sobota, 13 maja 2017

[Recenzja przedpremierowa. Patronat medialny. Rekomendacja okładkowa] „Życie za życie” Katarzyna Janus. Nigdy nie można być pewnym co przyniesie nam los, bowiem on lubi tę emocjonalną sinusoidę...







Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Książka w druku, niebawem pojawi się na półkach księgarskich




Jak dla mnie, to wielkie pozytywne zaskoczenie i podziw dla autorki, która zręcznie przemieszczała fabułę z Polski do Ameryki, na dłużej pozostawiając bohaterkę w objęciach tej drugiej, stawiając jej na drodze przeszkody, których często omijać bez emocji i zaangażowania po prostu się nie da. Wydawałoby się, że o zwykłym życiu pisze się prosto, bo scenariusz układa się w iście przewidywalnym tonie. Nic bardziej mylnego. Mimo, że Katarzyna Janus ma już debiut za sobą, moje spotkanie z twórczością autorki należy do pierwszych i wierzę, że nie ostatnich. Zaskoczyła mnie sugestywnym i głębokim podejściem do tematu, świetną kreacją bohaterów oraz fabule osnutej wokół nie tylko rodzimych terenów, nie szczędząc przy tym czytelnikowi emocji i wielu głębokich refleksji.

Zazwyczaj, kiedy mamy plan odcięcia się od przeszłości, zamykamy za sobą wszystkie drzwi, zrywamy kontakty nawet z najbliższymi. Podobnie jest w przypadku Majki, głównej bohaterki powieści Katarzyny Janus „Życie za życie”, która ucieka przed przeszłością w najdalsze zakątki Rabki, do miejsca, w którym chce zacząć wszystko od nowa. Przed czym ona tak ucieka, a może przed kim? Przed byłym chłopakiem Filipem, który zawiódł ją i oszukiwał przez większość czasu, jaki byli razem. Jednak, czy tak naprawdę uda jej się zamknąć ten rozdział? Kobiecie wydaje się, że tak, ale były chłopak wcale tak nie będzie uważać, co więcej, zacznie sobie do niej rościć wiele praw. Filip nie należy do tego typu mężczyzn, którzy odpuszczają tak łatwo i szybko. Po wielomiesięcznych próbach mężczyzna ją odnajdzie i podejmie próby odzyskania zaufania i miłości. Dla Mai, nowe życie przyniesie wiele niespodzianek. Zaczyna nową pracę, poznaje przystojnego Huberta i buduje utraconą ufność do mężczyzn. Czy uda się Filipowi odzyskać to co stracił?





Los, rzuci bohaterkę do Stanów Zjednoczonych, gdzie przeżyje mnóstwo emocjonalnych zawirowań. Wydaje się, że to jej dalsza ucieczka przed cieniem z przeszłości. Jednak tam, tak daleko od domu wszystko jest inne. Inny świat, inni ludzie, inne kobiety, często z zadrą w sercu, bo wymarzony i wyczekany szef wreszcie może wpadnie sidła ich namiętnej, zazdrosnej miłości. Niektóre sceny przypominać będą te z dobrych filmów sensacyjnych - z zazdrosną kobietą w tle, urażoną męską dumą i honorem, elektryzującą intrygą, podsycaną fałszywymi oskarżeniami, w konsekwencji prowadzącymi do licznych niedomówień. 


Autorka przygotowała dla czytelnika sporą dawkę emocji, wrażeń oraz ciekawie uplecioną fabułę, nie szczędząc mu łez, radości i przestrzeni na snucie własnych domysłów, czy przypuszczeń. Nie stawia jednak łatwych i prostych rozwiązań swoim bohaterom, wręcz przeciwnie. Targa ich uczuciami, nie osadza za długo w jednym miejscu. Dodatkowo raczy czytelnika licznymi faktami historycznymi miejsc, w jakich zatrzymują się Jej bohaterowie. W tej powieści dużo się dzieje, jak to w życiu. Czy każdy z nich odnajdzie swoją drogę?




Książkę czytało mi się niezwykle szybko i ciekawie. Od pierwszych wersów potrafi zaintrygować czytelnika lekkością języka, profesjonalnym podejściem do przedstawionego tematu, szczerymi, autentycznymi bohaterami, którzy szybko zdobywają nasze zaufanie oraz plastycznymi opisami, które sprawiają, że szybko czytelnik przenosi się w dane miejsce, towarzysząc bohaterom w ich drodze życiowej. Postać Majki zaś odrobinę przypomina kobietę podobną do nas. Szczerą, łatwowierną, samotną, zagubioną. Bo niewątpliwie w pewnym momencie ona się bardzo zagubiła i nie ma pewności, co do trafności swojej decyzji.

Autorka bardzo pozytywnie zadziwiła mnie znajomością Ameryki, odwiedzanych przez bohaterów miejsc, często charakterystycznych, ale nie tak do końca, bo któż interesuje się ich historią? Autorka widać, włożyła wiele wysiłku w ich opisy nie zanudzając przy tym czytelnika. Całość wciąga nie tylko dobrymi elementami wciągającej książki, ale zupełną nieszablonowością. Janus zręcznie wyprowadza momentami czytelnika w pole, wplatając wątki iście sensacyjne, a nawet z lekka zabarwione kryminałem. Trochę mam żal do autorki, że na samym końcu zdecydowała się bohaterów jednak osadzić w Stanach, ale po cichu liczę na ciąg dalszy i mam nadzieję, że jednak wrócą oni z powrotem do kraju, bo niewątpliwie zakończenie daje możliwość napisania kontynuacji, a ja przyznam, jestem jej ciekawa.

Wzruszyłam się, a nawet poruszyłam wewnętrznie. W myśl przysłowia, że życie pisze różne scenariusze. Tutaj jest wszystko – radość, szczęście, przemiany bohaterów, a nawet świat bogatych, zarozumiałych kobiet, które liczą na łatwy zarobek i miłość najprzystojniejszego mężczyzny. 

Zachęcam do lektury i polecam!

Pozycji z przyjemnością patronuję medialnie. Na okładce znajdziecie również kilka słów mojej rekomendacji :)



Za możliwość patronatu medialnego oraz zapoznania się z przedpremierową treścią książki, dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu:



Książka Charytatywna "Gwiezdne marzenia" na portalu społecznościowym Wspieram.to :)





Kochani!

Akcja dotycząca tworzenia Książki Charytatywnej dla dzieci trwa już od dłuższego czasu. Jak już Was wcześniej informowałam, mam przyjemność patronować jej medialnie, z czego bardzo się cieszę. Dzisiaj, zwracam się do Was z informacją, jak wygląda zbieranie na nią funduszy i jak możecie wesprzeć ją finansowo. Będzie miło nie tylko twórcom, współtwórcom, ale również nam - Partnerom Akcji, ale przede wszystkim tym wszystkim dzieciom, do których owa książka trafi.

Celem akcji Książka charytatywna dla dzieci współtworzonej przez ponad 100 osób jest wydanie wyjątkowej, pięknie zilustrowanej książki dla dzieci przebywających w szpitalach, hospicjach, domach dziecka i innych placówkach opiekuńczych. Książka zostanie przekazana do wymienionych placówek, a dochód ze sprzedaży książki wesprze akcje charytatywne organizowane na portalu siepomaga.pl.


Wydawnictwo Sofijka zaprasza do współudziału w wydaniu tej wyjątkowej pozycji! Premiera książki planowana jest na 25 czerwca, a więc jest to idealny czas na zakup książki na wakacje!


Opis projektu

W książce znajdzie się 20 bajek i 10 wierszy pełnych budujących historii, dobrych zakończeń, sposobów pokonywania trudności. Książka ma dać dzieciom siłę i wywołać uśmiech, a przesłaniem jest wiara w swoje marzenia i chęć dążenia do ich realizacji.




Autorami są osoby piszące zawodowo i hobbystycznie. Dwie bajki zostały napisane przez dzieci! Większość bajek i wierszy powstała specjalnie na potrzeby tej książki, tylko pięć z nich było już wcześniej opublikowane.





O całej Akcji oraz możliwościach wsparcia przeczytacie tutaj:








Warto wspomnieć, że:

W projekt zaangażowanych jest ponad 100 osób:
31 autorów (w tym dwóch 9-letnich chłopców),
23 ilustratorów (w tym pięcioro dzieci),
8 osób pomogło przy redakcji i korekcie tekstów,
20 osób pomogło przy czytaniu i ocenianiu nadesłanych propozycji,
ponad 30 Partnerów pomaga w promocji tego przedsięwzięcia. 
Nadal można dołączyć do akcji jako Partner. Dodatkowe informacje na ten temat znajdują się na stronie www.sofijka.pl.

Żadna z tych osób nie pobiera wynagrodzenia.


Zachęcam do wsparcia wspaniałego projektu, który ma posłużyć dzieciom!



piątek, 12 maja 2017

Czerwcowe premiery Wydawnictwa Czwarta Strona :)







PREMIERA 14.06.2017 r.

Do Jagodna zawitała wiosna, a wraz z nią pojawiły się nowe plany, wyzwania i nowi goście.

Eliza maluje przepiękne anioły na porcelanie, lecz skrywa w sobie bolesną tajemnicę… Jej synek wierzy w moc dobrej wróżki napotkanej w starym dworku – może ona sprawi, że mama nie będzie już smutna?

Zmiany następują w życiu Tamary, Ewy i pozostałych bohaterów związanych ze Stacją Jagodno. Która z kobiet odda pierścionek zaręczynowy? Gdzie znika Łukasz i kto odwiedza leśną kapliczkę?

Jagodno kryje jeszcze wiele tajemnic, a część z nich poznacie już teraz.

„Stacja Jagodno” to bestsellerowy cykl, który pokochały tysiące Polek, bo każda z nich może odnaleźć w bohaterkach Jagodna cząstkę siebie. Karolina Wilczyńska odmalowuje wszystkie barwy życia w ciepłych, mądrych opowieściach o urokliwej miejscowości w Górach Świętokrzyskich. 





Premiera 14.06.2017



Komisarz Marnie Rome wraca w trzeciej odsłonie bestsellerowej i nagradzanej serii kryminalnej.

Czy w mieście pełnym kamer można zniknąć bez śladu?

Młoda dziewczyna powoduje śmiertelny wypadek drogowy i rozpływa się w powietrzu. Jej tropem rusza zespół śledczy niezrównanej Marnie Rome. Uciekinierka trafia do mrocznego domu, w którym głową rodziny jest nieobliczalny Harm, dający schronienie także innym zagubionym nastolatkom. Czy jednak dach nad głową jest w stanie wynagrodzić im cierpienie doświadczane każdego dnia? Co stanie się, gdy komisarz Rome spróbuje zagrozić rodzinie psychopatycznego Harma?

Mroczna, pasjonująca i przejmująca książka. Tak się powinno pisać kryminały. Sarah Hilary szturmem zdobywa gatunek. Wojciech Chmielarz






Premiera: 14.06.2017

Dwa stojące na granicy rozpadu związki i dwie różne historie. Podczas gdy jedni muszą walczyć o miłość, inni niszczą ją na własne życzenie…

Dzięki służbowemu wyjazdowi Miłka wreszcie może odetchnąć od zwykłej, szarej codzienności. I od związku, w którym jest szczęśliwa… przynajmniej tak jej się wydaje. Kiedy spotyka na swojej drodze innego mężczyznę, zaczyna wątpić, czy to, co miała do tej pory, rzeczywiście było spełnieniem jej marzeń.

Czy będzie mogła liczyć na wsparcie i dobrą radę przyjaciółki? W życiu Ani również nie układa się najlepiej. Z powodu dramatycznych wydarzeń z udziałem jej męża, oboje oddalają się od siebie, a Ania nie ma już sił, by walczyć o rodzinę. Bez ukochanego nie potrafi jednak cieszyć się każdym dniem.

Wzruszająca książka o pragnieniu szczęścia i o przyjaźni, która przetrwa każdy sztorm i każdą burzę.


Wszystkie tytuły dostępne na:




[Recenzja przedpremierowa. Patronat medialny] „Zaraz wracam” Anita Scharmach. Czasami życie bywa przewrotne i bardzo boli, ale tylko od nas zależy, jak się z nim rozprawimy...







Wydawnictwo Lucky

Nowość wydawnicza


Zostawić ból, traumę, przeszłość w tyle i mknąć przed siebie niczym szaleńczy huragan, a całą złość i frustrację wyładowywać na pracy? Można i tak, życie bowiem pisze najróżniejsze scenariusze. Jest nieprzewidywalne, niepoukładane, nieskategoryzowane. Los układa swoje karty i w odpowiednim momencie wyciąga tę, która idealnie wpasowuje się w układankę. Tak jest w przypadku Marty, głównej bohaterki „Zaraz wracam” Anity Scharmach, najnowszej, drugiej powieści. Autorka debiutowała w zeszłym roku powieścią „Mogę wszystko”, gdzie zagrała na emocjach czytelników tworząc nie tylko wyrazistych bohaterów, ale niezwykle sugestywną fabułę, w której nie szczędziła wzruszeń, dając nadzieję, że jeśli się chce, może się naprawdę wiele, albo i wszystko.


Z Marty, los w pewnym momencie zadrwił. Kiedy kobieta była bardzo szczęśliwą żoną i matką, obydwie te role jej odebrał, a nawet nie boję się użyć tego słowa – wyrwał. Cząstka Marty została brutalnie wyrwana. W wypadkach giną jej córeczki i mąż. Kobieta nie widzi dla siebie przyszłości w rodzinnej Gdyni, więc wyjeżdża, a raczej ucieka przed tym, co przypomina jej o przeszłości, szczęściu, które miała obok siebie. Po dziesięciu latach wraca do kraju, do nowego mieszkania, nowej pracy z coraz to większymi perspektywami. Marta zdaje się zimną, wyrachowaną, bez skrupułów, uczuć. Zawsze twierdzę, że za takim zachowaniem jest to COŚ. A w przypadku Marty, zachowanie ma przełożenie z rozdziałem, jaki dawno zamknęła, zostawiła dawno za sobą. Wie też, że roztkliwianie się w niczym jej nie pomoże. Zadra, jaka została w jej sercu długo się zabliźniała, ale ślad niestety w nim pozostał.





Powrót Marty do ojczyzny też będzie miał swój przytup. Czeka na nią przede wszystkim przyjaciółka, która nigdy się od niej nie odwróciła, nie oceniała jej zachowania ani decyzji, jakie podejmowała, zawsze przy niej stała i wspierała. W nowej pracy nie wszyscy ją polubią, padną nawet pewne oskarżenia. Jednak Marta nie takie przeszkody już pokonywała. Pewność siebie doda jej jeszcze większego animuszu, a nawet stanie się przyczyną nabrania większej odwagi przez nowe koleżanki, które zaczną jasno i wyraźnie precyzować swoje warunki i zdanie. W życiu prywatnym kompletny constans. Praca, dom, kot, marzenia. I jedno z nich kobieta zacznie realizować. Z czasem, nastąpi przełom. Adam, mężczyzna wręcz ze snów, wokalista jednego z najsławniejszych zespołów w kraju, idol minionych młodzieńczych lat, przy okazji służbowego spotkania zabierze ją w miejsce, które spowoduje w Marcie, że po prostu pęknie, przełamie się jej zimna, wysoka tama żalu. Marta nabierze do świata dystansu, przestanie wszystkich i wszystko winić za wszelkie zło z jej życia. Zacznie dostrzegać, że życie składa się z chwil - ulotnych i bezcennych. Uświadomi sobie, że spełnienie marzenia będzie tym, co chce osiągnąć, by wreszcie nabrać wiatru w żagle i móc płynąć dalej. W życiu Marty dojdzie do małej rewolucji. Nie tylko zawodowej, ale i prywatnej, a nawet rodzinnej. Czy będzie gotowa na zmiany? Czy otworzy swoje serce przed nieznanym? Kim jest Artur i Blanka?

Anita Scharmach po raz kolejny nie szczędzi czytelnikom emocji. Fabuła przeplatana z retrospekcją wspomnieniową Marty pozwala spojrzeć na bohaterkę i jej świat zatopiony w niezwykle traumatycznej przeszłości z bliska i ze wszystkich stron. Staramy się zrozumieć to co przeszła, jej decyzje i wewnętrzną przemianę. Autorka odważnie zestawiła również konflikt Marty z Bogiem, któremu zarzuca wszelkie zło i zasypuje go nieustannymi pytaniami, dlaczego to właśnie jej się przydarzyło? To całkiem normalne i dzięki takim sytuacjom możemy w bohaterce odnaleźć cząstkę siebie, to nadaje jej autentyczności. Świetnym, niecodziennym pomysłem jest podróż Marty w nieznane i zderzenie się jej świata z jeszcze większymi traumami i tragediami od jej. No i wreszcie szansa, jaką Anita Scharmach nakreśliła swojej bohaterce. Nie pozostawiła jej samej sobie, dała jej szansę - na spełnienie marzenia, czy zaznania spokoju immanentnego. 




„Zaraz wracam” Anity Scharmach to powieść tak wzruszająca co sugestywna i emocjonalna. Powieść, która stawia pewne pytania, zmusza do głębszej refleksji, porusza, buduje nadzieję, że nic nie jest przecież stracone, że te generalne zmiany w naszym życiu, to przygotowane miejsce na nowe części układanki. Książka porusza ważne tematy. Samotności, nawarstwionych przez lata konfliktów rodzinnych, nieufności wobec najbliższych.


To przede wszystkim powieść o sile prawdziwej przyjaźni, próbie jakie przechodzi, a prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie – w myśl słynnego powiedzenia. Akcja powieści osadzona w rodzinnym mieście autorki – Gdyni, napisana lekko, ale sugestywnie, bez ubarwiania, czy koloryzowania. Powieść, która zostanie w czytelniku na bardzo, bardzo długo, bo dotyka wielu ważnych tematów, sfery, która wiążę się z naszym wewnętrznym „ja”, zwraca uwagę na to, jak ważna jest miłość, stabilizacja, jak trzeba do pewnych decyzji dojrzeć, uświadomić sobie wartość chwil bezcennych, priorytetów życiowych i porządków na ich szczeblach. 


Powieść, która wciąga od pierwszych wersów, zaskakuje niebanalnym pomysłem, niecodziennymi problemami bohaterów, którym autorka misternie utkała cechy charakteru podobne do naszych, dając tym samym nam możliwość odnalezienia w nich cząstki siebie i swoich problemów. Co mi się najbardziej podoba w tego typu historiach, to niedopowiedzenie na końcu. Zakończenie pozostawia autorce furtkę otwartą i liczę, że pojawi się ciąg dalszy.


Polecam!


Powieści z wielką przyjemnością patronuję medialnie :)


Za możliwość patronatu medialnego oraz zapoznaniem się z przedpremierową treścią książki, dziękuję przede wszystkim Autorce, a także Wydawnictwu:




czwartek, 11 maja 2017

KONKURS! Zinterpretuj tytuł i wygraj "Chłopca na szczycie góry" Johna Boyna :)










Kochani!

Mam do rozdysponowania jeden dodatkowy egzemplarz "Chłopca na szczycie góry" Johna Boyna. Zadanie konkursowe nie jest trudne. Wystarczy, że w komentarzu pod postem napiszecie własną interpretację tytułu książki - Wasze skojarzenia, pierwsze myśli, bez oczywiście sugerowania się recenzją książki. Wiem, że na Waszej kreatywności można polegać, dlatego jestem bardzo ciekawa Waszych odpowiedzi. Piszcie, zwycięży najciekawsza odpowiedź! 


Regulamin konkursu:

1. Odpowiedzi udzielacie w komentarzu pod postem

2. Udział może wziąć każdy, kto mieszka na terenie Polski

3. Nie ważna jest objętość i forma wypowiedzi, byle pozbawiona była wulgaryzmów

4. Sponsorem nagrody jest Wydawnictwo Replika


5. Konkurs trwa:

11.05 - 31.05 b.r do godz. 23:59


6. Po terminie wygaśnięcia konkursu, w ciągu trzech dni opublikuję wyniki konkursu. Jeśli będę miała problem z wytypowaniem jednej odpowiedzi, poproszę o pomoc znajomych nie związanych z konkursem

7. Zaproście do zabawy znajomych, polubcie post konkursowy, udostępnijcie :)

Ważne!

Jeśli bierzecie udział w jakimkolwiek konkursie przeze mnie organizowanym, proszę byście sprawdzali potem jego wyniki!



Powodzenia!



środa, 10 maja 2017

„Chłopiec na szczycie góry” John Boyne. Historia, która mogła się przecież wydarzyć a nie być tylko fabułą znakomitej książki...





Wydawnictwo Replika

Ilość stron: 272

Nowość wydawnicza, którą znajdziecie:





Niektóre książki są jak błyskawice. Porażają głębią, zapadają na długo w pamięci, zostają gdzieś w naszej świadomości, by przypomnieć o sobie w momentach nieoczekiwanych. John Boyne znany jest przede wszystkim jako autor słynnej, zekranizowanej powieści „Chłopiec w pasiastej piżamie”. Ogromny sukces jaki odniosła poprzednia książka autora ma też przełożenie na tę. Autor nie szczędzi nam po raz kolejny niesamowitych emocji, doprowadzając do licznych wzruszeń i poruszeń, a nawet refleksji.

Zaciekawił mnie już sam tytuł i jego wymowa, bo cóż może oznaczać „Chłopiec na szczycie góry”? Co sobie przy nim wyobrażamy? Czy mamy interpretować go wprost czy też odnieść się do jego symboliki? Różnorodność odczytu samego tytułu książki budzi w nas ciekawość i chęć zatopienia się w lekturze. Już od pierwszych wersów autor umiejętnie buduje fabułę oczyma siedmioletniego dziecka, co jeszcze bardziej wzbudza nasze zainteresowanie. Główny bohater Pierrot ma siedem lat, kiedy po śmierci matki trafia do sierocińca prowadzonego przez siostry Durand. Wcześniej chłopiec także nie miał lekko. Ojciec popełnił samobójstwo po powojennej traumie i załamaniu nerwowym, a niedługo potem ciężko zachorowała matka.




Akcja powieści podzielona jest na trzy okresy czasowe. Pierwszy to okres przedwojenny, w którym Pierrot wraz z rodzicami żyje w Paryżu. Chłopiec ma siedem lat jest pilny, mądry, oczytany. Jego ojciec, rodowity Niemiec, skutecznie wpaja mu jego przynależność narodową. Drugi okres to czas, kiedy Pierrot przybywa do Berghof w Austrii, do ciotki Beatix tuż po stracie obojga rodziców. Ciotka jak się okaże, pracuje jako gosposia w willi należącej do samego Adolfa Hitlera. To lata przypadające na początek drugiej wojny, a Hitler przebywając kilkakrotnie w swojej rezydencji zaczyna kształtować świadomość małego Pierrota, któremu zamieniono tożsamość z francuskiej na niemiecką i wciągnięto w świat brutalizmów, staje się Pieterem. Ostatni okres to lata zawieruchy wojennej, kiedy Pieter staje się nastolatkiem. Wiernie służy ojczyźnie, swojemu Furerowi, doskonale przejmując także pewne zachowania i wyuczone przez lata nawyki. 

Autor nakreślił bardzo skrupulatnie i ciekawie fabułę, która przecież mogłaby stać na tyle autentyczna, by wydarzenia te miały miejsce faktycznie. Nic nie jest niemożliwe. Pod płaszczykiem tej wzruszającej powieści mamy też porter psychologiczny małego chłopca. Jesteśmy świadkami wszelkich przemian, jakie się w nim dokonują. Tęsknoty za rodzicami, bezpośredniością relacji wydarzeń, jakie mają wokół niego miejsce, wpływu samego Hitlera, dojrzewania. Towarzyszymy mu w różnych okresach życia, widzimy jego zauroczenie ideą faszystowską, szacunku do munduru Hitlerjugend, a nawet pierwszych miłostek, czy sytuacji, w których miał odwagę użyć siły wobec ludzi, którzy kiedyś okazali mu serce, ciepło i pewną dozę miłości. Pieter bulwersuje czytelnika swoim zachowaniem, wyrzeczeniem się przyjaźni z Anszelem z okresu dzieciństwa, a także podmiotowym traktowaniem innych.


„Chłopiec na szczycie góry” Johna Boyna wzrusza, porusza głębią przekazu, stawia przed nami pewne pytania., zmusza do głębszej refleksji. Budzi nasz lęk przed tym, co było, a co może się nawet wydarzyć, bo nigdy nie jest powiedziane, że pewne historie mogą nie mieć miejsca. To historia poruszająca, w której główny bohater kiedyś zostanie osądzony za swoje zachowanie, czyny jakich się dopuścił. Na mnie książka zrobiła ogromne wrażenie. Na pewno zapadnie w moją świadomość na długo. Po raz drugi autor oczarował mnie stylem i pomysłowością. Książkę czyta się szybko, bo zaciekawia od pierwszych wersów. To książka po którą warto sięgnąć i poświęcić jej czas. Mam jeszcze jedno oczekiwanie wobec niej – chciałabym kiedyś zobaczyć film na jej motywach. 

Polecam Wam z pełną odpowiedzialnością! 





Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu:






[Zapowiedź wydawnicza] Kto kryje się pod numerem telefonu 511 867 571?







Premiera: 14.06.2017




Czy gdybyś mógł wejść drugi raz do tej samej rzeki, popełniłbyś te same błędy?

Z końcem kariery policyjnej przed Leonem Brodzkim jeszcze jedno, najtrudniejsze zadanie. W serii niewyjaśnionych zbrodni, do których dochodzi w Toruniu, Brodzki odkrywa pewną prawidłowość – to powtórzone zagadki sprzed lat, które były najtrudniejszymi w jego karierze. Morderca, nazywający siebie Heraklitem, ewidentnie chce, by Brodzki ponownie przeszedł przez piekło makabrycznych zbrodni. Tylko tym razem mają to być zbrodnie doskonałe…

Kto brutalnie okalecza ofiary? Kto kryje się pod numerem telefonu 511 867 571? I co zrobi Brodzki, gdy w sprawę zostanie uwikłana jego córka? Jaką cenę zapłaci za odkrycie prawdy?

Brodzki co noc śni o wiślanej otchłani, w której toną ludzie…

Choć podobno dwa razy nie da się wejść do tej samej rzeki, policjant będzie musiał odbyć powtórkę swojej drogi zawodowej… i swojego życia.

ROZPOCZNIJ MORDERCZĄ GRĘ


wtorek, 9 maja 2017

Rozstrzygnięcie drugiego etapu cyklu literacko - kulturalnego :)









Kochani!

30 kwietnia zakończył się drugi etap cyklu literacko-kulturalnego. Nadszedł czas, by go rozstrzygnąć.

Tym razem, chciałam znać Wasze zdanie na temat popełnianych grzechów językowych. Co Was drażni, co zauważyliście na ten temat? Czy zdarzyło Wam się kiedyś zwrócić w ogóle komuś uwagę, że nie mówi poprawnie, jeśli tak, to w jakiej to było sytuacji. Życie dostarcza nam mnóstwa inspiracji i tematów do dyskusji. Link do konkursu znajdziecie tu: http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/03/drugi-etap-cyklu-literacko-kulturalnego.html

Jak zwykle, nie zawiodłam się na Waszej kreatywności. Nie mniej jednak, najbardziej inspirującej i wyczerpującej odpowiedzi udzieliła Joanna M., która tym samym zwycięża drugi etap cyklu!
Poniżej odpowiedź Joanny, którą pozwalam sobie przytoczyć w całości z racji tego, że zmieniłam opcje na blogu:

"Długo zajęło mi zabranie się za tę wypowiedź.
Około roku temu odłożyłam na bok, a raczej zredukowałam stopień zainteresowania nauką języków obcych. Polszczyzna od dawien dawna plasuje się w ścisłej czołówce najtrudniejszych języków świata, więc postanowiłam rozprawić się z zaułkami języka polskiego zanim zabiorę się za inne lingwistyczne podboje. Trafiłam wówczas na kompletną dla mnie nowość- vlog, czyli kanał na youtube, który tworzy Paulina Mikuła. W niezwykle wdzięcznej formie podaje pod rozwagę elementy języka, nad którymi w codziennym pędzie niekoniecznie Polacy (i nie tylko) przystają. Tematyka „podpasowała" mi do tego stopnia, że kupiłam książkę „Mówiąc inaczej” wspomnianej wyżej polonistki. Zaczęłam więc ubiegłego lata przesiadywać na parkowych ławkach, a w porywach nadbałtyckich plażach, zanurzając się w temat czystości języka.
Powaliła mnie skala, na którą moi znajomi używają „w każdym razie” w miejscu błędnie stosowanego przeze mnie „w każdym bądź razie”! Ten chwast udało mi się szczęśliwie wyplewić! Od sierpnia 2016 proszę chrześniaka, by zawiązał but, a nie buta. Zaczęłam wysyłać SMS, nie SMSa. Polecam wyłącznie tę książkę i rekomenduję tę piosenkę. Z konsternacji nad owocami cytrusowymi i wiecznej walki w mojej głowie pomiędzy pomarańczem a pomarańczą (ech), jem tylko mandarynki (nawet Napoleon B. nie osiągał samych sukcesów…)
Po początkowych językowych autokorektach odkryłam „Słownik polsko-polski” prof. Miodka, który wytłumaczył mi gdzie raki zimują i czym się różni pan doktór od pana doktora.
Kolejnym krokiem były telewizyjne spotkania z prof. Bralczykiem, z których płynęła kojąca wieść, że anglicyzmy, germanizmy ani rusycyzmy polszczyzny nie pogrzebią, a ewolucja języka nie postępuje w tak zawrotnym tępie, w jakim powiększa się dziura ozonowa. Jest więc o co się bać, ale bardziej ekologicznie niż etymologicznie (przynajmniej na razie).
No to czas na codzienność… Bo jak już się tak naoglądałam, naczytałam i naprzyglądałam purystom językowym, poczułam fragment ich mocy we własnym płacie czołowym i poczęłam wyjaśniać okolicznym personom, że można by mówić lepiej. Przytoczę więc kilka przykładów, którymi oberwali ludzie z najbliższego otoczenia:
Skoro masz w domu włączniki, to włączaj, nie włanczaj.
Skoro nie masz pewnych rzeczy w dupiu, to nie miewaj ich też w cudzysłowiu, a cudzysłowie (poprzez prostą analogię do d…).
Rzeczy bierz na tapet (takie zielone sukno), nie tapetę- w pionie się trzyma raczej tylko człowiek (i to też niekoniecznie każdy…)
Polecam też rozwiązywanie spraw po linii najmniejszego oporu, nie najmniejszej linii oporu (bo jak tę linię zmierzyć? linijką ds. problemów językowych?).
Na koniec, dobrze widzianym byłoby odróżniać dwa słowa, których ja nie potrafię- przynajmniej i bynajmniej. Przynajmniej!
Kolejnego przykładu z rzędu (nie pod rząd, bo to nie po polsku!) pewnie Państwo nie zdzierżą. Kończąc, chciałabym szczerze zachęcić Państwa do zgłębiania tematyki błędów językowych, bo to temat, który po roku bliższej znajomości pretenduje do tematu mojego hobby, a może i już pasji." 

Dziękuję wszystkim za udział, a Joannę proszę o kontakt meilowy i podanie w nim adresu do wysyłki nagrody: stokrotka954@wp.pl


Ku refleksji. Podpytałam moją polonistkę ze szkoły o wyrażenie – "w blogu" czy "na blogu". Bardziej poprawne i powszechnie przyjęte jest powiedzenie „na blogu” :) 


[Zapowiedź patronatu medialnego] „Pan Cylinderek” dla dzieci o tym jak przekuć wady w zalety!





Książka pod patronatem bloga o książkach „Recenzje Agi”

Jak przekuć wady w zalety? Nowa książka Margarett Borroughdame w przeuroczy sposób uczy tej wielkiej sztuki – i małych, i dużych! Na wesoło i całkiem na serio - z przesłaniem, o poczuciu własnej wartości, o samoakceptacji, o umiejętności radzenia sobie z własnymi niedoskonałościami.

Historię Pana Cylinderka Margarett Borroughdame opowiada dzieciom wierszem. W zabawny i lekki sposób pokazuje, jak radzić sobie w życiu z własnymi wadami, jak pokonywać swoje kompleksy i co zrobić, by nasze ułomności nie przesłaniały tego, co w nas najlepsze i najbardziej wartościowe. Tak jak cylinderek zakrył łysinę bohatera wiersza, tak pozytywna cecha lub talent mogą ukryć nasze niedoskonałości czy odwrócić od nich uwagę. A to pomoże nam zbudować poczucie własnej wartości i sprawi, że zarówno my sami, jak i otaczający nas ludzie będą z sympatią postrzegać nas poprzez tę cechę czy umiejętność. Kiedy skupimy się na pozytywach, nic nie przeszkodzi nam w cieszeniu się życiem, realizacji największych marzeń i byciu szczęśliwym. 

Barwna i oryginalna oprawa graficzna dodatkowo sprawia, że „Pan Cylinderek” to książka niepowtarzalna, tak jak jej sympatyczny bohater.

Bohater książki ma osobowość, a w poszukiwaniu rozwiązania swojego kompleksu przemierzył wiele dróg - postawił nawet na głowie tort czekoladowy! Nie zdradzimy wszystkich przygód Pana Cylinderka, ale zapewniamy, że zaskakują i bawią! A na końcu książki czeka na dzieci mała niespodzianka.

Życzymy Czytelnikom wspaniałej zabawy z książką i każdemu odnalezienia swojego cylinderka! 

Książkę objęły patronatem
Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich, Fundacja „ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom”, TVP ABC, magazyn „Dziecko – Najlepsza Inwestycja”, portale: Czas Dzieci.pl, e-szkrab.pl; Qlturka.pl, egodziecka.pl, eGaga.pl; Miasto Dzieci.pl, Mini-Kultura.pl oraz blog książkowy „Recenzje Agi”.



Nakładem Wydawnictwa MBBooks ukazały się następujące utwory dla dzieci autorstwa Margarett Borroughdame: „Rozkoszne lato”, „Nie taka mroźna zima”, „Wiosna radosna”, „Jesień plecień”, „Ciasteczkowa choinka Żuczka Blo”. Więcej informacji o książkach na www.mbbooks.eu

I na koniec, zaproszenie na Warszawskie Targi Książki, na spotkanie z Margarett Borroughdame :)




poniedziałek, 8 maja 2017

[Recenzja przedpremierowa. Patronat medialny. Rekomendacja okładkowa] „Szczęście od jutra” Anna Balińska. Bo warto dostrzegać pozytywy generalnych zmian w naszym życiu...








Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Książka w druku




To moje pierwsze spotkanie z twórczością Anny Balińskiej, która ma już za sobą debiut literacki, ciepło przyjętą przez czytelników powieścią „Pod pelargoniowym balkonem”. Po przeczytaniu „Szczęścia od jutra” mogę śmiało powiedzieć, że książka zostanie równie pozytywnie przyjęta, bowiem wiele kobiet podobnych do głównej bohaterki dostrzeże odrobinę siebie i swoich problemów. I to jest największy atut tej książki – opowiada o problemach podobnych do naszych, a bohaterowie są autentyczni i kierują się sercem, często zagłuszanym przez rozsądek.


Po pięciu latach nieudanego małżeństwa, Hania rozstaje się z mężem, tracąc przy tym jednocześnie pracę, w której szefem był jej teść. Młoda, piękna, ale nieufna kobieta zaczyna życie niemal od nowa. Od dłuższego czasu, Hani przygląda się przystojny, szarmancki, bogaty Adam. Kiedy tylko dowie się o kłopotach kobiety, nie omieszka przybyć z pomocną dłonią. Zaoferuje pracę, mieszkanie, a nawet swoje uczucia. Problem w tym, że Adam jest żonaty. Za to osobą, która podziela jej rozterki jest przyjaciel Kuba. Niedawno umarła mu żona, samotny ojciec, dzielący troski o małą córeczkę Milenkę, z którą Hania już dawno się zaprzyjaźniła i znalazła wspólny język. Kuba, prawie jednocześnie z Adamem otworzy się przed kobietą, wyjawiając jej swoje uczucia. Co podyktuje Hani serce?

Anna Balińska nie szczędzi czytelnikowi sinusoidy emocjonalnej. Swojej bohaterce usnuła taki scenariusz, w którym to nie brak rozterek, refleksji, głosu rozsądku, euforii szczęścia, ale też chwil grozy, napięcia, niezrozumienia. Hania dokona wyboru, między dwoma mężczyznami. I wydawałoby się, że w tym momencie jej się ułoży, że wreszcie w jej życiu zagości spokój, stabilizacja emocjonalna. Nic bardziej mylnego. Autorka uśpi naszą czujność, by na drodze swojej bohaterki postawić jeszcze zazdrosnego, tajemniczego wielbiciela, o którym ona nie ma w ogóle pojęcia. Przez moment zrobi się groźnie, niebezpiecznie. Jednak miłość, ta prawdziwa, zwycięży. 






Hania to postać bardzo ciepła, ale też trochę zagubiona. Wcale jej się nie dziwię, że wreszcie postanawia odejść od męża, którego tak naprawdę utrzymywała, który był leniem, na którego nigdy nie mogła liczyć, dzielącego czas między kanapą a piwem i tak ordynarnie odnoszącego się do niej. I rozumiem, że przez dłuższy czas miała sporo wątpliwości, nie chciała z nikim się wiązać, by nabrać do siebie samej pewności i uzasadnienia, że w ogóle chce dać sobie samej szansę. Mało tego, w pewnym momencie splot wydarzeń podsyci jeszcze bardziej w niej to wahanie. I zada konkretne pytanie – czy aby na pewno dokonała właściwego wyboru? 


Hanka, to postać, w której wiele kobiet odnajdzie cząstkę siebie, podobna do każdej z nas, do mijanych na ulicy sąsiadek, znajomych, nieznajomych, której życie nie zawsze układało się tak jak powinno. Stawia przed nią wiele pytań, wątpliwości, nieufności i zagadkowości. Bohaterka powieści długo nabiera w sobie pewności. Zakręci swoim losem jak kołem fortuny. Raz się wygrywa, raz się przegrywa. Zakończenie kompletnie zaskakuje, ale daje nadzieje, że w każdej generalnej zmianie można znaleźć pozytywy, znaleźć to szczęście, którego Hania tak bardzo pragnęła. 


„Szczęście od jutra” Anny Balińskiej to powieść, ciepła, subtelna, kobieca, ale nie tylko dla kobiet. To powieść, w której nic nie jest jednoznaczne. Autorka przyszykowała dla swoich czytelników całą gamę emocji. Nadała swoim bohaterom autentyczności poprzez wiele życiowych wątków i aktualnych problemów. Powieść jako odskocznia od codzienności.


Polecam!





Książce, z przyjemnością patronuję medialnie. Dodatkowo, na okładce znajdziecie kilka słów mojej rekomendacji :)




Za możliwość patronatu i zapoznania się z przedpremierową treścią książki, dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu:











KONKURS PATRONACKI! Zadaj pytanie autorce i zdobądź jeden z dwóch zestawów Jej inspirujących książek :)




Kochani!

Dotarły dzisiaj do mnie dwa dodatkowe egzemplarze serii książek Agnieszki Polak o podróżach z Moniką Bliską "Ślad przeznaczenia" oraz "Dalekie podróże z Bliską", którym mam przyjemność patronować medialnie, dodatkowo na okładce znajdziecie kilka słów mojej rekomendacji.

Przyszedł zatem czas na konkurs!

Jajko zadanie konkursowe macie możliwość zadania autorce maksymalnie trzech pytań.





Regulamin konkursu:

Pytania zadajcie w komentarzach pod postem, w ilości nie przekraczającej trzech pytań.

Na zadawanie autorce pytań macie czas: 08.05 - 24.05 b.r. do godz. 23:59

Sponsorem nagrody jest Autorka oraz Wydawnictwo Czarna Kawa

Standardowo - będzie nam miło, jeśli polubicie mój FP, FP Wydawnictwa Czarna Kawa oraz FP autorki https://www.facebook.com/Agnieszka-Monika-Polak-447643548602495/?fref=ts oraz zaprosicie do wspólnej zabawy znajomych

Po zakończeniu konkursu, autorka otrzyma komplet Waszych pytań, na które postara się w miarę możliwości odpowiedzieć, przy okazji wyłaniając dwoje zwycięzców. A wygrają te osoby, których pytania jakoś autorkę zaintrygują, zaciekawią, zelektryzują. Kryterium wyboru autorka przyjmie sama.

A! Ważne! 
Jeśli bierzecie udział w konkursie, sprawdzajcie wtedy wyniki :)


Życzę powodzenia i dobrej zabawy :)