani elektryzujących wątków, często przeplatanych humorem i głębokim przeświadczeniem. Ale jest to też powieść z taką gorzką nauką i refleksją dla współczesnych, ukazująca moc sprawczą plotki. A chyba nie ma nic gorszego od fałszywych oskarżeń, czy okrutnych, wysnutych z palca opinii na temat kogoś, kogo tak naprawdę do końca nie znamy. Powieść zaskakuje, intryguje, odkrywa prawdziwe oblicze człowieka ukrytego za maską i fałszywym obrazem. 

Polecam!



Za egzemplarz dziękuję: