poniedziałek, 21 sierpnia 2017

[Recenzja premierowa] „Kwiatki znane i nieznane fraszkami przyodziane” Mira Białkowska i Agnieszka Kazała






Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Ilość stron: 34



"Lilak 
Nieważne czy go nazwiesz bzem,
czy lilakiem.
Zawsze kojarzy się z majem,
zakochaną dziewczyną i chłopakiem." 

Fajne? Ta książeczka nie tylko „pachnie” i bucha kolorami, ale nade wszystko jest dźwięczna w swych rymach stanowiąc przyjemny spacer po najpiękniejszym ogrodzie świata, bądź leśnej polanie, gdzie między drzewami, polami, gęstwinie dzikiej roślinności wychylają się pachnące - każde na swój sposób – główki kwiatów, o których Mira Białkowska napisała lekkie, szybko wpadające w ucho fraszki, a Agnieszka Kazała nadała im odpowiedniej wizualizacji. Oczywiście słowo – pachnie – celowo użyłam w cudzysłowie, bo przecież papier nie pachnie, ale przy użyciu wyobraźni, może.


Fraszki o kwiatkach są melodyjne i mądrze przechwytują różne o nich ciekawostki. Jak chociażby o dobrze znanym nam maku, który potrafi wyrosnąć dosłownie wszędzie:

Mak 
Wyrosłeś tam, gdzie trwa budowa, 
tak więc nie czerwona, lecz siwa twoja głowa.” 




Nie wspominając, że innymi bohaterami tych dźwięcznych, krótkich wierszowanek są niezapominajki, stokrotki, rumianki, maciejki, piwonie i wiele innych polnych i ogrodowych celebrytek, bo każdy z nich jest wyjątkowy, jedyny w swym rodzaju i każdy z nich ma swoją symbolikę, chce nam coś powiedzieć, przekazać coś o sobie. Nie wszystkie rosną bowiem w jednym miejscu. Jedne wolą gęstą trawę, inne ogrodowe zagonki, jeszcze inne wilgotne, zacienione tereny, czy po prostu nasłonecznione, ciepłe punkty.


Już niedługo jesień. A nieodmiennym i od wieków znanym symbolem jesieni jest – aster.

"Aster
Rozwichrzonym, kolorowym kwiatem
żegna się z latem." 

Jedne rosną samotnie, w ogóle się tym nie przejmując, inne są bardziej towarzyskie i tylko w kępkach, czy blisko swoich sióstr, koleżanek czują się najlepiej. Bo kwiaty też mają swoje dusze, a i słuchać umieją. Moja babcia zawsze powtarzała, że do kwiatów się mówi, mając na myśli te w domowych donicach, a ja z czasem przekonałam się, że nie tylko do tych domowych miała rację. Każdy z nich wymaga naszej troski, czy uwagi. Owszem, niektóre umieją same o siebie zadbać, ale milej jest każdemu, jeśli poświęci się mu chociaż odrobinę pozytywnej myśli.





Mira Białkowska pomyślała także o tych, których ceni się jako znakomite zioła, wykorzystujące, czy to w medycynie, czy w kuchni, czy w kosmetyce. Tak więc, każdy znajdzie w tej książeczce coś dla siebie. Fikuśne ilustracje Agnieszki Kazały umilą czas mniejszym czytelnikom, dając im radość podczas kolorowania, a większym bezcenne chwile z dzieckiem. 





„Kwiatki znane i nieznane fraszkami przyodziane” to druga, po „Instrumentach...” propozycja świetnie zgranego duetu Białkowska – Kazała. Dowcipne, zgrabne, lekkie, łatwo wpadające w ucho, z rymem, rytmem. Fraszki, które dzieciom sprawią wiele radości.

Mnie podobają się bardzo, dlatego szczerze polecam!


Na okładce znajdziecie też kilka słów mojej rekomendacji


Za możliwość patronatu i zapoznanie się z tekstem przed premierą, dziękuję przede wszystkim Autorkom.


niedziela, 20 sierpnia 2017

„Trzeba długo iść, żeby dojść do siebie” Annabelle Copenhay. Wstrząsająca, trudna, emocjonalna...




Wydawnictwo Psychoskok

Ilość stron: 162


„Kiedy już przeanalizowałam całą siebie, zrozumiałam, dlaczego zachorowałam, narodziła się we mnie wyrozumiałość do samej siebie i drugiego człowieka.”

To trzecia tego typu książka, z którą miałam okazję się zapoznać. Pierwszą była „Na krawędzi widelca. Spowiedź bulimiczki” Natalii Krzesłowskiej. Wstrząsająca i prawdziwa aż do bólu relacja z życia młodej dziewczyny, która rozsypała swą psychikę, jak przerwane koraliki. To nad wyraz szczere wyznanie zwarte w tej niewielkich rozmiarów książce, może wywoływać w czytelniku spore emocje. Od współczucia po chęć potrząśnięcia główną bohaterką, by obudziła się z letargu i poważniej zaczęła podchodzić do życia.

Najbardziej zaskoczyła mnie już na samym początku książki scena, kiedy to ojciec wymierza córce razy za to, że jest za gruba. Czy tak zachowuje się przykładny, kochający rodzic? No właśnie. Zanim Dorota zachorowała na bulimię, niejednokrotnie była świadkiem przemocy. Zaczęło się od jej brata. Zdenerwowany ojciec, matka odwracająca od tych scen głowę w drugą stronę i oziębłość obojga pomieszana z dwulicowością. Dorota wychowywała się w domu, w którym niczego nie brakowało. Wręcz przeciwnie. Rodzicom powodziło się dobrze, a ona i brat mieli wszystko, czego tylko mogli zapragnąć:

„Ludzie zawsze mnie za taką mieli – za bezproblemową, że co ja mogę wiedzieć na przykład o życiu, bo jestem z takiej, a nie innej rodziny i niczego mi nie brakuje. A jednak dziecko z takiej rodziny też może mieć swoje problemy, jednak większość obcych ludzi tego nie rozumiało i nie rozumie, tak samo zresztą, jak niektórzy z rodziny. Wszystko, co robiłam było uważane za kaprys - „księżniczka ma za dobrze”.


Jak to się dzieje, że właśnie dzieci z takich rodzin, często nowobogackich, zwracają swoją uwagę poprzez chorobę, nad którą w pewnym momencie nie potrafią zapanować? Współczułam Dorocie, nie ulega wątpliwościom, że przeszła koszmar sama ze sobą. Duży wpływ na jej chorobę miała po prostu psychika. Czytając, momentami łapałam się za głowę szczerością jej wyznań. To coś na rodzaj pamiętnika, ale bardzo chaotycznego, nieposkładanego w jakiś szczególny harmonijny sposób. 

„Coraz częściej i intensywniej odczuwałam swoją beznadziejność. Uważałam się za beznadziejną, głupią szmatę, która nie umie poradzić sobie sama ze sobą. Z dnia na dzień miałam coraz gorsze zdanie na swój temat. Wszędzie gdzie poszłam czułam się najgorszą osobą, czułam się inna, czułam, że odstaję od reszty.” 

Dziewczyna opisuje swój pobyt w szpitalu, swoje przeżycia związane z osobami, które tam już były, odchodziły, potem na ich miejsce przychodziły inne. Życie prawie jak w kalejdoskopie. Dosyć ciekawe są opisy spotkania na swej drodze Ivo, który okazał się świadkiem Jehowy. Jego polemiczne rozważania o Bogu, które tak naprawdę stały się motorem napędzającym dla Doroty, która również w owym czasie otworzyła się na wiarę, nie tę Iva, ale tak ogólnie, na Boga. Wreszcie przyszedł dzień, w którym jasno i precyzyjnie określono jej chorobę. To nie tylko bulimia i anoreksja, ale w połączeniu z syndromem borderline – zaburzeniem osobowości. Organizm wykończony wymiotami, wymieciony z podstawowych minerałów nie radził sobie ze sobą, w konsekwencji obciążając psychikę, dokonując spustoszeń i będąc źródłem takich a nie innych zachowań dziewczyny. To bez wątpienia trudny dla niej samej czas, ale też czas wielu prób i usilnej walki o siebie, zdrowie, życie.


Walka Doroty o samą siebie trwa nieustannie, codziennie. I myślę, że jeszcze się nie zakończyła. Książka zaś stanowi ciekawe źródło opisu choroby, ale też stanowi swoisty rodzaj spowiedzi, żebyśmy my, osoby postronne mieli przynajmniej odrobinę wyobrażenia o tych chorobach. Co do merytorycznej strony samego tekstu, uważam, że jest bardzo chaotyczny, szczególnie zbliżając się do końca książki, ale zabrakło w nim chyba podstawowej korekty, bo roi się od błędów i niedociągnięć stylistycznych, językowych, szyku zdań.






Za egzemplarz, dziękuję:









[Zapowiedź patronatu medialnego] "Tęskniąc w obie strony" Magdaleny Ludwiczak - już niebawem premiera!



Kochani!

Milo mi poinformować, iż objęłam patronatem medialnym najnowszą, czwartą już powieść Magdaleny Ludwiczak "Tęskniąc w obie strony". 





"Szkatułkowa powieść Magdaleny Ludwiczak odkrywa dawne tajemnice z przeszłości, obrazom trzypokoleniowych kobiet nadaje wyraźnych kształtów stawiając przed nimi ciężkie wybory, których brzemiona odbijać się będą niczym echo. Autorka zręcznie wplotła w fabułę ciepło i tragedię arabskich kobiet oraz klimat tamtejszych obrzędów, życia codziennego, mentalności. A całość rozgrywa się na tle wielkich przemian gospodarczych i społecznych polskiej rzeczywistości.

„Tęskniąc w obie strony” wzrusza głębią podjętych tematów, porusza emocjonalną struną wrażliwości, ale przede wszystkim zmusza do refleksji nad kadrami bliskich nam obrazów. Wyrazista, pełna wzlotów i upadków, jak to w życiu.

Polecam!"




Jako że książka będzie miała swoją premierę pod koniec miesiąca, na dniach opublikuję recenzję przedpremierową.


sobota, 19 sierpnia 2017

Najbliższe premiery Wydawnictwa Replika




Wydawnictwo Replika informuje, iż 22 sierpnia nakładem wydawnictwa ukażą się następujące tytuły:



Liczba stron: 320
Oprawa: miękka + skrzydełka
Kategoria: literatura współczesna

Spotkali się w miejscu, gdzie przedpokój stykał się z pokojem lub − innymi słowy − na linii oddzielającej pokój od przedpokoju, i wiedzieli, że tylko od nich zależy, którą wersję wybiorą. 

Po ostatnich tragicznych wydarzeniach Gerard jest przekonany, że bezpowrotnie utracił to, co było dla niego najważniejsze. Po Kornelii pozostał mu jedynie maleńki kot, którego kobieta zostawiła pod jego opieką przed ich ostatnim rozstaniem. 

Okazuje się jednak, że ciało znalezione w domu Pliszki po pożarze należy do kogoś innego. Gdzie zatem podziała się Kornelia i dlaczego nie daje znaku życia? Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy komisarz dowiaduje się, że jego koledzy stawiają Kornelii absurdalne – jego zdaniem – zarzuty. Mężczyzna rzuca na szalę całą swoją zawodową przyszłość, żeby udowodnić, że podejrzewana przez policję kobieta jest niewinna. Jednak żeby to zrobić, trzeba ją najpierw odnaleźć. Rozpoczyna się polowanie na Pliszkę. 

Książka, która od pierwszego zdania chwyta Czytelnika w pułapkę. Hanna Greń udowadnia, że w gatunku kryminału obyczajowego staje się mistrzynią. Jest tu wszystko, co być powinno – pomysł, napięcie, klarowna konstrukcja, pełni sprzeczności bohaterowie, intryga oraz to, co Czytelnicy lubią najbardziej − miłość. Uwaga! Od Światełka w tunelu nie można się oderwać! Serdecznie polecam.   Agnieszka Lis 
Nasączona zwrotami akcji kontynuacja losów Kornelii Pliszki zachwyca nieprzewidywalnością zdarzeń i głębią uczuć. Smakowity torcik kryminalno-obyczajowy, z intuicją w roli wisienki. Przeczytajcie koniecznie!
Aneta Kwaśniewska, ksiazkiweterze.pl








Tytuł oryginału: Synnöve Solbakken
przekład: Franciszek Mirandola
Liczba stron: 240
Oprawa: miękka + skrzydełka
Kategoria: klasycy literatury


Pełna miłości, ciepła i wiary w człowieka opowieść, która przyniosła nagrodzonemu Noblem autorowi wielką sławę.
Torbjørn to chłopiec pochodzący z niezamożnej rodziny, psotny i porywczy, często wdający się w bójki. Synnøve, jego rówieśniczka, jest córką bogatego gospodarza, mieszkającą w miejscu słynącym z pięknych widoków, zwanym Słonecznym Wzgórzem. 
Torbjørn od najmłodszych lat podkochuje się w dziewczynce, a z czasem między obojgiem rozkwita miłość. Surowi rodzice Synnøve nie akceptują jednak chłopaka, ale to nie jedyny powód, dla którego związek tych dwojga staje pod znakiem zapytania. 
Czy zrodzona w dzieciństwie miłość pomiędzy biednym chłopcem a zamożną dziewczynką przetrwa próbę nie tylko czasu, ale i charakterów? 










Liczba stron: 384
Oprawa: miękka + skrzydełka
Kategoria: literatura dla kobiet

Wśród urokliwych zakątków Roztocza Maja przeżywa swoje prywatne zaćmienie słońca. 

Czas działa na jej niekorzyść, a przecież kobieta musi jeszcze zdążyć wyjaśnić i naprawić tyle ważnych spraw! Przed laty popełniła ogromny błąd, pozwalając odejść Michałowi, i choć po czasie uzmysłowiła sobie, że były narzeczony już zawsze będzie zajmował ważne miejsce w jej sercu, zrezygnowała z walki o tę miłość. I być może tak było lepiej dla wszystkich… Może to już najwyższa pora, aby pogodzić się z przeszłością. 

Teraz najważniejszą osobą w jej życiu jest Gabrysia, jej pięcioletnia córeczka. Maja nieustannie martwi się o jej przyszłość – samotne wychowywanie dziecka nie jest rzeczą łatwą, a Gabrysia ma przecież specjalne potrzeby. Czy Maja odnajdzie w sobie siłę, aby dla dobra córki ujawnić światu od dawna skrywaną tajemnicę? Przydałaby się jej pomocna dłoń, ale przecież życie nikogo nie rozpieszcza. 

Czasem nawet za najserdeczniejszym uśmiechem skrywają się łzy, a długa broda ma za zadanie ukryć złamane serce.










Liczba stron: 288
Oprawa: miękka + skrzydełka
Kategoria: literatura dla kobiet


Szalone lata dwudzieste, kiedy to świat wchodzi w nową epokę i chce nadrobić stracony czas wojny. 
Zawrotny rytm fokstrota i rewiowych popisów splata się z tradycjami, których usilnie stara się bronić starsze pokolenie, choć pod skórą czuje, że już nic nie zatrzyma tego pochodu wyzwolenia kobiet, szybkich automobili, krótszych spódnic i swobodniejszych obyczajów… 

Emma, córka zubożałego szlachcica, wychowana w wielkim, ale zapuszczonym z powodu ubóstwa pałacu pod Krakowem, wyjeżdża do Wiednia na zaproszenie bogatej przyjaciółki swojej zmarłej matki i jej szalonej, lubiącej zabawę córki. Ma się uczyć w konserwatorium, ponieważ jest bardzo utalentowana muzycznie, jednak razem z nową przyjaciółką wpada w nowoczesny świat dancingów, modnych magazynów i zabaw do białego rana. 






Wyniki konkursu z "Jazdą na rydwanie" Juliana Hardego



Kochani!

Na samym początku pragnę podziękować wszystkim za zainteresowanie konkursem, które było dosyć duże, ale odwagę miało wziąć udział tylko dwoje uczestników. Jako, że tylko dwie osoby brały udział, Autor postanowił nagrodzić obydwie panie po e-booku, w formie pliku pdf.






Serdecznie gratuluję i proszę o kontakt z adresem e-mail, najlepiej inny niż gmail, które przekażę Autorowi, jako sponsorowi nagrody i który prześle Wam plik sam.


Dziękuję i pozdrawiam :)

[Recenzja patronacka] „Jad” Jolanta Bartoś. Trudne relacje rodzinne, śmierć, śledztwo i miłość, która wydaje się nie mieć szans na przetrwanie





Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Ilość stron: 244

Nowość wydawnicza




Muszę przyznać, że Autorka nie tylko potrafi zaintrygować, ale miło zaskoczyć. Jej debiutancka powieść obyczajowa „Niepokorna” jest tego najlepszym dowodem, a już „Jad” wpisuje się bardzo wysoko w ramy jednej z najlepszych powieści kryminalnych. Cieszę się, że postawiła na dosyć kontrowersyjny temat w swojej książce, nie szczędząc czytelnikowi przy tym wielu emocji. Jolanta Bartoś sprawdza się znakomicie, jako intrygantka, kreśląca swoim bohaterom wcale niełatwe ścieżki, pokazując przy tym ich wyraziste charaktery oraz nieumiejętność korelacji z innymi. Ten temat jest ostatnio dosyć często podejmowany przez autorów, co dowodzi jednemu – bolączki współczesnych czasów. Ludzie nie umieją już ze sobą nie tylko rozmawiać, ale też słuchać, nie mówiąc o estymie w stosunku do siebie samych.


Kontrowersyjnym, trudnym, ale też często zamiatanym pod domowy dywan tematem jest przemoc w rodzinie, która również jest tematem wstydliwym i ukrywa się go na wszelkie możliwe sposoby. Przemoc, w jakiejkolwiek formie jest zakazana i nikt nie powinien jej doświadczać. Jola Bartoś nie bała się wpleść w fabułę „Jadu” rodzinnego dramatu, już nie tylko żony, ale i dzieci. Rafalski jest znanym i cenionym naukowcem, dbający o swój nienaganny wizerunek skrupulatnie. Żaden z jego współpracowników, bliskich i znajomych nigdy nie powiedziałby złego słowa. Tymczasem w domu, to tyran, apodyktyczny ojciec, psychicznie znęcający się nad bliskimi. Tylko... no właśnie, czy powody, dla jakich to robi są wystarczające? Czy w ogóle, jakikolwiek powód jest doskonałym pretekstem do tego, by tyranizować całą rodzinę? 





To pytania, na które odpowiedzi znajdziecie w książce. Rafalski potrafi pokazać niejedną maskę. Wydaje się, że los okrutnie z niego zadrwi i przyjdzie mu zapłacić najwyższą cenę za swoje czyny. Kiedy najbliższych traktuje z rezerwą, dystansem, nie okazując żadnych ciepłych uczuć, sięgając po środki psychicznej przemocy, jest jedna osoba, którą traktuje normalnie, wręcz jak swoją rodzoną córkę. To bratanica Weronika, która ostatnie lata mieszka u stryja, kiedy jej rodzice zginęli tragicznie w wypadku. Co takiego ma w sobie ta niewinnie wyglądająca dziewczyna, że Wojciech Rafalski, tuż po śmierci, jako jedyną dziedziczkę i spadkobierczynię uczynił właśnie ją? Jak to się stało, że zaskarbiła sobie jego zaufanie?


Drugim tematem, jaki w swojej książce podjęła Bartoś, to skomplikowane relacje rodzinne. Weronika zdobyła zaufanie stryja, a jego żona i dzieci nie. Zresztą, Autorka nie tak od razu pokazuje wszystkie karty przed czytelnikiem, chce się nawet powiedzieć, że wodzi go za nos. Kiedy rozpoczyna się dochodzenie w sprawie nagłej, niespodziewanej, dziwnej śmierci Rafalskiego, na jaw wychodzą pewne tajemnice, które ukrywa się latami. Krnąbrna córka przeżywająca śmierć narzeczonego, niepokorna żona i syn przejawiający takie same zachowania co ojciec. 


W tej powieści ważne jest również tło społeczne, w jakim autorka osadziła fabułę. Środowisko profesorskie, ciekawe badania naukowe dotyczące zastosowania jadu pszczelego w medycynie, apitoksynoterapii, nowych osiągnięć i wyników badań, a także środowisko medyczne Marii, żony Rafalskiego. Tu nie ma miejsca na przypadek, wszystko jest przemyślane, przyporządkowane każdej roli i sytuacji. Śledztwo zaś przybiera na sile wraz z pojawieniem się niepozornych szczegółów. Sympatię czytelnika zdobywa para dochodzeniowa, z której przystojny Paweł nie odmówi sobie podchodów do pięknej Weroniki. Sprawa się bardzo momentami skomplikuje i cień podejrzenia odpowiedzialności za nagłe wydarzenia padną na jedną osobę z kręgu podejrzanych. Którą?


„Jad” Jolanty Bartoś to wciągająca i intrygująca powieść kryminalna, która łączy w sobie ciekawie skonstruowanych bohaterów, wywołujących w czytelniku różne emocje, wielotorowość i wielowątkowość, zaskakującą fabułę oraz tło powieści, które jest dla niej niezwykle ważne. Tutaj każdy element, jak w układance, ma swoje odpowiednie miejsce. Autorka porusza w swej książce kilka istotnych, wciąż aktualnych tematów, zmusza tym samym do szerszej dyskusji, zręcznie buduje napięcie, stopniując w nas ciekawość i chęć poznania finału toczącej się sprawy. Jola Bartoś w doskonałej formie twórczej!

Szczerze polecam!


Pozycji patronuję medialnie, a na okładce znajdziecie kilka moich słów rekomendacji



Za możliwość patronatu dziękuję Autorce oraz:


czwartek, 17 sierpnia 2017

Wyniki konkursu z tomikiem wierszy Hanny Krugiełki "Słowa to za dużo" :)




Kochani!

W związku z moimi chwilowymi przerwami w publikacji, wreszcie jakoś udało mi się skontaktować z Autorką, która wytypowała dwie zwyciężczynie. W pierwszej kolejności, bardzo wszystkim dziękuję za zainteresowanie i udział. Zgłoszeń nie było dużo, a jako zadanie konkursowe mieliście zinterpretować tytuł. Po prostu po swojemu napisać, z czym Wam się kojarzy, czy jak go odczytujecie.

Autorka nagradza:






Serdecznie gratuluję!

Przez trzy dni czekam na Wasze adresy do wysyłki nagród, bądź to w wiadomości prywatnej na FP na Facebooku, bądź na adres: stokrotka954@wp.pl. Adresy bowiem przekazuję Autorce, która jest ich sponsorem i wysyła od siebie.


W zakładce - KONKURSY - znajdziecie konkursy, które cały czas trwają :)