sobota, 8 kwietnia 2017

[Zapowiedzi wydawnicze] Kwiecień z Edipresse Książki :)



"Moja spektakularna metamorfoza", Karolina Szostak i Marta Kordyl 






30 kilogramów w rok! Tyle schudła Karolina Szostak, czym wprawiła w osłupienie całą Polskę i porwała inne kobiety do działania. Teraz w poradniku „Moja spektakularna metamorfoza” (Edipresse Książki, premiera 11 kwietnia) zdradza Marcie Kordyl, jak osiągnęła taki efekt. 

„To naprawdę pani?” – takie pytanie najczęściej słyszy Karolina Szostak. Następne to: „Jak pani to zrobiła?”. I właśnie o tym jest poradnik „Moja spektakularna metamorfoza”. Popularna prezenterka sportowa, której w rok udało się schudnąć prawie 30 kilogramów, w rozmowie z Martą Kordyl opowiada o przepisach, ćwiczeniach, motywacji, radzeniu sobie z drobnymi potknięciami i świętowaniu sukcesów. Jednym słowem – o całej swojej przemianie od podszewki i krok po kroku. 

Na początku książki Karolina Szostak szczerze przyznaje, że przez 20 lat stosowała różne diety. Wielokrotnie testowała „diety-cud”, które najczęściej kończyły się efektem jo jo. Aż w końcu powiedziała dość i skorzystała z pomocy coacha żywieniowego i pod jego okiem rozpoczęła trzytygodniową dietę oczyszczającą, która stopniowo wprowadzała Karolinę do 42-dniowego postu doktor Ewy Dąbrowskiej. Następnie trzy tygodnie wychodzenia z postu, a później – aż do dziś – dieta wegańsko-oczyszczająca. To wszystko pomogło oczyścić organizm, wyrobić dobre nawyki, zastąpić przetworzone jedzenie zdrową i smaczną alternatywą, a w efekcie – osiągnąć doskonałą sylwetkę, bez efektu jo-jo.

W książce „Moja spektakularna metamorfoza” znajdziemy wywiad Marty Kordyl z Karoliną Szostak, w którym prezenterka sportowa opowie, jak rozpoczęła się jej kariera telewizyjna, dlaczego nadal jest singielką, czy chciałaby kiedyś wyjść za mąż oraz jak dochodziła do siebie po poważnym wypadku samochodowym. Natomiast coach żywieniowy Kasia Milczarkiewicz opowiada m.in., jak na wybór diety dla Karoliny Szostak wpłynął fakt, że cierpi ona na niedoczynność tarczycy oraz że… nie lubi gotować. 

Część poradnika poświęcona jest postowi doktor Ewy Dąbrowskiej. Autorki wyjaśniają, że organizm człowieka potrafi sam się leczyć, jednak trzeba mu stworzyć do tego warunki – czyli zrezygnować z jedzenia pełnego sztucznych ulepszaczy, które wywołuje choroby cywilizacyjne, m.in. otyłość, cukrzycę i nowotwory. Dzięki całkowitemu lub częściowemu niedostarczaniu organizmowi pożywienia przez pewien czas, następuje wyeliminowanie nagromadzonych złogów, regeneracja i przywrócenie zdrowia. Dzięki temu wzrasta odporność, poprawia się kondycja skóry, włosów i paznokci, cofają się choroby zwyrodnieniowe, spada masa ciała i cały organizm ulega odmłodzeniu. I choć Karolina Szostak szczerze wyznaje, że przez pierwsze dni kuracji zmagała się z brakiem energii i bólem całego ciała, to wkrótce samopoczucie zaczęło się poprawiać, a waga spadać, co przyniosło nową dawkę motywacji.

Autorki przeprowadzają czytelnika przez wszystkie etapy postu doktor Ewy Dąbrowskiej oraz wyjaśniają, co należy jeść, kiedy i w jakich ilościach. Dzielą się 65 przepisami na pierwsze i drugie śniadania, obiady, podwieczorki i kolacje. Warto spróbować m.in. jarzynowego leczo, kotlecików z buraka, pieczonych jabłek z cynamonem, risotto z kalafiora, surówki z kapusty i pomarańczy czy zupy ogórkowej. Czytelnicy na zdjęciach obejrzą także trening, który pod okiem Tomka Choińskiego pomaga Karolinie rzeźbić sylwetkę oraz poznają sekrety urody prezenterki, takie jak używanie naturalnych kosmetyków czy korzystanie z nieinwazyjnych zabiegów kosmetycznych. Na koniec Karolina Szostak zdradza swoje ulubione i proste triki, które pozwalają jej czuć się komfortowo, podkreślić swoje atuty oraz ukryć niedoskonałości. A jakie to sztuczki? Tego można dowiedzieć się z książki „Moja spektakularna metamorfoza”.





"Muzyka moich ulic. Lizbona", Marcin Kydryński
 





Lizbonę można było fotografować i opisywać bez końca, jakby się pisało historię życia. Każdy dzień, każda smużka światła, każda nuta moich przyjaciół są warte, by próbować je zatrzymać – mówi Marcin Kydryński. Teraz w nowym wydaniu książki „Muzyka moich ulic. Lizbona” (Edipresse Książki, premiera 11 kwietnia) zaprasza czytelników na wspólną podróż po stolicy Portugalii i jednym z najpiękniejszych miast świata. 


Marcin Kydryński, wędrowiec, fotograf i twórca popularnej radiowej „Siesty” prezentuje nowe wydanie książki „Muzyka moich ulic. Lizbona”. Autor – uhonorowany medalem „Ordem de Merito” przez prezydenta Portugalii, za promocję muzyki tego kraju – przekonuje, że nie jest to album fotograficzny ani przewodnik. To próba podziękowania miastu, które go przyjęło, jak sam mówi: bez szczególnego entuzjazmu, ale i bez najmniejszej wrogości, a to już bardzo dużo. To także wyraz wdzięczności dla ludzi, których spotkał po drodze – zarówno tych którzy tylko błysnęli i znikli, jak i tych, którzy zostali na dłużej w życiu podróżnika. Przede wszystkim jednak książka stanowi intymny i niezwykle prywatny hołd dla muzyki, którą Kydryński pokochał. To wszystko tworzy subiektywny portret Białego Miasta nad Tagiem, na który składa się siedemset dni twarzy, nastrojów, zapachów, smaków i dźwięków. 


"Minęło pięć lat odkąd napisałem tę książkę. Wiele się zmieniło. Na świecie, w Lizbonie. We mnie. Znacznie częściej w muzycznej palecie moich ulic słyszę język polski. Niewykluczone zatem, że moja historia wciąż może być Wam pomocna i zechcą się Państwo wybrać ze mną na kilka długich spacerów po starych dzielnicach miasta na krawędzi Europy. Posłuchać jego muzyki. Porozmawiać. Z pierwszej wersji sporo usunąłem. Sporo dopisałem. Są niepublikowane wcześniej zdjęcia. Powstało też osobliwe posłowie, portret współczesnej Lizbony, AD 2017, przy którym liczę na Państwa poczucie humoru. Zanim ponownie spotkamy się w Afryce, powędrujmy razem w Lizbonie. Wychylmy kieliszek vinho verde; posłuchajmy wspólnie fado, morny, bossy. To może być miłe zajęcie." 

Marcin Kydryński prezentuje czytelnikom Lizbonę z jej etniczną różnorodnością, krętymi uliczkami, wielobarwnymi domami, fiestą, plażami, klubami jazzowymi i pełnymi kulinarnej wirtuozerii restauracjami. Pokazuje też mieszkańców, którzy jako jedyni na świecie potrafią odczuwać saduade, ponieważ jako jedyni mają w swoim języku słowo, które opisuje to uczucie. Bez tej rozkosznie bolesnej tęsknoty, słodkiej tortury poszukiwania sensu życia, Portugalczycy nie wyobrażają sobie życia. W zmaganiu się z losem o wsparcie prosili muzykę i poezję – tak właśnie powstał gatunek muzyczny fado. Jak mówi Kydryński, w Lizbonie każdy zakątek brzmi muzyką i uspokajającymi głosami Pedro Moutinho, Carlosa do Carmo, Camané czy Alfredo Marceneiro. 

Swoje wspomnienia, spostrzeżenia i refleksje Kydryński ilustruje autorskimi fotografiami, które jak mówi: nie miały być ładne, miały być inne, takie, jakich nie zobaczycie w żadnej książce o Lizbonie, a mam ich całą półkę. Znajdujące się tu portrety i pejzaże stanowią swego rodzaju list miłosny do pojedynczego przedmiotu, aparatu Leica M9 o numerze seryjnym 380 4494, i dla jego czterech stałoogniskowych obiektywów. Marcin Kydryński podkreśla, że zdjęcia te zrobione są zakochanym okiem, z wdzięcznością, pasją i miłością, a jego intencją było ocalenie ludzi i miejsc od zapomnienia. I wyznaje: jeśli dzięki tym stronicom ktokolwiek z Państwa zechce odwiedzić Białe Miasto, poznać je i rozwinąć parę rozpoczętych przeze mnie wątków, będę szczęśliwy.



"Praktyczny kurs języka hiszpańskiego", Beata Pawlikowska 





„Hola! Hablo español” znaczy „Cześć! Mówię po hiszpańsku”. Dzięki najnowszemu kursowi Beaty Pawlikowskiej, każdy z łatwością nauczy się tego i wielu innych zwrotów. „Praktyczny kurs języka hiszpańskiego. Książka z płytą CD” to propozycja idealna dla początkujących, jak również dla osób, u których dotychczasowa nauka nie przyniosła efektów. Doświadczona podróżniczka wypracowała własną, prostą i instynktowną metodę nauczania. (Edipresse Książki, premiera 11 kwietnia

Język hiszpański to drugi najczęściej używany język na świecie. Posługuje się nim na co dzień 650 milionów ludzi na siedmiu kontynentach, w tym w tak egzotycznych i ciekawych krajach jak Kolumbia, Peru, Wyspy Karaibskie czy Filipiny. Każdy, kto podróżował w te i inne odległe zakątki przekonał się, że wystarczy znać kilka słów lub najprostszych zwrotów w danym języku, by zjednać sobie lokalnych mieszkańców, uzyskać pomoc, cenną wskazówkę lub wytargować lepszą cenę.

Niekiedy brak tej umiejętności staje się ogromną barierą, która najdrobniejszą czynność może zamienić w pasmo pomyłek i nieporozumień.

Z drugiej strony każdy, każdy choć raz w życiu rozpoczynał naukę języka obcego wie, jak trudne może to być zadanie. Systematyczna nauka niesie ze sobą zapamiętywanie słów, formułek i zasad gramatyki. W efekcie nasz język może stać się pozbawiony naturalnego i lekkiego brzmienia. Jak zatem sprawić, by nauka była skuteczna, przynosiła szybki efekt i radość ze swobodnego mówienia w nowym języku? 

Beata Pawlikowska sama również zmagała się z trudnościami związanymi z komunikacją w języku obcym. Podczas rozmowy zastanawiała się nad formułkami i gramatyką, co całkowicie uniemożliwiało jej sprawne porozumiewanie się. Pewnego dnia postanowiła to zmienić i uczyć się według własnej intuicji i potrzeb. Zaczęła uczyć się tego, co według niej samej było najistotniejsze i najbardziej praktyczne w codziennym życiu. Zaczęła zapisywać kluczowe słowa i zwroty, a następnie połączyła to z ćwiczeniami, powtarzaniem i mówieniem na głos. Okazało się, że w ten sposób wypracowała autorską metodę uczenia języków obcych. Początkowo kurs powstawał wyłącznie na potrzeby własne autorki. Teraz Pawlikowska przekazuje go do użytku wszystkim zainteresowanym w postaci książki z płytą CD.



"Kurs pozytywnego myślenia. Świat mi mówi: Kocham cię!", Beata Pawlikowska 





Najnowsza książka znanej pisarki i podróżniczki jest propozycją zarówno dla tych, którzy znają poprzednie dwa tomy „Kursu pozytywnego myślenia”, jaki i dla osób, które dopiero teraz zapoznają się z serią. Całość została bowiem opracowana w taki sposób, że ćwiczenia można rozpocząć w dowolnym momencie kursu. 

Propozycja Beaty Pawlikowskiej skierowana jest do wszystkich osób, które pragną wyjść z męczących schematów, przyzwyczajeń i narzekania, zmagań z niską samooceną, brakiem wiary w siebie czy negatywnym nastawieniem. Pozytywne myślenie nie jest łatwe – nawet optymiści potwierdzą, że takie podejście do życia wymaga pewnego wysiłku. Nie jest bowiem trudno popaść w żal, nadmierną samokrytykę czy negatywnie ocenianie otoczenia. Specjalnie przygotowana treść książki „Świat mi mówi: Kocham cię!” i zawarty w niej zestaw ćwiczeń pomogą czytelnikom poznać zasady, dzięki którym będą oni mogli wpływać na własne myśli. Pozytywny, doceniany przez wielu fanów charakter Beaty Pawlikowskiej jest niewątpliwym atutem i dowodem na to, że wszystko jest możliwe. 

Pomyśl jak możesz lepiej zorganizować swój czas. 

Czy naprawdę wśród 24 godzin nie znajdziesz 15 minut, które miałabyś spędzić sama ze sobą, ucząc się nowej umiejętności, która pozwoli ci zmienić wszystko, co tylko zechcesz. 

W trzeciej, najnowszej książce z serii, autorka proponuje skoncentrowanie myśli na tym, co jest piękne i pozytywne w otaczającym nas świecie. Dostrzeżenie natury, pokochanie jej lub uświadomienie sobie tej miłości, może mieć według Pawlikowskiej pozytywny wpływ na wewnętrzny nastrój i prowadzić do pozytywnego nastawienia do życia. Planowany efekt to więcej dobrych i optymistycznych myśli, które przyniosą m.in. więcej wiary w siebie. 


piątek, 7 kwietnia 2017

Zapowiedzi wydawnicze Wydawnictwa Czwarta Strona :)






A już niebawem, nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona, ukażą się:



Premiera 26.04.2017


Wszyscy kiedyś opuścimy rodzinne gniazdo, żeby rozwinąć skrzydła. Czasami lot bywa trudny i wydaje się, że zabraknie nam sił. Ale każdy wędrowny ptak w końcu znajduje drogę do domu.

Malwina nigdy nie czuła się tak samotna. Nagła śmierć ojca, problemy z matką i konieczność stawienia czoła niespodziewanym wyzwaniom przewracają jej świat do góry nogami. Na szczęście każdy medal ma dwie strony – życiowe zmiany to także okazja do poznania samej siebie. Wkrótce mieszkanka bloku przy ulicy Kwiatowej przekona się, co tak naprawdę jest dla niej ważne i czy w trudnych chwilach może liczyć na przyjaciół. Czy uda jej się pokonać problemy i zawirowania? Czy odnajdzie się w nowej życiowej roli?

Nowa książka autorki najpiękniejszej literatury obyczajowej. Poznaj przyjaciółki z ulicy Kwiatowej i zostań z nimi na dłużej!



Premiera: 26.04.2017


Bardziej wybuchowa niż proch strzelniczy!

Bezkresne piaski pustyni przemierzają tajemnicze bestie, w których żyłach płynie czysty ogień. Krążą pogłoski, że istnieją jeszcze takie miejsca, w których dżiny wciąż parają się czarami. Lud Miraji coraz mocniej występuje przeciwko tyranii Sułtana. Każda noc pośród wydm pełna jest niebezpieczeństw i magii. Jednak osada Dustwalk nie jest ani magiczna, ani mistyczna – to zabita deskami dziura, którą nastoletnia Amani pragnie opuścić przy najbliższej okazji.

Buntowniczka wierzy, że dzięki talentowi w posługiwaniu się bronią, uda jej się uciec spod opieki despotycznego wuja. Podczas zawodów strzeleckich poznaje Jina – tajemniczego i przystojnego cudzoziemca, który może jej pomóc w realizacji planów. Amani nie przepuszcza jednak, że jedna, ryzykowana decyzja, sprawi, że będzie musiała uciekać przed armią Sułtana, ramię w ramię ze zbiegiem oskarżonym o zdradę stanu.

[Recenzja przedpremierowa i patronacka] „Pieskie życie wg Kroniki Brata Rocha” Grażyna Kałowska. O tym, że pies jest najwierniejszym przyjacielem i towarzyszy nam zawsze i wszędzie, nawet tam... :)








Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Ilość stron: 152

Nowość wydawnicza

Książkę znajdziecie:





Ciekawa, stylizowana na kronikę opowieść Grażyny Kałowskiej, to forma nieszablonowa, nowe spojrzenie i propozycja dla dzieci o psach, które dla samej autorki są nieodłącznym elementem Jej życia. Poprzez ciepłą i sympatyczną opowieść, nabiera też ona pewnego symbolicznego znaczenia. Autorka nadaje swoim bohaterom niecodzienne imiona, czyni ich losy splątane ludzkim odrzuceniem, rzadko kreśli im szczęśliwe zakończenia.


Postać kronikarza Rocha ma nas z zbratać z bohaterami, wysłuchać ich historii, a nawet pozwolić nam wczuć się w ich los. A ten ich nie oszczędza. Roch wędruje po świecie i napotyka na swojej drodze zagubione, odrzucone, zadające pytania istoty. Ta charakterystyczna postać nigdy nikomu nie odmawia pomocy, pocieszy dobrym słowem, odpowie na trudne pytanie.

„ - Czy w raju będą psy? – zapytał dziennikarz. Zadając to pytanie, miał duszę na ramieniu, jak mówią w XXI wieku.”



Ilustracja pochodzi z książki, 
autorstwa Agnieszki Kazały


No właśnie, zastanawialiście się kiedyś, czy dusze naszych psów odnajdą nas gdzieś w niebie? Jak to w ogóle z nimi jest? Kim jest św. Roch? Czy tylko opiekunem psów? Między wersami swej wyrafinowanej, wysnutej z nadziei opowieści autorka znakomicie wplotła gawędy o historii różnych ras psów, często uznawanych za agresywne. W rzeczywistości jest tak, że wystarczy dobrze je wychować, okazać mnóstwo cierpliwości, uwagi, zrozumienia i miłości, by odwdzięczyły nam tym samym. Tymczasem my ludzie, istoty myślące, silniejsze od tych stworzeń, zadajemy im, w różnych przypadkach ból, cierpienie, skazując na tragiczny los.

Oprócz głównego bohatera pojawiają się postacie poboczne, które mają swój ściśle, z góry zaplanowany cel. Jaki?



Ilustracja pochodzi z książki, 
autorstwa Agnieszki Kazały


„Pieskie życie wg Kroniki Brata Rocha” Grażyny Kałowskiej to ciepła pozycja zarówno dla małych, jak i większych czytelników, która mówi i uczy, jak ważne są relacje między człowiekiem a psem oraz o empatii, która uwrażliwia na postrzeganie świata przez istoty mniejsze.

Zapraszam Was do niesamowitego świata Brata Rocha i jego równie urzekających opowieści. Na uwagę zasługują również ilustracje autorstwa Agnieszki Kazały, ascetyczne w swej wymowie, oniryczne, niczym z pogranicza jawy i snów.


Polecam!





Na okładce znajdziecie też kilka moich słów rekomendacji :)



Za możliwość patronatu i zapoznanie się z przedpremierową treścią książki, dziękuję autorce oraz Wydawnictwu:



Skoro patronat medialny, niebawem pojawi się konkurs, w którym będzie do wygrania egzemplarz tej książki :)

czwartek, 6 kwietnia 2017

WYNIKI KONKURSU z „Zaufaj mi, Karolino” Aliny Białowąs :)








Kochani!

Na samym początku, dziękuję wszystkim za tak liczny i kreatywny udział. Jesteście niesamowici, a raczej, niesamowite, bo udział brały same kobiety! Nie było mi łatwo wytypować te dwie zwycięskie odpowiedzi, bo wszystkie z Was napisały w swojej odpowiedzi coś, co daje do myślenia. Z góry Was przepraszam, że nie mogę wszystkich nagrodzić.


Niemniej, żeby nie przedłużać, zwyciężają:




Oblicza Róży 

Sylwia Waligóra




Serdecznie gratuluję! 

Czekam na meile od Was z adresem do wysyłki nagród: stokrotka954@wp.pl


Dziękuję wszystkim za udział! :)



„Mati, Rafi i chomik z kosmosu” Rafał Kotek. Czy muszą pojawić się na naszej planecie kosmiczne zwierzątka, by uświadomić nam zgubne działania człowieka w sferze ekologii?







Wydawnictwo RIDERO

Ilość stron: 33

Nowość wydawnicza, e-book

Książkę znajdziecie:





Ciepła i pouczająca książeczka dla dzieci, o dzieciach i naszej planecie. Od kogo warto zacząć edukację? Jasne, że od dzieci, potem to idzie już łańcuszkiem. Dzieci są szczere, zwracają na wszystko uwagę, to i rodzicom potrafią ją zwrócić. Bajka liczy zaledwie kilkadziesiąt stron, a uczula czytelników, zarówno tych małych jak i dużych, na temat ekologii. Człowiek sam niszczy swoją planetę, słusznie zauważył Chomi, chomik, którego Mati i Rafi uratowali przed zgrają bandy Rudego Marka.


Jak się potem okaże, Chomi nie będzie zwykłym chomikiem. To zwierzątko przybyło na naszą planetę w ściśle określonym celu, by uchronić ludzi przez skutkami ich działań. Chomi uczy chłopców o zasadach bycia eko, czyli wszelkich podstaw, jakie składają się na edukację ekologiczną. Zwracają uwagę, że warto segregować śmieci, świadomie korzystać z dostępnych, ułatwiających nam życie mediów, jak zaoszczędzić w ten sposób energię, czas, pieniądze i zdrowie, na które składa się wiele czynników, między innymi dbanie o otoczenie, środowisko wokół nas.





Bajka napisana jest lekko, czytelnie. Dziecko może czytać je samo, nie ma w niej niezrozumiałych słów. Jej przesłanie uczula je od najmłodszych lat na aspekty życia w zgodzie z naturą, dbania o nią, a tym samym o swoje zdrowie i porządek. Autor ciekawie zbudował fabułę i postać chomika z kosmosu, by bardziej podkreślić i nadać wyrazistości opowiadanej przez siebie historii. Chomi szybko wzbudza zainteresowanie ośmiolatków, dzięki czemu łatwiej przekazać mu wiedzę o ekologii. 

Czy faktycznie musi dojść do tego, by kosmiczne zwierzątka pojawiły się na naszej planecie, by uzmysłowić nam o zgubnych skutkach działalności człowieka? Uświadamiajmy dzieci od najmłodszych lat, by wyczulić je na to ważne.


Polecam!


Za możliwość zapoznania się z treścią książeczki, dziękuję Autorowi

środa, 5 kwietnia 2017

„Senne wskazówki” Justyna Ewelina Depta. Jeśli nie wierzysz w magię, elfy, skrzaty leśne, krasnale i wróżki, czas to zmienić :)







Wydawnictwo Psychoskok

Ilość stron: 55

Rok wydania: 2014

Książkę znajdziecie:


Jeśli myślicie, że magia nie istnieje, to jesteście w dużym błędzie, a Justyna Ewelina Depta postarała się, żeby Wam to skutecznie udowodnić. Historia Amandy pokazuje konstrukcję współczesnego świata, zapracowanego, goniącego za dobrobytem, bogactwem materialnym, którym lubimy się otaczać, a zapominamy o tym, czym jest drugi człowiek, kim są nasi bliscy, jaki jest sens naszego życia, jakie priorytety powinniśmy wynieść i celebrować w swoim życiu. Owszem, pieniądze dają szczęście, ale tylko zewnętrzne, wiele ułatwiają, ale chyba człowiek liczy się najbardziej.


Amanda ma dwanaście lat i wszystko, czego zapragnie. Rodzice bardziej skupieni na swojej pracy, obowiązkach już dawno zapomnieli, że mają w ogóle córkę. Dziewczynka dorasta w dobrobycie, którego nawet nie potrafi uszanować. Otoczona wianuszkiem obcych ludzi, którzy zatrudnieni przez jej rodziców są na każde niemal skinienie i zachciankę dziewczyny. Stara Natalia jako opiekunka i gospodyni, czy Ryszard będący kierowcą. Gdyby Amanda miała jeszcze inny charakter, z szacunkiem odnosiła się i do innych, do ich pracy, czy uczuć, może jej życie wyglądałoby inaczej. Jednak z każdym dniem zmanierowana, arogancka dziewczyna staje się zgorzkniałą egoistką, która poza czubkiem swojego nosa nie widzi niczego i nikogo. Nie inaczej Amanda odnosi się do swojej najlepszej przyjaciółki Moniki, z którą dojdzie do konfliktu. Miałam w pewnym momencie wrażenie, że swoim zachowaniem dwunastolatka osiągnie apogeum, że zniszczy wszystko. Monika wiele daje Amandzie ze swojej strony, ale tamta nie potrafi tego uszanować, przechwalając się na każdym kroku zagranicznymi wycieczkami, drogimi ciuchami, wszechogarniającym ją materializmem i błyskotkami, które rodzice kupują jej z byle okazji.






Zachowanie Amandy daje nam, dorosłym do myślenia. Uwielbiała być w centrum zainteresowania, dostawać to, czego tylko zapragnęła. Czy tak wygląda nasz świat? Dlaczego zapomnieliśmy o wartościach najważniejszych w życiu. Rodzice dziewczynki zapracowani, nawet nie mieli czasu na spędzanie czasu razem, ba!, okazuje się, że nie mieli w ogóle wolnego czasu. 


Dlatego z pomocą przyjdą dobre wróżki, elfy, skrzaty. Nie wierzycie? Czas uwierzyć. One istnieją. Podejmą też niejedną próbę, by zmienić zachowanie Amandy. Czy i jakim sposobem im się uda?



„Senne wskazówki” Justyny Eweliny Depty to gorzka opowieść o współczesnym życiu opartym na, często bezkompromisowości, podążaniu za realizacją planów, celów wyimaginowanych, na zatracaniu się w wyścigu o więcej i więcej. Zachowanie głównej bohaterki ma jakieś podstawy, ale też zacznie zbierać tego konsekwencje. Czy Amanda zrozumie, jakie w życiu powinno się mieć priorytety?



Polecam!



Za egzemplarz książki dziękuję:






[Zapowiedź patronatu medialnego] "1000 kropel" Małgorzaty Rosickiej pod patronatem medialnym Recenzji Agi :)






Miło mi poinformować, że mój blog Recenzje Agi objął patronatem medialnym książkę Pani Małgorzaty Rosickiej "1000 kropel", wydanej nakładem Wydawnictwa Literacka PKP - Jazda :)

Książka jest w druku, niebawem pojawi się recenzja.








Małgorzata Rosicka

Tychy


Motto życiowe: 

marzenia się nie spełniają,

marzenia się spełnia


Z wykształcenia jestem magistrem rachunkowości, z pasji coachem life & business oraz pisarką. Prawie 15 lat byłam związana zawodowo z branżą finansową. Pracowałam w biurze rachunkowym, księgowości, urzędzie skarbowym, sprzedawałam ubezpieczenia, prowadziłam własną działalność gospodarczą. 

W 2012 r. rozpoczęłam przygodę z rozwojem osobistym wraz ze zmianą pracy. Awansowałam na stanowisko managera i zarządzałam kilkunastoosobowym zespołem pracowników. Przeprowadzałam rekrutacje oraz szkolenia motywacyjne i produktowe. Jako szkoleniowiec czułam się bardzo dobrze, a przełożeni byli zadowoleni z pracy jaką wykonywałam.

Na szkoleniu managerskim miałam okazję występować na scenie. Wtedy poczułam jak budzi się we mnie pasja do spełniania marzeń. Od tamtej pory z przyjemnością realizuję postawione cele. Chętnie pomagam innym w odnoszeniu osobistych i zawodowych sukcesów. 

We wrześniu 2015 roku napisałam książkę „1000 kropel”, w której opisuję drogę własnego rozwoju osobistego w okresie 3 lat. Marzę o stworzeniu autorskiego programu szkoleniowego opartego na doświadczeniach tam zawartych. Premiera „1000 kropel” przewidywana jest na maj. 

We wrześniu 2016 roku wydałam tomik wierszy „Droga przez…”, który jest debiutem literackim oraz „Kawiarenkę poetycką 4”, której jestem współautorem. Kończąc opisywanie własnych doświadczeń, postanowiłam, że nie będę się ograniczać tylko do siebie. Chcę dzielić  się wiedzą zdobytą na studiach podyplomowych coaching life & business na Górnośląskiej Wyższej Szkole Handlowej w Katowicach. Uczestniczę w procesie akredytacji. Współpracuję ze Światem Rozwoju przy projekcie szkoleń motywacyjnych dla dzieci z Domów Dziecka oraz Entrepreneur Impet Polska.

Inspirację czerpię z pisania, przebywania na łonie natury, rysowania kredkami oraz czytania wierszy innych autorów. Interesuję się teorią gier oraz wykorzystaniem mediów społecznościowych do budowania silnej marki osobistej. 

[Zapowiedź wydawnicza] Nie będzie żadnych negocjacji! Ten kryminał pozbawi Cię tchu...






Premiera: 26.04.2017


Podczas porannego programu na żywo do studia telewizyjnego wkracza uzbrojony mężczyzna. Bierze zakładników, zabija jednego z nich, a następnie odczytuje bezsensowne oświadczenie i popełnia samobójstwo.

Był zwyczajnym człowiekiem – mężem, ojcem i dobrze prosperującym przedsiębiorcą.

Co popchnęło go do tego czynu? Czy był zwykłym szaleńcem, czy też człowiekiem realizującym precyzyjny plan? Psycholog Zygmunt Rozłucki i dziennikarka Karolina Janczewska – świadkowie tego wydarzenia – postanawiają odpowiedzieć na te pytania, kręcąc reportaż. Ich podróż śladami zamachowca niespodziewanie zamieni się w śledztwo dotyczące tajemniczej śmierci sprzed lat. Czy zdołają rozwiązać zagadkę z przeszłości? Czas goni, a od wyniku ich poszukiwań zależeć może życie kilku całkiem niewinnych młodych ludzi.





Propozycja od Wydawnictwa Czwarta Strona na:

wtorek, 4 kwietnia 2017

[Recenzja patronacka] „Jego Wysokość Nauczyciel - Koń” Jerzy R. Szulc. Wspaniała opowieść o miłości do koni i sile przyjaźni, jaką potrafią odwzajemnić te zwierzęta :)








Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Ilość stron: 239

Nowość wydawnicza

Książkę znajdziecie:





„Miłość do koni rządzi się, jak wszyscy wiedzą, prawami niezależnymi! Nie podlega zatem żadnym uwarunkowaniom, choćby nie wiem jak los próbował je wygrzebywać z otoczenia by włączyć do utrudnień. Wywołuje to oczywiście spore zdumienie otoczenia, a czasami – choć wyraźnie rzadziej – taktownie ukrywaną niechęć.” 

I tak sobie myślę, że miłość do zwierząt jakichkolwiek rządzi się swoimi prawami, których nie da się nauczyć. Tę miłość albo się w sobie ma, albo nie. Łączy się ona ściśle z wrażliwością, empatią i poczuciem silnej więzi ze zwierzęciem, jakie w danym momencie darzy się uczuciem. To też swoisty rodzaj przyjaźni. A zwierze, wbrew człowiekowi oddaje tę przyjaźń w wyjątkowy sposób. 


Przypadkowa jazda sprawiła, że bohater Jerzego R. Szulca dostrzegł w jeździectwie i koniach swoją pasję i odskocznię od napiętego grafiku codziennych obowiązków. A bohaterem tym jest sam autor, który od ponad czterdziestu lat zajmuje się końmi, ich hodowlą, prowadzeniem szkółki jeździeckiej. W książce tej opisuje nie tylko swoje doświadczenia z końmi, ale też z ludźmi, jakich miał okazję poznać w czasie tej wędrówki. Świadome oddanie się swojej pasji utwierdza go w przekonaniu, że dokonał właściwego wyboru życiowej drogi.


Ilustracja pochodzi z książki, 
autorstwa Tomasza Przeździeckiego


„Pierwszym koniem, jakiego kupiłem, był właśnie Ordon. Nie szukałem go – to on mnie znalazł. Bo to tak bywa – decyzja rodzi się długo i poprzedzana jest drobiazgowymi przygotowaniami. W końcu rozglądamy się i rozglądamy, czas płynie, a konia chcemy mieć bardzo. I albo znajdziemy, albo on – bo też prowadzi swoje poszukiwania – zgłasza się po nas. Przebiega to wprawdzie często w sposób improwizowany, choć równoległy.
Ordona, wycofanego z toru folbluta, trafiały w życiu różne niepowodzenia. Wbrew obiegowym opiniom jednak przegrana w gonitwie – jednej czy drugiej – to niepowodzenie drobne.
Porażka, zawiniona lub nie, jednak w swym ciężarze mało jest znacząca. Prawdziwym bowiem nieszczęściem jest dopiero dla zwierzęcia źle dobrany do towarzystwa człowiek (jeżeli przyjąć, że na taki wybór to stworzenie ma jakiś wpływ).
Kupiłem konia dla siebie… tak mogłoby się z grubsza wydawać. Rychło się przecież okazało, że to ja byłem mu bardziej potrzebny. Po wielu perypetiach trafił na mnie, wybrał mnie właśnie – napaleńca. Jako mocno starszy starszak nie odczytałem po ludzku informacji o jego – konia – dokonaniach na torze, o jego uzależnieniu od toru, o jego… ech!… Może na mnie już czas było mieć swój zgryz.”


To piękna opowieść o sile miłości do koni, od których powinniśmy uczyć się cierpliwości, mądrości, gracji i empatii do wszelkich istot żywych. Mam nadzieję, że zrozumieją bohatera nie tylko miłośnicy i wielbiciele koni, ale też inni. To doskonała książka zarówno dla dzieci, jak i dorosłych, bo uwrażliwia, ukazuje przyjaźń od strony jak najbardziej prawdziwej, sile pasji. To książka, która pokazuje też pracę przy i z koniem. Szczególnie z tymi po przejściach, w których zakorzeniono pewne nawyki, a praca ta nie należy do łatwych. Potrzeba cierpliwości, samozaparcia, hartu ducha.


Ilustracja pochodzi z książki,
autorstwa Tomasza Przeździeckiego


Ta prawdziwa i szczera opowieść wzrusza, ale też daje nam do zrozumienia, że konie to przede wszystkim radość, siła, odwaga, partner i towarzysz galopującej z nami wespół wolności, którą wręcz się wyczuwa na stronach, między wersami tych różnych historii. Na uwagę zasługują też ilustracje autorstwa Tomasza Przeździeckiego. Ascetyczne w swej wymowie, doskonale odzwierciedlające klimat książki, nie narzucające jakąś krzykliwością. 

Warto sięgnąć po tą mądrą i pełną optymizmu, napisanej z pasją książkę! 


Polecam, bardzo!




Na okładce znajdziecie też kilka moich słów rekomendacji




Za możliwość patronatu i zapoznania się z treścią książki przedpremierowo dziękuję Wydawnictwu:




poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Wywiad z Dorotą Schrammek :)







Dorota Schrammek zawsze podkreśla, że rodzina w Jej życiu jest najważniejsza. Umiejętnie słucha swoich czytelników i otoczenia, by aktualne problemy i tematy zawrzeć w swoich powieściach, które w krótkim czasie stają się najbardziej poczytnymi książkami. Nic dziwnego. Dorota pisze zwięźle, ale niezwykle emocjonalnie. Z zaciekawieniem śledzi się losy Jej bohaterów, którym stawia na drodze mnóstwo znaków zapytań, radości i codzienności podobne do naszych.



Całkiem niedawno premierę miała „Niepełka” jedna z Jej ostatnich książek. I znowu zaskoczyła czytelników. Znakomicie wniknęła w świat nastolatków, ukazała podziały między nimi i różnorakie podejście do osób niepełnosprawnych.


Dzisiaj zapraszam Was na rozmowę o tym, jak powstawała „Niepełka” i jakie są dalsze plany wydawnicze Doroty :) 


Doroto, „Niepełka” to powieść dla dzieci, młodzieży, ale myślę, że też i dla dorosłych. A może przede wszystkim dla dorosłych, którzy mogliby chociaż odrobinę zatopić się w świat swoich dzieci tak od środka. Skąd pomysł na to, by bohaterką tej nietypowej i bardzo sugestywnej opowieści uczynić niepełnosprawną nastolatkę?

Wszystkie pomysły czerpię z życia, tak samo było z tym. Delikatna sugestia wyszła od młodzieży, przebywającej w ośrodkach wychowawczych. To osoby, których życie skrzywili w głównej mierze dorośli. Młodzież ta pytała mnie, dlaczego w powieściach jest tylu idealnych bohaterów, natomiast mało pisze się o zagubionych, szukających swojego miejsca, pokrzywdzonych i spycha się ich na margines. To sprawiło, że główną bohaterkę zrobiłam niepełnosprawną Weronikę. 


Przeniknęłaś w środowisko nastolatków znakomicie. Nakreśliłaś wyrazistych bohaterów. Kto lub co było Twoją inspiracją do opowiedzenia czytelnikom tej historii?


Sama tytułowa Niepełka jest „złożona” z kilku postaci, które podpatrywałam. W życiu realnym znam niepełnosprawną Weronikę, która interesuje się fotografią – stąd pasja u bohaterki. Moja córka ma na imię Weronika – zatem wiadomo, skąd imię w książce. Pierwowzorami pozostałych bohaterów także były osoby, z którymi miałam jakąś tam styczność. Doszłam do wniosku, że ich historie były na tyle interesujące, aby podzielić się nimi z młodymi czytelnikami.





„Niepełka” wywołuje w czytelnikach wiele emocji. Jakie wywoływała w Tobie, kiedy o niej pisałaś?


Jako autorka staram się opisywać emocje, ale nie mogę dopuścić, aby samej sugerować się nimi. Może to zabrzmieć dziwnie, ale emocjonuję się dopiero wtedy, gdy powieść już jest na świecie. Złoszczę się w momentach, w których należy się złościć; irytuję tam, gdzie powinnam, tak samo cieszę.


Jak Ci się pisało te nieustanne starcia między światem rozkapryszonej Kingi a Weroniki? 

Wbrew pozorom – prosto, ponieważ o takich starciach czytałam nieustannie na forach internetowych dla młodzieży. Wyrobiłam sobie zatem wizję, jak one powinny wyglądać. 


Weronika, jak wiele osób niepełnosprawnych chce, by traktować ją jako normalną nastolatkę. Ma swoje pasje, otrzymuje nawet szansę od miasta, by je rozwijać i realizować. Myślę, że też poniekąd ma ta książka nieść takie przesłanie. Ale do powieści wplotłaś jeszcze dwoje innych bohaterów. Michalinę i Gabriela. To postaci również bardzo wyraziste, które od początku zaznaczają swój teren i stają po stronie Niepełki. Coś ich poniekąd połączyło z niepełnosprawną Weroniką. Samotne zmaganie się ze swoimi problemami? Alienacja od społeczeństwa, a może niezrozumienie rówieśników? Jaki był w tym cel?


Michalina i Gabriel, podobnie jak Weronika, to osoby odrzucone w jakiś sposób przez społeczeństwo. Przed tysiącami lat nasi przodkowie radykalnie eliminowali osoby, które były dla nich obciążeniem. Gdzieś mamy to zakodowane. W rzeczywistości im bardziej współczujemy niepełnosprawnym czy pokaleczonym przez los, tym bardziej w duchu cieszymy się, że ta sytuacja nas nie dotyczy ani nie jest obecna w naszym życiu. Starałam się tak zarysować Michalinę i Gabriela, aby ich życie nie było traktowane z litością czy żalem. Im tego nie potrzeba. Zdecydowanie lepsze jest dla nich wsparcie, delikatne stymulowanie i motywowanie do pokonywania kolejnych życiowych barier.


Znakomicie wpisałaś w fabułę legendy o Trzebiatowie. W ogóle umieściłaś całą akcję w tym mieście, promujesz wiele nadmorskich miejsc, w tym również Pobierowo. Z miłości do tych miejsc?

Mieszkam w powiecie gryfickim. Na każdym spotkaniu z dziećmi czy młodzieżą powtarzam, że najpierw należy poznać powiat i województwo, w którym się żyje, a dopiero potem planować wyprawę życia do Nowego Jorku. Wszystko zaczyna się w naszej małej ojczyźnie. Uwielbiam miejsce, w którym żyję – inaczej bym w nim nie mieszkała ;-) . I uważam, że należy o nim pisać, umieszczać w nim akcję. Tak samo było w przypadku Trzebiatowa, który pokochałam od pierwszego wejrzenia :)


Nie powiedziałaś jeszcze ostatniego słowa w życiu Niepełki. Będzie kontynuacja?

Będzie! I choć zakładaliśmy początkowo trzy części, to… jednak będzie ich nieco więcej. Ale na razie nie mogę nic zdradzić ;-)

Twoje najbliższe plany wydawnicze:

W połowie tygodnia ukażą się moje bajki – „Skarpetkowy potwór” :) 14 czerwca będzie miała miejsce premiera „W słońcu i we mgle”, powieści umiejscowionej tym razem w rodzinnym Wałczu :). Jestem w trakcie pisania powieści na drugą połowę tego roku oraz planowania dalszych „Niepełek”. Dużo się dzieje!




Coś od siebie dla czytelników:

Drodzy Czytelnicy! Dziękuję Wam za to, że chcecie czytać akurat moje książki. Mam nadzieję, że ich lektura sprawia Wam tyle przyjemności, co mi ich pisanie. Życzę Wam samych cudownych dni tej wiosny!

[Zapowiedź wydawnicza] Jon Ronson "#WstydźSię!"






Nowa książka obecnego od wielu lat na listach bestsellerów Jona Ronsona – wciągająca i błyskotliwa opowieść o jednej z najbardziej niedocenianych sił rządzących światem: o wstydzie.



http://www.insignis.pl/ksiazki/wstydzsie/


Przez ostatnie trzy lata Jon Ronson przemierzył cały świat, spotykając się z ludźmi, którzy zostali publicznie napiętnowani. To ludzie tacy jak my. Ludzie, którzy opublikowali w mediach społecznościowych kiepski żart albo popełnili jakiś błąd, wykonując swoją pracę. Kiedy ich wykroczenie zostało ujawnione, wściekły tłum rzucił im się do gardeł – byli wyszydzani, odsądzani od czci i wiary, czasem nawet zwalniani z pracy.

Dzięki internetowi publiczne zawstydzanie przeżywa dziś renesans. Jesteśmy świadkami demokratyzacji sprawiedliwości. Milcząca większość w końcu doszła do głosu. Jak go wykorzystujemy? Jesteśmy bezlitośni w wytykaniu innym błędów. Tworzymy definicje normalności, rujnując życie tych, którzy nie spełniają naszych kryteriów. Używamy wstydu jako formy społecznej kontroli.

#WstydźSię! to książka przejmująca, ale jednocześnie przesiąknięta typowym dla Jona Ronsona poczuciem humoru. Szczerze i wprost opowiada o naszym współczesnym życiu; uświadamia nam też, jak przerażającą rolę odgrywamy w zbierającej coraz większe żniwo wojnie wypowiedzianej ludzkim słabościom.

Konkurs patronacki! Opowiedz i wygraj!








Kochani!

Wczoraj ukazała się recenzja patronacka "Zanim zapomnę" Iwony Wilmowskiej, dzisiaj przyszedł czas na konkurs. Pytanie konkursowe, jak to zwykle u mnie bywa, łatwe, ale do dowolnej interpretacji. 

Każdemu z nas trafiają się w życiu, czy to chwile, czy zdarzenia, o których wolelibyśmy zapomnieć. Jeśli coś takiego w Waszym życiu miało miejsce, napiszcie o tym. Oczywiście, zwyciężą dwie najciekawsze odpowiedzi. Mam bowiem do rozdania dwa egzemplarze powieści :)

Wiem, że na Waszą kreatywność można liczyć, zatem, trzymam kciuki!






Regulamin:

Odpowiedzi zostawiacie w komentarzach pod postem.

Konkurs trwa: 03.04 - 24.04 do godz. 23:59

Polubcie profile Autorki - Iwony Wilmowskiej , sponsora nagrody - Wydawnictwa Replika oraz mój :)

Udostępnijcie post konkursowy, zaproście znajomych do wspólnej zabawy, w końcu uczestnictwo w konkursie ma być przyjemnością :)

Ważne! Jeśli bierzecie udział w konkursach, sprawdzajcie wówczas wyniki :) Czekam bowiem na zgłoszenia zwycięzców do trzech dni po ogłoszeniu wyników! :)



Powodzenia!

Aga :)

niedziela, 2 kwietnia 2017

[Recenzja patronacka] „Zanim zapomnę” Iwona Wilmowska. O tym, jak pewne wydarzenia z przeszłości potrafią kłaść się cieniem na teraźniejszości...







Wydawnictwo Replika

Ilość stron: 368

Nowość wydawnicza, patronat medialny

Książkę znajdziecie:




To moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki. Muszę przyznać, że skutecznie wyprowadziła mnie w pole i trzymała w napięciu, by kompletnie zaskoczyć już na samym końcu. Iwona Wilmowska łamie główny stereotyp kryminalnej intrygi. W Jej powieści nie mamy jątrzących i dociekających policjantów, tylko dociekliwą Agatę, dla której rozwikłanie tajemniczej zagadki przychodzi łatwiej i szybciej niż stróżom prawa. Zdziwiłam się tym zabiegiem, ale autorka zrobiła to doskonale, zręcznie, zachowując tym samym precyzję w ułożonej przez siebie fabule.


Na przejściu dla pieszych, tuż pod samym biurem firmy, w której zaczęła pracę, ginie Lidia, młoda kobieta. Lidia wróciła niedawno z Anglii, rozpoczyna życie na nowo. Jednak ktoś skutecznie jej to uniemożliwi. Agata miała okazję poznać Lidię raptem przez kilka dni, czy poznała ją na tyle by mieć większe pole manewru do rozwikłania zagadki jej tajemniczej i niespodziewanej śmierci? Kto posunął się do tak bestialskiej zbrodni?





Autorka w swoją kryminalną intrygę wplotła wspomnienia z przeszłości, które łączą pośrednio bohaterów. To bardzo wyraziści bohaterowie. O ile Agata ma smykałkę do zagadek, trochę ostry temperament, o tyle Kermit odbiega od standardowego obrazu twardego faceta. Czuły, wspierający i pomocny. Przyznam szczerze, że w przyszłych książkach z Agatą w roli głównej widziałabym ją w roli detektywa. Ma dziewczyna talent.



Iwona Wilmowska stworzyła coś na wzór opowieści kryminalnej. Jesteśmy świadkami brutalnej i tragicznej śmierci Lidki, ale główne wątki powieści skupiają się na retrospekcyjnej intrydze. Autorka z należytą dokładnością buduje napięcie, wzmagające naszą ciekawość już od pierwszych wersów. Skutecznie manewruje między śladami, jakie zaistniały w przeszłości, wyprowadzając swoje zamierzone tropy i myląc czytelnika bardzo skutecznie. To też opowieść o przyjaźni, która zabarykadowała drzwi teraźniejszości. O przyjaźni mocno nadwyrężonej przez czas, zbitej, ale wciąż ulokowanej gdzieś głęboko w świadomości, która potrafi się zbuntować, bo zadra cały czas boli.





„Zanim zapomnę” Iwony Wilmowskiej to znakomita lektura dla tych, którzy lubią zagadki, tajemnice i nie boją się ich rozwiązań. Autorka odważnie zbudowała fabułę skupioną na nośnych zdolnościach głównej bohaterki. Wątki przeplecione z wspomnieniami nadają im odpowiedniego kształtu i charakteru, by zmylić nasze czytelnicze domniemania i przypuszczenia. Napisana lekko, czytelnie, ale z pazurem.






Polecam!


Za możliwość przeczytania, patronatu dziękuję Wydawnictwu:







Niebawem pojawi się konkurs, w którym do wygrania będzie egzemplarz książki :)

[Recenzja patronacka] „Kim i Ktoś z Nikim” Jolanta Marcolla :) Książka inna, niecodzienna – o tym, czym jest Przyjaźń i jej niezwykłość :)







Wydawnictwo Jedyne Takie

Ilość stron: 48, oprawa twarda

Nowość wydawnicza

Książkę znajdziecie:





Z przyjemnością i zainteresowaniem dałam książkę do przeczytania i interpretacji swojemu młodszemu synowi, a i straszy wykazał ochotę, by zapoznać się z tą niezwykłą publikacją. Książka oryginalna, wyróżnia się niebanalnym tekstem, pięknie barwnymi ilustracjami oraz zagadką i niespodzianką. Oboje siedzieli i z nieukrywaną ciekawością śledzili tekst oraz przygody niecodziennych bohaterów.




Kim jest Kim? To dziewczynka, która otworzyła drzwi do dziecięcej fantazji, co się za nimi kryło? Fantastyczne stworki i potworki, ale też Ktoś i Nikt. Kim zaciekawiła innych swoją osobą, skupiła ich uwagę i zupełnie niepostrzeżenie pokazała, czym może być przyjaźń. A to wielkie i cenne słowo, które dla każdego znaczy zupełnie co innego. Przyjaciel nigdy cię nie zawiedzie, zawsze stanie po twojej stronie, liczy się z twoim zdaniem i wspiera w potrzebie.





Moich synów zaintrygowała gra słowna, jaką autorka zastosowała i utrzymała całą książeczkę. Tajemnicza, zagadkowa, niejednoznaczna. To prawdziwa przygoda. Bohaterowie prowadzą ze sobą rozmowę, ale to nie jest taki zwykły dialog. Pod płaszczykiem prostoty kryje się możliwość rozszyfrowania znaczeń, jakie autorka przygotowała dla swoich czytelników. Nawet mój starszy syn miał trudność w skupieniu uwagi na wyjątkowej treści, przyzwyczajeni do prostoty w przekazie tekstu.






Jolanta Marcolla jest uzdolnioną twórczynią. Oprócz tekstu jest także autorką ilustracji, które nadają książeczce dodatkowych atutów i podwyższają znacznie jej wartość. Barwne, czytelne, wręcz magiczne. Zaś sama książeczka wzbudza, zarówno w małych jak i dużych czytelnikach wiele emocji, z każdą stroną zwiększają ciekawość. Na końcu, znajdziecie konkurs, jaki autorka przygotowała dla dzieci, do wykonania własnoręcznie, według własnego pomysłu i koncepcji. 





„Kim i Ktoś z Nikim” Jolanty Marcolli to pozycja idealna do czytania razem i dyskutowania na temat tego, kogo uważamy za swojego przyjaciela, czym jest prawdziwa przyjaźń, jakie wartości przekazuje nam prawdziwa przyjaźń. To świetna pozycja do próby gimnastyki umysłu, własnej zabawy, gry słownej, odszukiwaniu zagubionych rymów. To książka, która dostarcza cennych wskazówek i uwag, że każdy zasługuje na dobrego przyjaciela, wystarczy samemu być takim.





Polecam!

Książce z przyjemnością patronuję medialnie.



Za możliwość patronatu i egzemplarz dziękuję Autorce :)



Te dwa egzemplarze z podpisem autorki będą niebawem do wygrania w konkursie :)