piątek, 28 kwietnia 2017

„Słowa – szepty” Wiesława Kwinto – Koczan. Uchronić od zapomnienia to, co bywa ulotne :)








Wydawca: Kwinto Kreacja

Rok wydania: 2016

Ilość stron: 47

Tomik dostępny:





Poezja jest jak muzyka wpasowująca się w nuty naszego serca. Tylko od nas zależy, jakie melodie odgadniemy z wersów zapisanych przez ich autora. Z każdym tomikiem odkrywam coraz to nowsze jej tony, wciąż odnajduję w niej coś nowego, wchodzę w jej nieznane rewiry, zapisując nieodgadnione jeszcze emocje struny niczym w lutni wybrzmiewającej magnum opus. Cieszę się, gdy docierają do mnie tak wspaniałe zbiory i zbiorki, że mogę delektować się każdą chwilą zapisaną na ich stronicach. To dowodzi jednemu – poezja uchroni od zapomnienia nas, siebie i świat. Pamięć jak wiadomo bywa ulotna, zaś poezja nikomu nie pozwoli utonąć w codzienności.





„Słowa – szepty” to jeden z najlepszych tomików, jakie miałam okazję poznać. Ascetyczny, bardzo klimatyczny wymiar treści zamyka się w przepięknej okładce, która jest zwieńczeniem całości i nadaje jej wyjątkowości. Czytając wiersze Wiesławy Kwinto – Koczan miałam wrażenie, że przenoszę się do innego świata. Dźwięków, zapachów, głębokich kolorów, gdzie każdy wiersz jest esencją i sensem bytu, gdzie każdy wiersz jest podziękowaniem za życie, a każdą chwilę celebruje się z wielkim wręcz namaszczeniem.


Autorka swym niecodziennym zbiorem wierszy zwraca naszą uwagę na otaczającą rzeczywistość, na ludzi, którzy nas otaczają, na priorytety i wartości zapisane na naszej tablicy zwanej życiem, co powinno znaleźć się na jej szczycie, co zaś na samym jej dole. Odnosiłam wrażenie, że autorka rozszyfrowuje zakodowane tajemnice, budzi w nas odczuwanie emocji, szepcze nam do ucha, uśmiecha się, płacze, mówi stanowczym głosem. Przecież te wszystkie afekty są w nas i autorka ukazała je znakomicie.





Wiersz otwierający tomik stanowi preludium tego, co możecie w nim odnaleźć. Wdzięcznie rymowane trzy zwrotki są zapisem równomiernie rozkładających się myśli, z których każda stanowi odrębność, tęsknotę, tajemnicę i krople wchłaniane przez ziemię, by wydały sugestywny owoc: „słowa – szepty/ słowa cisze/ jak melodie suchych traw/ co w ramionach je kołysze/ gdzieś na połoninie wiatr// słowa – szepty/ tajemnice/ tylko nam tak dobrze znane/ jak w gęstwinie leśne ścieżki/ tropem saren wydeptane// słowa – szepty/ słowa – krople/ spadające cicho z deszczem/ zanim je wysuszy słońce/ niech się srebrzą chwilę jeszcze”.




Warto przypomnieć, kim jest autorka. 
Urodziła się w Krystynopolu na ziemi lwowskiej. Przesiedleńcze losy rzuciły całą rodzinę w Bieszczady, z którymi jest emocjonalnie związana do dziś. Zajmowała się sprawami kultury, a pracując w Nadmorskim Parku Krajobrazowym – ochroną przyrody. Od 2000 mieszka w Toruniu. Za swoje miejsce na ziemi niezmiennie uznaje Bieszczady z ich magią, bogactwem natury, nieodkrytym do końca magnetyzmem przyciągającym spragnionych niezwykłych przeżyć i odczuć – tęskniących za „jednoczesnym dotykiem nieba i ziemi”…
Jej wiersze o górach przeplatają się z refleksjami o codzienności. W maju 2004 roku ukazał się pierwszy tomik zatytułowany „Szlakiem”. W tej niewielkiej książeczce zebrano pierwsze wiersze autorki podzielone na dwie części – „Szlakiem przez Bieszczad” oraz „Szlakiem przez życie”. Wkrótce po ukazaniu się zbiorku, na Festiwalu Bieszczadzkie Anioły, autorka zdobyła pierwszą nagrodę w Konkursie Jednego Wiersza za utwór pt. „Chrystus Bieszczadzki”. W tym samym roku autorka nawiązała kontakt z zespołem Małżeństwo z Rozsądku. Roczna współpraca zaowocowała tekstami piosenek dla zespołu. Trzy z nich – Bosonogie Anioły, Jaka jesteś po latach i List z szuflady – ukazały się na wydanej w październiku 2005 roku płycie zatytułowanej „Hotelik Spóźnionych Miłości”, pięć na kolejnej „Labirynt wspomnień” (2008), i aż 8 na ostatniej płycie zespołu „Tropy wiodą na manowce” (2015).
Po teksty autorki sięgają też inne liczące się i popularne obecnie zespoły z „krainy łagodności”- Dom o Zielonych Progach (na płytach „Tatika”, „Łódki Marzeń” oraz „Prawie jak nowi”), Cisza jak Ta (płyta „Nasze światy” oraz w całości oparta o teksty Wiesławy Kwinto – Koczan „Wuka”, a także koncertowa płyta z towarzyszeniem kwartetu smyczkowego „Jedyny taki koncert…”), Siudma Góra (na płytach „Daleko do gwiazd” i „Druga płyta”), Leonard Luther i Własny Port (na płycie „Live”), Nad Porami Roku (na składance „W górach jest wszystko co kocham, cz. VIII”, pierwszej autorskiej płycie „Przytul mnie” oraz niemal w całości opartej o twórczość Wuki – „Gwiezdne aleje”), Pod Jednym Dachem, Bez Zobowiązań, Wołosatki, Sławek Kusz, Byle do góry, Trzy Piąte i inni. Można je usłyszeć także wśród konkursowych zmagań na różnych scenach i festiwalach. Wiosną 2017 roku ukazała się płyta „Słowa-szepty” – oparta w całości o teksty pochodzące z wydanego rok wcześniej tomiku pod tym samym tytułem, w aranżacjach muzycznych i wykonaniu Nad Porami Roku, Ciszy Jak Ta, Domu o Zielonych Progach, Małżeństwa z Rozsądku oraz Zbyszka Stefańskiego.
Od debiutu w 2004 roku w ręce czytelników trafiły trzy kolejne tomiki „Nocne niebo śpiewa Aniołami” (2008), „Zawrócić” (2010) oraz „Słowa-szepty” (2016). Aż pięć wierszy Wiesławy Kwinto – Koczan znalazło się w antologii poezji bieszczadzkiej zatytułowanej „Natchnieni Bieszczadem” Wydawnictwa Libra. W 2011 roku autorka miała zaszczyt być jednym z artystów prezentujących swoją twórczość na Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki Poetyckiej „Nastroje” w Katowicach, obok Stanisława Soyki, Renaty Przemyk, Marka Andrzejewskiego, Lidii Jazgar…
Wiersze autorki publikowały „Gazeta Bieszczadzka”, magazyn „Bieszczady”, a wiele z nich znalazło swoje miejsce w różnych wydawnictwach – górskich folderach, książkach o tematyce turystycznej i przyrodniczej, biuletynach organizacji związanych z górami i ochroną przyrody. Wiesława Kwinto – Koczan często spotyka się ze swoimi sympatykami na spotkaniach autorskich.
Jest członkiem Związku Polskich Autorów i Kompozytorów – ZAKR oraz Stowarzyszenia Autorów ZAIKS.

Autorka prowadzi również stronę internetową - http://wukowiersze.pl/





O czym traktuje jeszcze tomik „Słowa – szepty”? Najprościej – o życiu. O jego różnych odcieniach, barwach, o chwilach z dala od hałaśliwych, ruchliwych ulic. O pięknie natury, której jesteśmy cząstką, małych świętach wśród codziennej potoczności: „Między jedną niedzielą a drugą,/ małe święta od czasu do czasu,/ z jaśminową poranną herbatą/ albo krótkim wypadem do lasu. [...]”, o miłości splecionej dłońmi czasu, chwili szczęścia, którą ciężko złapać w dłonie, o śmierci, podróży, miejscach, konwersacjach.




Często w tych wierszach spotkać można kontemplacje, wspomnienia, pragnienia, czy marzenia. Często Wiesława Kwinto – Koczan przygląda się temu życiu z wielu stron, wyłapując cząsteczki chwil, w których najważniejszy jest kontakt z bliską sercu osobą, rozmowa, możliwość konwersacji, wymiany myśli, dotyk: „chciałam tylko/ być dobrym snem/ pod twoimi powiekami/ motylem co przysiadł/ na otwartej gazecie/ jednym uderzeniem pulsu/ u zbiegu obojczyków/ wskazówką twego zegarka/ o parzystej godzinie/ chciałam tylko...”



W tych skrawkach emocji zapisana jest również bliskość z naturą, jak wątek i osnowa przeplatające się ze sobą, tworzące patchworkową całość. Taki jest tomik „Słowa – szepty” Wiesławy Kwinto – Koczan. Klimatyczny, szczery, emocjonalny. W nim, zapisane jest wszystko co stanowi kwintesencję znakomitej, sugestywnej poezji, która wbija się do serca na bardzo długo, zostaje w pamięci, odważnie wkracza we wrażliwe nuty słów i szeptów, które autorka odkrywa przed nami.


Polecam! 





Za egzemplarz dziękuję Autorce :)

czwartek, 27 kwietnia 2017

[Recenzja premierowa. Patronat medialny. Rekomendacja okładkowa] „Notros” Małgorzata Urszula Laska. Każdy znajdzie wreszcie swoją drogę do domu :)








Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Ilość stron: 130

Nowość wydawnicza, dostępna:





Lubię bajki czytać z młodszym synem. Wtedy wiem, która zainteresowała go na tyle, że śledzi losy jej bohaterów z wielkim zaangażowaniem i zainteresowaniem. Ucieszył się, kiedy nadeszła do nas wiadomość, iż książeczka jest już wydrukowana, gotowa. Czytaliśmy jej tekst jako dokument tekstowy, bez ilustracji, co w przypadku tej opowieści jest niezwykle ważne. Widziałam, że bardzo mu ich brakuje, podpytywał mnie w trakcie czytania, dlaczego nie ma tu obrazków? No cóż, coś kosztem czegoś. Ilustracji jeszcze żadnych nie widzieliśmy, ale mieliśmy możliwość przeczytania jej zanim książeczka weszła na rynek wydawniczy. Takie uroki :)


Notrosa pokocha każdy z Was od pierwszych wersów. Tego pieska nie da się nie kochać. Słodki, bezbronny, którego chce się wręcz przytulić do gorącego serducha, dać buziaka, pozwolić, by wskoczył na kolana. Notros to mądry, ale ciekawski pies. Pewnego dnia, jego właścicielka pojedzie z nim na zakupy. Sama pójdzie do sklepu, a Notrosa zostawi w nagrzanym słońcem samochodzie. Mądre zwierze jednak dostrzeże szparę w drzwiach samochodu i wymknie się, by ugasić pragnienie i nieco się schłodzić. Podstępny szop pracz zwabi Notrosa w odludne miejsce i tym samym, psiak zaginie swojej pani. Próżno będzie wypatrywać swojej właścicielki przez pierwsze dni rozłąki. Wynagrodzeniem chłodu, głodu i wcale nie za wesołej sytuacji, w jakiej znalazł się Notros mają być przygody wespół z nowymi przyjaciółmi – zwierzętami należącymi do gatunku będących w Polsce pod ścisłą ochroną. Okaże się, że te przygody będą przeróżne, ale nie zabraknie w nich tęsknoty za dawnym domem, miską pełną jedzenia, a przede wszystkim poczucia bycia przez kogoś kochanym. Notros uroni niejedną łzę. 




Małgorzata Urszula Laska po raz kolejny pod warstwą tkliwej, ujmującej za serce historii utkała sylwetki niecodziennych bohaterów pokazując ich życie i sposoby przetrwania w różnych sytuacjach z wszech stron. Czy nowi znajomi zyskają przyjaźń Notrosa? Czy pies w ogóle komukolwiek zaufa na tyle, by odzyskać wiarę w człowieka, który potrafił wyrządzić mu tyle krzywdy? 




Tego dowiecie się z książeczki, z niespodzianką dla małych czytelników. Na uwagę zasługują także ilustracje w wykonaniu Marty Kowalskiej.

Mój młodszy syn Staś śledził losy Notrosa z zapartym tchem, ciekaw, jak cała ta jego historia się zakończy. Znakomita na wspólne chwile z dzieckiem, zarówno z tym małym, jak i dużym.


Polecamy!


Pozycji patronuję nie tylko medialnie. Na okładce znajdziecie też kilka moich i syna słów :)


Za możliwość zapoznania się z treścią przedpremierową książki dziękuję Autorce i Wydawnictwu:




środa, 26 kwietnia 2017

"Akceptacja tego, na co nie mam wpływu – pierwszy krok do zmiany życia na lepsze" Wywiad z Małgorzatą Rosicką :)






Pani Małgorzata Rosicka to osoba bardzo sympatyczna, otwarta i wrażliwa. Całkiem niedawno nakładem Wydawnictwa Literacka PKP – Jazda ukazał się Jej debiut literacki „1000 kropel”, w której to autorka opisuje swoje obserwacje i doświadczenia z wielu perspektyw, w zależności od etapu życiowego, na jakim w danym momencie się znalazła. 

Fot. nadesłana. Z prywatnego albumu autorki.



Jest absolwentką studiów podyplomowych na Górnośląskiej Wyższej Szkole Handlowej, life&bussines coach oraz pisarką. Pomaga ludziom spełniać marzenia. Buduje z nimi drabinę, po której mogą się do nich dostać. Uwielbia podróże. Inspiracje zaś czerpie z natury, książek i fotografii. 


Dzisiaj, zapraszam Was na wywiad pod wieloma względami inspirujący i dający nadzieję, że są wśród nas jeszcze ludzie, którzy jednak potrafią nam pomóc, wesprzeć. O czym rozmawiałyśmy? Krótko – o życiu.



Pani Małgosiu. „1000 kropel” to Pani debiut a jednocześnie spełnienie Pani literackiego marzenia. Wiem, jakie to dla Pani ważne. Chciałabym, żeby swoją radością podzieliła się Pani z czytelnikami. Czym jest dla Pani ta książka? 

Książka jest dla mnie samej ogromnym zaskoczeniem. To od niej wszystko się zaczęło, choć pierwsze próby literackie napisania publikacji opartej na własnych doświadczeniach podejmowałam wcześniej. Nie zakończyły się one sukcesem wydawniczym, choć nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa. „Zaczyn” cierpliwie czeka na odpowiedni moment. „1000 kropel” pisałam naturalnie, bardzo często jadąc autobusem, na znanym portalu społecznościowym, w ogóle nie myśląc o tym, żeby spisać myśli w formę dzieła literackiego. Do czasu, aż znajomy stwierdził, że to świetny materiał na książkę. To wywołało najpierw zdziwienie, potem krótką analizę faktów, aż w końcu podjęcie działania. Tytuł również ma swoją historię i jest inspirowany kroplą, która drąży skałę, a został mi „podany na tacy” przez znajomego. Oprócz zaskoczenia pojawia się również wątek spełnienia młodzieńczego marzenia o napisaniu książki i rozdawaniu autografów na wieczorach autorskich. „1000 kropel” zostało napisanych w październiku 2015 roku, ale ze względu na ogromny ładunek emocjonalny jaki niosły ze sobą krople musiała upłynąć odpowiednia ilość czasu, żeby mogła rozpocząć się nad nimi praca redakcyjna, którą rozpoczęłam w październiku 2016 roku wspólnie z redaktorem Piotrem Goszczyckim. Za tę pracę i wsparcie jestem mu bardzo wdzięczna. 


Połączyła Pani swoje marzenie z niejako doświadczeniem zawodowym na stanowisku life coacha. Na ile to doświadczenie było pomocne przy pisaniu książki?

Od kilku lat jestem przekonana, że w życiu nie ma przypadków, ale to historia na inną pozycję literacką. Tak się złożyło, że praca redakcyjna trwała w czasie kiedy kończyłam studia podyplomowe. Zawdzięczam im to, że wszędzie tam gdzie się dało, pozbawiłam Czytelnika swojej sugestii. Od zapisania pierwszej litery bardzo zależało mi na tym, żeby nie była zbiorem sugestii. Na ile cel został osiągnięty – pozostawiam ocenie Czytelników. Studia pomogły mi tak przeformułować pytania, które zadaję Czytelnikowi, żeby spojrzał na swoje życie z innej perspektywy, przez „inne okulary”, może przez lupę. Którą opcję wybierze, to już jego decyzja. 

W swojej recenzji podkreśliłam, że trudno jednoznacznie przypisać kategorię literacką Pani książce. Na jakiej półce postawiłaby Pani swoją pozycję?

To bardzo trudne pytanie. Nie jest to egzemplarz z kategorii moralistyki, ani tym bardziej typowego poradnika, który zawiera „przepis na dobre życie”. Myślę, że z powodzeniem można go postawić na półkach z napisem „inspiracja”, „powiew świeżości” i „odkrywcze samopoznanie”.

„1000 kropel” nie jest typowym poradnikiem. Cieszę się, że nie użyła Pani typowego dla poradnika języka pełnego terminologii, czy suchych danych, faktów. Na bazie swojego życia napisała Pani coś zupełnie niecodziennego i niesztampowego, że każdy czytelnik, który weźmie książkę do ręki będzie mógł w sposób zrozumiały zagłębić się w jej treść. Na czym polega ten sukces?

Nie jestem lekarzem, żeby używać terminologii niezrozumiałej często dla mnie samej. Faktem jest, że od kilku lat współpracuję z psychologami i psychoterapeutami, ale właśnie po to, żeby zrozumieć i niejako „przełożyć” ich język na zrozumiały dla każdego człowieka, bez względu na jego wiek, stan materialny czy status społeczny. Odkąd sięgam pamięcią nigdy nie chciałam iść tam gdzie wszyscy, zawsze szukałam swojej drogi, choć nieraz się potykałam i spadałam niejednokrotnie w „przepaść”. Suche dane to coś, co kojarzy mi się z matematyką, analizą, badaniami naukowymi. Był taki czas w moim życiu, kiedy bardzo lubiłam analizować, badać, obliczać statystyki itp. Dziś, z perspektywy czasu analizę staram się ograniczać do niezbędnego minimum. Często jedyną analizą podejmowaną przeze mnie jest pytanie: czy mam na to wpływ? Jeśli odpowiedź jest twierdząca, wtedy przyglądam się temu, jaki cel mam osiągnąć i sprawdzam, czy droga, którą idę doprowadzi mnie do celu. Jeśli jednak odpowiedź jest przecząca, wtedy łatwiej jest mi przyjąć to, co się dzieje w danej chwili bez nieustannego dopytywania: dlaczego? Takie dopytywanie i swego rodzaju rozpamiętywanie, to nie tylko strata czasu, ale przede wszystkim ogromna utrata energii osobistej, bez której przecież nie można żyć.





Odwołując się do książki. Na czym polega praca nad równowagą życia prywatnego a zawodowego? Dlaczego niektórym ludziom ciężko jest oddzielić dom od pracy? Chodzi mi o emocje, problemy, jakie przenosimy do pracy?

To nie jest kwestia tego, czy komuś przychodzi oddzielenie pracy od domu ciężko czy lekko. Kiedy nie mamy równowagi, powoli wszystko zaczyna spadać w dół, coraz niżej i niżej, czujemy pętlę, która zaciska nam się na szyi coraz bardziej odcinając dopływ świeżego powietrza. To jest powolny proces, często niezauważalny w codzienności, dopiero kiedy upadamy bardzo nisko opamiętujemy się, że coś trzeba zmienić. Bardzo długi okres czasu miałam coś takiego, że w domu „pracowałam” a w pracy byłam „gospodynią domową” w ogóle tego nie widząc. Bardzo źle się wtedy czułam psychicznie, w pracy coraz częściej popełniałam błędy, a w domu byłam sfrustrowaną mamą i żoną. Wszyscy cierpieli, a nikt nie wiedział jak to zmienić. Niestety nie pamiętam co, albo kto mi w tamtym czasie pomógł. W każdym razie dziś wiem, że wtedy bardzo brakowało mi uważności i skupienia na tu i teraz. Dzisiaj jestem na takim etapie życia, że potrafię to robić skutecznie, dzięki czemu łatwiej mi żyć. 

Wiem, bo kilkakrotnie podkreślała to Pani w książce, jak ważną rolę w pracy nad sobą pomogła Pani wiara. Na ile sfera duchowa jest w naszym życiu ważna i potrzebna?

Wiara to jedno, a sfera duchowa to drugie. Temat działania Żywego Boga w moim życiu, to materiał na inną pozycję. Nie trzeba być osobą wierzącą w Boga, żeby mieć bogate życie duchowe. Mówię o tym w ten sposób, ponieważ sama znam takie osoby. Kiedyś wydawało mi się niemożliwe oddzielenie tych dwóch rzeczy od siebie. Kilka lat temu moje życie było pełne pracy i wkładanego wysiłku w to, co robiłam, ale nie czułam się spełnioną kobietą, nie byłam szczęśliwa. Cały czas czegoś szukałam i kiedy wydawało mi się, że to już odnalazłam, okazywało się, że to nie to. Tym czymś czego szukałam był sens życia. Dziś każde działanie, jakiego się podejmuję ma sens i dokładnie wiem, gdzie ma mnie zaprowadzić. Doszłam do tego rozmawiając ze swoim przełożonym w pracy. To dzięki niemu zobaczyłam coś, na co nigdy wcześniej nie zwracałam uwagi, a co cały czas miałam w sobie. To był zasób, z którego nie korzystałam. Byłam nieświadoma siły i energii, jaką mam i co mogę z nimi zrobić. To było przebudzenie duchowe, którego się nie spodziewałam. Myślę, że każdy z nas, żeby robić coś dobrze w swoim życiu potrzebuje widzieć owoce pracy, którą wykonuje choćby one były najmniejsze. Wtedy sam siebie motywuje do działania i czuje się spełniony. 


Fot. nadesłana. Z prywatnego albumu autorki.




Tytuł książki „1000 kropel”. Proszę wyjaśnić jego głębsze znaczenie.

Ktoś kiedyś powiedział, że „Kropla drąży skałę nie siłą, lecz ciągłym spadaniem”. O ile człowiek bez jedzenia może przeżyć dosyć długo, o tyle bez wody niestety nie. Tysiąc kropel, to inaczej tysiąc razy więcej życia. Kropla to woda, która działa jak w kroplówce, dostarczana jest w bardzo małych ilościach, żeby nie wywołać szoku i nie spowodować „utopienia” Czytelnika w nadmiarze informacji, które sam o sobie odkryje.”1000 kropel”, to książka do powolnego czytania, delektowania się nią, zastanawiania się nad odpowiedziami na pytania w niej zawarte. To również pozycja, w której każde słowo ma znaczenie, które każdy z Czytelników odkryje, jeśli tylko jest na to gotowy. 

Napisała Pani w swoim biogramie, że inspiracje czerpie z natury, książek i fotografii. Co daje Pani największej motywacji do pracy?

Największą motywacją do pracy w pierwszej kolejności dają mi jej owoce, to poczucie sensu życia. Zaraz potem jest moja wewnętrzna motywacja, która płynie z samej pasji pisania. Przykład: kiedy powstawało „1000 kropel” w komputerowym pliku, palce na klawiaturze poruszały się szybciej niż mózg zdążył zarejestrować myśli w sposób świadomy. To było niesamowite doświadczenie. 

Coś od siebie dla czytelników:

Jeśli chcesz przeżyć coś wyjątkowego, pełnego dobrych emocji, humoru, pozytywnych refleksji, odbyć jedyną swego rodzaju bezpieczną podróż wgłęb siebie, odkryć obszary, w które dawno nie zaglądałeś, to zapraszam do lektury „1000 kropel”. To książka o życiu, napisana dla życia, by po różnych czasem niefajnych doświadczeniach pokazać Ci, jak można odrodzić się z popiołów jak Feniks.


Dziękuję za rozmowę.




Pozycji patronuję medialnie. Książka dostępna:

wtorek, 25 kwietnia 2017

[Recenzja przedpremierowa] „Cela” Jonas Winner. Tajemnica osnuta mgłą wdzierającą się do najgłębszych zakamarków myśli...





Wydawnictwo Initium

Ilość stron: 353

Premiera: 26.04.2017

Książkę znajdziecie:





Czytając tę powieść zastanawiałam się nad wieloma kwestiami. Głównie nad dwiema. Bohaterem powieści jest Sammy, jedenastolatek, który wraz z rodziną przeniósł się z Anglii do Berlina. Na ile opowiedziane przez Sammego wydarzenia były wytworem jego dziecięcej wyobraźni, bo bez wątpienia ta w pewnym momencie uaktywniła się podwójnie, na ile to co widział było prawdą i tylko prawdą. Pozostają jeszcze kwestie dorosłych mieszkańców domu - jakie potwory, demony potrafią opętać umysł człowieka, który ewidentnie w pewnym momencie pogubił się i byłby zdolny do porwania dziecka i więzienia w podziemnym schronie przeciwlotniczym?

To pytania bez wątpienia czysto retoryczne. Nie ulega wątpliwości, że moje czytelnicze serce Jonas Winner skradł od pierwszych wersów swej zagadkowej powieści. Autor skutecznie owija sobie czytelnika wokół palca podsuwając niby to gotowe rozwiązania, by w pewnym momencie zbić z tropu i zasugerować kolejny zaskakujący fortel. A ja chłonę takie książki jak gąbka wodę. Uwielbiam, po prostu uwielbiam.

Zastanawiacie się, jaka była przyczyna pojawienia się rodziny Grossmanów właśnie w Berlinie? Matka Samma i Linusa otrzymała angaż w jednej z najlepszych berlińskich orkiestr symfonicznych. Ta praca to szczyt jej muzycznych marzeń i pragnień. Ojciec zajmuje się komponowaniem muzyki do mrocznych, niskobudżetowych filmów. Chcąc nie chcąc, ze względu na matkę, cała rodzina przenosi się właśnie do Berlina. Linus jest starszy od Sammego i szybciej nawiązuje kontakt ze swoimi rówieśnikami. Sammy zaś jest lekko wycofany. Chłopak jednak ma nadzieję, że w czasie wakacji, które przyjdzie mu spędzić właśnie w berlińskiej willi, zaadoptuje się w nowej sytuacji.





Pewnego dnia, ojciec Sammego w zamyśleniu przemierza wielki ogród otaczający willę i zmierza do komórki na jednym z jego końców. Zaintrygowany chłopiec podąża za ojcem. Krocząc za nim, przez właz w ziemi okryje podziemny korytarz. Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, przecież mnóstwo jest jeszcze podziemnych schronów przeciwlotniczych i korytarzy z czasów drugiej wojny światowej, gdyby nie fakt, że chłopiec za drzwiami jednego z pomieszczeń przypominających celę, odkrywa istnienie dziewczynki, wiekiem zbliżonym do niego. Jej rysy podobne są do rysów Azjatek. To odkrycie na długo zostanie w świadomości Samma, ale kiedy wróci do podziemi drugi i kolejny raz, ślad po dziewczynce zaginie.

Od tego momentu w wyobraźni chłopca uruchomią się obrazy tak złudne i rozmyte, niczym przez mgłę. Sammy z każdym dniem będzie odkrywał coraz to nowsze tajemnice, których ślady zaprowadzą go do ojca. Czy faktycznie jego ojciec więził tam dziewczynkę? Komu może powiedzieć o swoim odkryciu? Komu zaufać? Czy to faktycznie jego ojciec jest odpowiedzialny za więzienie dziewczynki? 


Sytuacje, jakie po sobie nastąpią od tego momentu wzbiorą w chłopcu wiele niejasności, znaków zapytań, a nawet lęk, strach, chęć rozwikłania tajemnicy. Kiedy chłopcu wydaje się, że nie znajdzie żadnej odpowiedzi na jakiekolwiek tkwiące w nim pytanie, pozna Marinę, dziewczynkę z sąsiedztwa. Wydarzenia przybiorą postać rozlewającej w nas niepokój fali, kiedy Marina zaginie.

Ciekawe zestawienie, jakiego dokonał autor pozwala nam zatopić się w świat dziecięcej narracji oraz w głos potencjalnego przestępcy, którego personaliów w ogóle nie znamy, za to jesteśmy w jego myślach i czynach. Czytelnik otrzymuje od autora znakomite dzieło pozbawione nieczystości. Chociaż tutaj nic nie jest klarowne. Skutecznie zmanipulowana przez niego intryga przyspiesza akcję i ciekawość, bo za każdym razem dostajemy coś, co autor każe nam oglądać z każdej strony – przewracać, dotykać, badać, konstruować pytania, jak najlepsi detektywi.

Sammy jest dzieckiem i opisuje otaczającą go rzeczywistość po swojemu. Jego rzeczywistość przez dłuższy czas pozostaje dwubarwna. Jak zwykle, w tego typu powieściach, zakończenie nie tylko zaskakuje, ale pozostawia pewien niedosyt, bo nie jest tak jednoznaczne i konkretne, jak tego byśmy chcieli.

„Cela” Jonasa Winnera zaspokoi żądnego wrażeń i emocji czytelnika. Intryguje, podsyca naszą ciekawość, trzyma w napięciu, wzbudza nasz bunt, myli ścieżki, buntuje czytelnika przeciwko bohaterom, niczego nie ułatwia. To znakomicie dopracowany gatunkowo thriller z najlepszymi jego elementami. Mroczny, tajemniczy, zagadkowy. Cóż, zachęcam Was do tego, by samemu spróbować odpowiedzieć sobie na te czy inne pytania.


Polecam!


Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję Wydawnictwu:



Nowości wydawnicze Repliki :)




Całkiem niedawno, nakładem Wydawnictwa Replika ukazały się następujące tytuły: 


"Małe kłamczuchy" Charlaine Harris





Autorka zajmująca pierwsze miejsce na liście bestsellerów „New York Timesa”, Charlaine Harris, powraca z kolejną powieścią kryminalną z serii o Aurorze Teagarden, bibliotekarce z małego miasteczka. 

Pewnego popołudnia z boiska do piłki nożnej znika czwórka dzieciaków. Jednym z nich jest piętnastoletni brat Aurory, Phillip. Znika również dwójka jego przyjaciół i jedenastoletnia dziewczynka. Następnie dochodzi do koszmarnego odkrycia – w ostatnim znanym miejscu pobytu dzieci leżą zwłoki… 

Podczas gdy miejscowa policja i biuro szeryfa przeczesują hrabstwo w poszukiwaniu dzieciaków i przesłuchują wszystkich, którzy mogą coś wiedzieć, Aurora i jej nowy mąż, Robin Crusoe, rozpoczynają własne śledztwo. Czy ta śmierć i porwanie mają coś wspólnego z młodocianą grupką dręczycielek? Czy zniknięcie Phillipa wiąże się z hazardowymi długami ojca Aurory? Czy to może sam Phillip, który dopiero niedawno zjawił się w miasteczku, jest odpowiedzialny za porwanie pozostałych dzieci? Mijają kolejne dni, a pytania pozostają bez odpowiedzi. 

Czy dzieci nadal żyją? Kto je przetrzymuje? Gdzie mogą być? 

Prawda zaskoczy wszystkich…





"Wszystkie moje zmartwychwstania" Iwona Żytkowiak 





Powieść o miłości, o bardzo trudnych relacjach między matką, córką i ojcem. O narkomanii, gdzieś w tle; cichej i mało widocznej bez przesytu makabrycznych scen. Książka o poszukiwaniu siebie, odkrywaniu własnej kobiecości, z przynależnymi jej atrybutami: macierzyństwem, marzeniami i spełnieniem. 

Po samotnym dzieciństwie i nieudanym małżeństwie Magda ponownie wychodzi za mąż. Drugi mąż, jej były szef, zapewnia jej wszystko. Małżeństwo stanowi dla obojga spokojną przystań; bez zbytniej namiętności. 

Kiedy pojawia się dziecko, bohaterka nieświadomie, a zarazem trochę pod dyktando męża wycofuje się z życia. Żyje z dnia na dzień. Czasami pojawia się tęsknota do wielkiej miłości, szaleństwa, ale Magda łatwo radzi sobie z emocjami. Gdzieś w podświadomości tkwi w niej piekło, przeżyte za sprawą pierwszego męża i smutek dzieciństwa. 

Któregoś dnia okazuje się, że córka jest narkomanką… 


"Córka Fanny Hill" Janet Cherrie 




Powieść inspirowana książką Pamiętniki Fanny Hill, 
opowiada o losach córki jednej z najsłynniejszych literackich kurtyzan. 

Po przedwczesnej śmierci rodziców pięcioletnia Laura Hill trafia pod opiekę stryja swojego ojca. Ten zapewnia jej doskonałe wykształcenie, które uzupełnia niezwykłą urodę dziewczyny, umożliwiając jej, pomimo bardzo skromnego majątku, udany start w życie. 

Pewnego dnia dorosła już Laura otrzymuje zaproszenie od swojego dalekiego kuzyna, który zaproponował, aby uczyła jego syna rachunków. W majątku krewniaka Laura zostaje wciągnięta w świat rządzący się własnymi prawami, pełen układów i miłosnych gier, gdzie pomaga kuzynowi w zdobyciu koncesji Kompanii Wschodnioindyjskiej na handel z Indiami. Cel ten osiąga bynajmniej nie rozmowami…


Wszystkie tytuły dostępne na:






WYNIKI KONKURSU PATRONACKIEGO z "Zanim zapomnę" Iwony Wilmowskiej :)






Kochani!

Przyszedł czas na rozstrzygnięcie konkursu, w którym mieliście okazję zdobyć "Zanim zapomnę" Iwony Wilmowskiej, której to pozycji patronuję medialnie.

Jak zwykle, odpowiedzi choć niewiele, treścią zaskakują, a dwie nawet mogłyby posłużyć jako oś do napisania powieści. Naprawdę, dziękuję za Waszą wspaniałą jak zwykle kreatywność, niezawodność ale przede wszystkim za szczerość, która emanuje z Waszych odpowiedzi. Wiem, że temat może zbyt osobisty, dlatego tym bardziej doceniam Wasze chęci.


Nagrody wędrują do dwóch osób, które mnie ujęły. 



Pierwsza to Zuzanna Arczyńska, za otwartość w swoim wyznaniu. Nigdy nie przeżyłam osobiście depresji, ale czytając niektóre opowieści ludzi, którzy to przeszli, włos się jeży. Niech ta książka będzie takim wynagrodzeniem ode mnie za trud w jej przezwyciężaniu i umili Ci czas odpoczynku. 


Druga książka wędruje dla wiecznie przyklejonej do telefonu Bernadety Rohdy. Jako pretekst, by opuszki Twoich palców przykleiły się teraz do kartek wspaniałej książki.


GRATULUJĘ SERDECZNIE!



Czekam na Wasze dane do wysyłki nagrody na: stokrotka954@wp.pl




Jeszcze raz, wszystkim bardzo dziękuję!







To nie koniec rzecz jasna konkursów. Już niebawem, startują kolejne :)

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

[Patronat medialny. Recenzja przedpremierowa. Rekomendacja okładkowa] „Tofik i przyjaciele. Opowieść o smoku z winogronka” Agnieszka Kazała. Dzisiaj odpowiem Wam na pytanie, czy smoki faktycznie nie istnieją ;)








Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Ilość stron: 137

Zapowiedź nowości wydawniczej, która niebawem pojawi się w księgarniach



Uwielbiam książki, które poruszają tematykę ekologii, uczą dzieci dobrych rzeczy, bo stają się echem, które przenika do świadomości naszych pociech i na efekty w przyszłości nie trzeba będzie długo czekać. Szczególnie dzisiaj – teraz – jest to dosyć ważne, bo podobnie, jak bohaterzy bajki Agnieszki Kazały, dzieci często wybierają bierny tryb spędzania wolnego czasu, przed komputerem, w wirtualnej, często oderwanej od rzeczywistości przestrzeni. To często skutkuje różnymi schorzeniami, a nawet chorobami.


Ale Tofik, maleńki, sympatyczny, łagodny i trochę tajemniczy smok, który pojawił się w życiu pewnej rodziny z pestki winogronka ma do wykonania określoną misję. Tofik nauczy i uwrażliwi dzieci, jak ważną rolę w naszym życiu pełni ekologia, zdrowe odżywianie, ruch, a nie tylko siedzenie przed komputerem, bierność i gry elektroniczne. Ważne jest wspólne spędzanie wolnego czasu. Smoczek zachęci też dzieci do założenia własnego ogródka, pielęgnacji własnoręcznie zasianych roślinek, przyglądanie im się. To ważne, by od najmłodszych lat uzmysłowić dzieciom, że jesteśmy częścią natury i musimy o nią dbać, pielęgnować, przecież to niezbędne do naszej egzystencji. 





Autorka pod ciekawą formą fabuły i przesłania zawartego w utkanej przez siebie opowieści pokazuje również, jak ważna w naszym życiu jest przyjaźń. Odpowiada na częste pytanie - czym jest prawdziwa przyjaźń, a ta – nawet z tajemniczym, małym smokiem jak widać, jest przecież możliwa i szczera. 

Serce moje i młodszego synka Stasia zostało skradzione przez tego porywającego i niecodziennego bohatera, jakim jest Tofik. Z zaciekawieniem śledziliśmy jego przygody, od momentu pojawienia się, po przesłania, z jakimi przybył na ten świat. To niesamowicie odpowiedzialne zadanie, które zaprocentuje na przyszłość. Dzieci uświadamia się od najmłodszych lat. 


Ale to nie wszystko! Autorka przygotowała dla swoich małych czytelników kilka atrakcji i niespodzianek. Oprócz kolorowanek w książeczce znajdziecie propozycję wartą uwagi. Książeczkę zaś, proponuję czytać razem z dzieckiem, a jeśli umie czytać samo, duże literki ułatwią mu zagłębienie się w tekst, w którym nie ma nic trudnego. Zadbano tutaj o każdy szczególik i detal.





Poznajcie świat Tofika, który zachwyci Was mądrością, praktycznym podejściem do otaczającej go rzeczywistości, sprytem. Czy uda mu się skraść Wasze serca? 


Polecam!


Na okładce znajdziecie też klika słów mojej rekomendacji :)


Za możliwość patronatu oraz zapoznanie się z przedpremierową treścią książeczki, dziękuję Autorce :)



[Zapowiedź wydawnicza] Najbliższe premiery Czwartej Strony :)




Jak daleko można się posunąć, by odzyskać utraconą miłość?

Agata nie potrafi pogodzić się z odejściem Alana. Porzuca swoje dotychczasowe życie i postanawia odzyskać ukochanego. Pełna nadziei, chce mu pomóc uporać się z problemami. Nie spodziewa się jednak, że tak trudno odbudować raz utracone zaufanie. I że jej miejsce w sercu Alana zajmuje ktoś, komu trudno będzie dorównać.
Poruszająca opowieść o tym, jak cienka jest granica między obsesją a miłością. I jak łatwo ją przekroczyć.



Premiera: 10.05.2017 r.


Agata Przybyłek po raz kolejny udowadnia, że potrafi zarówno bawić, jak i wzruszać. Czytelniczki, które z zachwytem przyjęły jej powieść „Bez Ciebie”, z pewnością polecą również tę subtelną i chwytającą za serce książkę!








Premiera: 10.05.2017


Bogdan Popiołek jest zwykłym czterdziestoczteroletnim nauczycielem historii, który w imię walki z nadwagą zaczyna biegać. W czasie oglądania wiadomości bohater rozpoznaje na materiale filmowym mężczyznę, którego spotkał podczas treningu. Okazuje się, że został on zamordowany.

Popiołek zdaje sobie sprawę, że jest prawdopodobnie ostatnim człowiekiem, który widział go żywego. Może również mieć wskazówki, które pomogą w ujęciu mordercy. Ku zdumieniu Popiołka jego informacje zostają całkowicie zignorowane przez policję i uznane za bezwartościowe. Sprawa śmierci mężczyzny nie daje mu spokoju. Coraz bardziej zaintrygowany sprawą nauczyciel postanawia sam dowiedzieć się, co naprawdę wydarzyło tego feralnego dnia w poznańskim lasku. Nie ma pojęcia, że w ten sposób ściąga na siebie uwagę nieodpowiednich ludzi…

Polityczne brudy i przekręty, ekologiczna afera i mroczne tajemnice z przeszłości. Biegacz to trzymający w napięciu kryminał, którego akcja wraz z postępami tytułowego biegacza z każdą stroną nabiera tempa. Czy dotrzymasz mu kroku?

Książki dostępne:

niedziela, 23 kwietnia 2017

[Recenzja przedpremierowa. Patronat medialny. Rekomendacja okładkowa] „Dalekie podróże z Bliską” Agnieszka Monika Polak. Filozofia życia według Moniki Bliskiej, w której ważna jest akceptacja samego siebie :)






Wydawnictwo Czarna Kawa

Ilość stron: 330

Zapowiedź przedpremierowa, dostępna:


Pierwsza część – recenzja – KLIK 


Druga część przygód Moniki Bliskiej, głównej bohaterki książek Agnieszki Moniki Polak, która po udanym sukcesie literackim postanawia nieco zwolnić. Charyzmatyczna, przebojowa Monika zacznie przyglądać się życiu z wielu stron, pozwalając na coraz częstsze dochodzenie do głosu swemu sercu, duszy, rozsądkowi. Monika regeneruje siły i podobnie, jak w części pierwszej, napotyka na swojej drodze ludzi, którzy mimo tragedii jaka ich spotkała, umieją cieszyć się życiem, biorą z niego garściami, wyciągają wnioski z niepowodzeń, uczą się siebie na nowo. Podobnie jest z Moniką. 

Autorka po raz kolejny zabiera nas we wspaniałą podróż, w której towarzyszymy Jej bohaterce. To już nie tylko podróże w różnorodne zakątki świata, miejsca urokliwe, tajemnicze, ale to przede wszystkim podróż do i z ludźmi, którzy te miejsca tworzą, są jej elementem składowym, ogniwem napędzającym nanocząsteczki świata, fascynujący, wzbudzający zachwyt, ciekawość, noszący pewne tajemnice i zagadki. To podróże niezwykle inspirujące, z których Monika wynosi nie tylko dociekliwość swoich wywodów, ale pewne filozofie, które od tego momentu staną się niczym woda na młyn, sprawią, że bohaterka znajdzie więcej czasu na wsłuchanie się w siebie, poznawanie swojego ja. 




Siłą napędową i kontrapunktami do uzupełnienia swoich doświadczeń stają się napotkani przez nią zwykli, często przypadkowi ludzie.

„Fale nakładają się jedna na drugą tak jak ludzkie myśli. Łączą się i spotykają, by płynąć dalej razem. Kiedy dopłyną do brzegu, osiągają cel. Przyciągają się wzajemnie, bo jedna jest konsekwencją drugiej. Czyż nie tak jest z ludzką myślą? Co sprawia, że zaczynasz z kimś rozmawiać o słońcu i pogodzie, a po chwili padają słowa pokrywające się z twoimi myślami, pasją twojego życia?
Sprawa ducha, wiary, to tematy niezwykle delikatne. Nie z każdym ma się odwagę je poruszać. Czasami jednak, nie wiedzieć dlaczego, z zupełnie obcą osobą rozmawiasz o tym całkiem swobodnie, bez skrępowania, tak jakbyś ją znał od lat."

Taka wymiana zdań często staje się motywująca i daje wiele dobrego. Daje poczucie rozmówcy, że jest właściwą osobą, która stanęła nam na drodze. Monika przez swoje podróże nauczy się dystansu, większej cierpliwości, a osoby jakie ją otaczają staną się powodem do zgłębiania ważnych tematów i problemów. Bohaterka przejdzie regresję, która otworzy ją z kolei na drążenie i dociekanie tematu reinkarnacji i wiary. Seanse przeprowadzane pod czujnym okiem Pawła pozwalają Monice poruszyć i zastanowić się nad problemami wciąż tkwiącymi w naszej świadomości, jak przemoc w rodzinie, dyskryminacja kobiet, alkoholizm, gwałt i wiele innych. 

Drugą ważną osobą, jaka pojawia się obok Moniki, to niewidoma Teresa. I w tym momencie chciałbym pogratulować autorce przeniknięcia w ten świat, świat ludzi niewidomych, od których możemy uczyć się ogromu estymy, budowania poczucia własnej wartości, a nawet zupełnie odmiennego patrzenia na świat. Obok Teresy pojawia się niewidoma Kasia. Ciężko sobie nam – zdrowym, pełnosprawnym – wyobrazić sobie ich odbieranie otoczenia, rzeczywistości, czy chociażby codzienności, która wymaga od nich samych cierpliwości, wyostrzenia pozostałych zmysłów do maksimum, czy niezwykłej zręczności. Autorka wtopiła się w ten świat znakomicie. Kasia straciła wzrok już w dzieciństwie, Teresa zaś powoli go tracąc uczyła siebie i dzieci funkcjonowania, walki o siebie.

Monika jest bohaterką, która dba o siebie, ale wszechobecnego kultu młodości i patrzenia na świat przez pryzmat wizualny tutaj nie znajdziecie. To książka, która stanie się dla wielu czytelników znakiem przystankowym, zmusi do wsłuchania się w siebie, jak to czyni jej główna bohaterka, do głębszej refleksji. To książka, która pozwoli Wam odkryć nowe doświadczenia i spojrzenia na świat. 




Bohaterka książek Agnieszki Moniki Polak pokazuje nam swój świat z wielu stron. Najpierw ten szybki, oparty na sukcesie, pędzie życia, a w drugiej części ten zupełnie spokojny, w którym się to życie wręcz celebruje, przestawiając na jego półkach najważniejsze wartości i priorytety. Czas z książkami Autorki będzie dla każdego czytelnika czasem wyjątkowym, jak każda podróż:

„Podróże są bardzo ekscytujące i inspirujące. Dają poczucie wolności, a nade wszystko wiele uczą. Każdy wyjazd, nawet ten najkrótszy, może stać się dla człowieka punktem zwrotnym w jego życiu.”
Wspaniała, wzruszająca, refleksyjna. Książka, która staje się znakiem przystankowym zachęcającym do głębszych medytacji o naszych wartościach w życiu.

Polecam!


Książce patronuję medialnie. Na okładce znajdziecie też kilka moich słów rekomendacji :)




Za możliwość patronatu i zapoznanie się z treścią przedpremierową książki dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu: