czwartek, 16 listopada 2017

„Dieta w chorobach autoimmunologicznych” Opracowanie zbiorowe pod redakcją naukową dr n. med. Mirosławy Gałęckiej





PZWL Wydawnictwo Lekarskie

Ilość stron: 244


Żyjemy w czasach, kiedy nie zwracamy praktycznie uwagi na to, jak żyjemy, co jemy, czy jemy świadomie, czy żyjemy świadomie. To poniekąd wymusza od nas współczesny tryb życia, stres, liczne czynniki środowiskowe, a jakich się obracamy, nieprawidłowy styl życia, w wyniku czego coraz częściej zachodzi wiele zaburzeń naszego układu odpornościowego, a w konsekwencji do niszczenia przez organizm własnych komórek, rozpoznając je jako obce. Możemy nawet nie zdawać sobie sprawy z tego, że chorobami autoimmunologicznymi są między innymi: 
wrzodziejące zapalenie jelita grubego,

stwardnienie rozsiane,

choroby związane z nieprawidłową gospodarką hormonalną tarczycy,

cukrzyca insulinozależna,

reumatoidalne zapalenie stawów,

toczeń rumieniowaty układowy,

sarkoidozę,

bielactwo. 

Nie bez celu wspomniałam o wyżej wymienionych chorobach, bowiem każdą z nich analizują pod względem medycznym autorki niniejszej publikacji. Każdy pacjent musi zdać sobie przede wszystkim sprawę z tego, że same leki nie wystarczą, czasami razem z dietą potrzeba naprawdę większych zmian w życiu, by jakakolwiek terapia przy tych chorobach odniosła jakikolwiek skutek. Podstawą jest uświadomienie sobie tego, że trzeba przestawić się na zupełnie inny tryb, jeśli zależy nam na swoim zdrowiu i życiu.


¾ naszej odporności znajduje się w jelitach i to od ich stanu zależy, jak zacznie zachowywać się nasz organizm, jak reagować na zmiany zachodzące w organizmie. Przy chorobach autoimmunologicznych ten stan jest niezwykle ważny. Autorki, na bazie doświadczeń zawodowych opisują wiele przykładów pacjentów, którzy źle zdiagnozowani na początku choroby trafiali do nich, pod ich lekarską opiekę, a zdiagnozowanie tych chorób jest ciężkie, bo objawy są podobne przy wielu innych schorzeniach. Niektórym z nich wystarczyła zmiana nawyków żywieniowych, by poczuli reakcję i zauważyli zmiany. 




W książce znajdziecie wyjaśnienia i odpowiedzi na najczęściej zadawane przez pacjentów pytania. Praktyczne podejście do wprowadzania zmian w sposobie żywienia. Autorki opisują, w jaki sposób wyeliminować produkty zakazane na diecie bezglutenowej, ale najważniejsze – każdy pacjent jest indywidualną jednostką i przed przystąpieniem do jakiegokolwiek rozpoznania najważniejszy jest wywiad, z uwzględnieniem chorób obciążeniowych członków rodzin. 


Pewnie większość z Was nawet nie wie, że za obniżoną odpornością jelit stoi wszechobecny w produktach gluten, największy alergen organizmu. Autorki w jasny i przejrzysty sposób piszą o prostych krokach doprowadzających do eliminacji z diety glutenu i jak ważne w tym są aspekty psychologiczne. Bo każda dieta zaczyna się w głowie. Bardzo ciekawy jest rozdział ostatni zawierający przepisy bez glutenu, jajek, mleka, nie tylko na cista, ale też zupy, faszerowane warzywa.


Ten poradnik opracowany w każdym najmniejszym szczególe doskonale oddaje to, co autorki przekazują każdemu czytelnikowi, zagłębiając się w każdy temat konkretnie, podpierając przykładami. Samo leczenie farmakologiczne nie wystarcza. Aby miało ono rację bytu, musi być wspomagane odpowiednią, zbilansowaną dietą, która pozwoli na to, by się dobrze czuć.


Szczerze polecam!


Za książkę dziękuję: 






wtorek, 14 listopada 2017

„Marzena M” Agnieszka Jeż i Paulina Płatkowska. Spora dawka śmiechu i ważnych decyzji przemeblowujących życie...





Wydawnictwo Edipresse Książki

Ilość stron: 304


Zdecydowanie okładka książki niezbyt oddaje treść książki, w której buzuje od uczuciowych zawirowań, poważnych decyzji i powodów tak silnej motywacji, by Marzena wreszcie przejrzała na oczy i złapała w ręce swój los. Ale to tylko moje zdanie, raczej widziałabym ją w zdecydowanie innej tonacji kolorystycznej, co nie ulega wątpliwościom, że napawa takim optymistycznym akcentem, w końcu Marzena postawiła na zmiany. Nie wiem dlaczego zdecydowana większość uważa wiek 44 lat za wiek średni? Nie wiem, czy będę chciała, żeby w tym wieku ktoś określał mnie mianem pani w średnim wieku, jakieś to nienaturalne. W tym wieku jest główna bohaterka książki Marzena Małecka, matka nastoletniej Niki i żona niespełnionego artysty malarza.


Niby to już było, jakby powtórka z rozrywki, ale zdecydowanie inny styl autorek, okraszony naprawdę sporą dawką dobrego humoru i dystansu do świata powoduje, że ta historia nabiera zupełnie innego znaczenia. Co z tego, że Marzenie zawali się poukładany świat, skoro on od dawna taki właśnie istniał. Mareczek, jako zadufany, wiecznie niezainspirowany artysta w ogóle nie zarabia, przesiaduje w domu nie dbając kompletnie o porządek, czy dobro swojej rodziny. Nie zarabia, nie dokłada się do życia, nie interesuje go nawet jego nastoletnia córka. A Marzena dwoi się i troi, by rodzina żyła w miarę dostatnio. Szla goryczy przeleje się, kiedy Nika odkryje prawdziwe zajęcie ojca. 


Lekki styl, świetny pomysł na fabułę, cięty język, niesztampowi bohaterowie, to najlepsze elementy tej opowieści. Opowieści o silnej kobiecie, która czasem miewa też wątpliwości, o poważnych decyzjach, świadomości płynących z niej konsekwencjach, o lękach i obawach, przyjaciółkach, na których zawsze można polegać. Zmiany w życiu Marzeny nastąpią dosyć dynamicznie, ale konkretnie. Kobieta wie, że jeśli nie podejmie ich teraz, może się zawahać i już takiej odwagi na nie nie nabierze. W ogóle, tak myślę, Marzena jest takim przykładem do naśladowania. Pozytywnie nastraja do tego, by nie bać się marzeń, osiągać wszystko, co w zasięgu naszego wzroku, odgradzać się od negatywów i tych, którzy przytłaczają nas swoim negatywnym nastawieniem.




Nigdy nie jest za późno na zmiany. Wystarczy jakiś impuls, iskierka do tego, by postawić sobie cele przed oczyma i brnąć przed siebie, nie oglądając się. Ujęła mnie również postawa Niki, która nie oskarżyła matki o rozbicie rodziny, tylko popychała do zmian, stanęła po stronie rodzicielki, wykazując w pełni zrozumienie i dojrzałość, której niestety zabrakło Markowi. Sporą dawkę humoru dostarcza również matka Marzeny. Teksty po prostu ścinają z nóg:

„- Nie posikałaby się, pyszczku. Wiesia wzięła się za siebie i nosi kulki Kegla. Tak się zaparła, że nawet jak idziemy na kije, to je wkłada. Tylko raz, jak jej powiedziałam coś śmiesznego, to była draka, bo jej się wysunęły i nie miała jak poprawić, akurat w parku było pełno ludzi.”


„Marzena M” Agnieszki Jeż i Pauliny Płatkowskiej to świetna lektura na poprawę humoru, niosąca ze sobą też wiele refleksji. Zmiany są w życiu potrzebne, tylko czasami trzeba umieć dostrzec możliwości, otworzyć się na nie, brać z życia pełnymi garściami. To książka przy której nuda Wam zdecydowanie nie grozi. Można się zreflektować, ale i pośmiać.


Szczerze polecam!



Za egzemplarz dziękuję:







Cykl zabaw literackich z Anną Kasiuk, odsłona II :)









Kochani!

Druga odsłona cyklu zabaw literackich, które obiecałam Wam już jakiś czas temu. 

Widziałam, jakim powodzeniem cieszyła się odsłona pierwsza, dlatego z chęcią przechodzę do kolejnej autorki. Druga odsłona zabaw dotyczy osoby Anny Kasiuk. Jej twórczości i tego, byście mieli okazję wzajemnie się poznać. 

Jednak najpierw prezentacja autorki :)




Twórczość Anny Kasiuk :)











A teraz, przejdźmy do zadań. Poniżej, znajdziecie pięć punktów przypisanym konkretnym działaniom. Każda osoba, która chce wziąć udział w zabawie, wybiera z tej listy dwa konkretne zadania, jakie chce, wybór należy do Was.


Jeśli wybierzecie sobie już te dwa zadania, w e-mailu przesyłacie mi swoje gotowe odpowiedzi. W temacie e-maila wpisujecie: cykl zabaw.AniaKasiuk, natomiast w treści podajecie, które zadania wybraliście i Wasze odpowiedzi. W jakiej formie je wykonacie i jak zinterpretujecie, zależy od Waszej kreatywności i pomysłowości.


Zadania przesyłacie na: stokrotka954@wp.pl, ja je potem prześlę autorce :)

Ważne!

Proszę tylko, byście nie zamieszczali treści obraźliwych. Szanujmy się nawzajem. To jest zabawa, a nie sposób na wyładowywanie swoich frustracji, plucie jadem, czy dzielenia się poglądami politycznymi!


1. Napisz list




Zadanie polega na tym, byście napisali do Ani list. Co w nim napiszecie, jaki on będzie długi - zależy od Was.


2. Zostaw wiadomość




Przy tym zadaniu pomyślałam, że trochę je Wam utrudnię. Zostaw wiadomość dla Ani. Tak, jakbyście odeszli od stołu i napisali na karteczce krótką wiadomość, trochę tajemniczą, zmuszającą do refleksji, bądź podążenia w ślad za tajemnicą...

Warunek: wiadomość musi się składać z maksymalnie pięciu słów!


3. Zapakuj smaki i zapachy i wyślij je




Jesteście dobrymi "gospodarzami"? Podzielcie się ulubionymi smakami, zapachami i prześlijcie je. Mogą to być sentymentalne podróże w świat dzieciństwa, mogą to być Wasze dania popisowe, ulubione, mogą to być smaki, które przywodzą Wam coś na myśl...


4. Wyrwij kartkę z pamiętnika i wyślij





Kartka, na której zapisaliście coś radosnego, bolesnego, traumatycznego. Oczywiście, to nie muszą jakieś Wasze zwierzenia, bo wiem, że nie wszyscy chcą się tym dzielić. Ale może tworzycie coś swojego, do szuflady, a nie macie odwagi się tym dzielić. Teraz jest okazja.


5. Wyślij widokówkę





Opiszcie miejsca, w których mieszkacie, żyjecie, którymi chcecie się z nami podzielić. Pochwalicie się tą Waszą małą ojczyzną.




*********

Zabawy mają nas wzajemnie zainspirować, poznać. To nie jest tak, że tylko Wy w nich bierzecie udział. Poproszę autorkę, by i ona wybrała z tej listy dwa zadania i je dla Nas przygotowała. Pojawią się one w poście z wynikami konkursowymi. Chciałabym, aby po zakończeniu konkursu powstała taka galeria pokonkursowa, ale tylko za zgodą każdego uczestnika.

Kilka zasad formalnych:

Wybieracie z listy zadań dwa i je przesyłacie na podany wyżej adres e-mailowy. Dla przypomnienia: stokrotka954@wp.pl



Konkurs rozpoczyna się od momentu opublikowania postu do dnia 30.11 b.r. do godz. 23:59 


Po tym terminie, w ciągu siedmiu dni zostaną opublikowane wyniki konkursu.

Organizatorem konkursu jestem ja, zaś sponsorem nagród jest autorka to Ona rozsyła nagrody.

Nagrody konkursowe Ania przygotowała dla Was sama, będą  to zapewne gadżety dotyczące Jej twórczości.

Powodzenia!

[Zapowiedź wydawnicza] „Murder Park” Jonasa Winnera już 30 listopada premiera. Wydawnictwo Initium






MURDER PARK. PARK MORDERCÓW

Premiera: 30/11/2017

thriller

Ilość stron: 432

Wydawnictwo Initium


Zodiac Island − samotna wyspa u wybrzeży USA, smagana wiatrem i falami wzburzonego morza. A na niej park rozrywki: dwanaście tematycznych sektorów poświęconych znakom zodiaku. Cukrowa wata, rozbawione rodziny, diabelski młyn, kolejka górska, strzelnice. I maniakalny morderca, który szczególnie upodobał sobie młode kobiety.


Mija dwadzieścia lat. Park, zamknięty po serii brutalnych morderstw, ma zostać ponownie otwarty. Wesołe miasteczko ze znakami zodiaku zmienia się w upiorny skansen słynnych zabójców i zbrodni, które wstrząsnęły światem. Manager parku zaprasza na długi weekend starannie wyselekcjonowaną grupę: ludzi mediów i tych, którzy pamiętają to miejsce sprzed dwóch dekad. Dwunastka wybrańców przybywa na wyspę, na której straszą jeszcze zardzewiałe karuzele. Ostatni prom odpływa. Nadciąga sztorm. Urywa się łączność. Zaczynają się dziać dziwne rzeczy. A do tego te upiorne pogłoski, że prawdziwy morderca nie został skazany, że wciąż jest na wolności…


Murder Park to mroczny thriller, w wyrafinowany sposób grający z klasyką gatunku. Jonas Winner sprytnie żongluje znanymi motywami, mając w zanadrzu niejedną niespodziankę. Nikt nie odgadnie, jak się zakończy upiorny weekend na wyspie.

„Napięcie w czystej formie!”

Closer


„To thriller nieprzewidywalny i zapierający dech w piersiach.”

WAZ Westfällische Rundschau, Witten


„Właśnie taki powinien być thriller!”

nicolesbuecherwelt.blogspot.de


„Nietuzinkowa, mroczna i niebezpieczna – przygoda, w której wydarzenia następują po sobie lawinowo. Mocne!”

fiktivewelten.wordpress.com


„Murder Park" wessał mnie bez reszty.”

thrillertante.blogspot.de


„Prawdopodobnie najbardziej zakręcony thriller roku.”

krimi-couch.de

Na Zodiac Island − samotnej kamienistej wyspie u wybrzeży Stanów Zjednoczonych − wiele lat temu mieścił się park rozrywki, którego motywem przewodnim były znaki zodiaku. Rodziny spędzały tu czas na karuzelach, strzelnicy i w tunelu strachu. Wszystko to kończy się, gdy na wyspie giną trzy kobiety. Zabójca, Jeff Bohner, zostaje zatrzymany i skazany, a park zostaje zamknięty.

Po latach, kiedy zbrodnie przechodzą do historii, prywatny inwestor postanawia wskrzesić Zodiac Island. Murder Park − nowy tematyczny park − ma być swoistym skansenem słynnych zabójców, których brutalne morderstwa wstrząsnęły światem. Przed oficjalnym otwarciem upiornego miasteczka do wybrzeży wyspy dopływa statek z dwunastką gości, zaproszonych tu na specjalny promocyjny weekend. Są wśród nich przedstawiciele mediów, ale też osoby, które pamiętają wyspę z dawnych czasów. 

Odpływa ostatni prom, następny ma przybyć dopiero za trzy dni. Następuje załamanie pogody, urywa się łączność i… ginie jedno z nich. Mordercą musi być ktoś z zaproszonych gości lub organizatorów. Chyba, że zabójca przybył na wyspę wcześniej i czekał w ukryciu na przybycie promu… Odżywają pogłoski, że dwadzieścia lat temu pojmano i skazano niewłaściwego człowieka, a prawdziwy zbrodniarz wciąż jest na wolności. A wraz z pogłoskami kiełkuje strach, że to dopiero początek krwawej serii.

„Murder Park” to z jednej strony klasyczny whodunnit, w którym zagadka zamkniętego pokoju rozciąga się na surową, skalistą wysepkę chłostaną wiatrem i falami oceanu, z drugiej zaś szybki thriller, w którym dzieje się dużo i szybko, a kolejne wolty i zwroty akcji sprawiają, że nie wiadomo, co jest prawdą, a co iluzją. Tu nic nie jest tym, czym się wydaje, a każda z dwunastu osób, które poznajemy w dokumentalnych zapisach wywiadów – samych w sobie będących mistrzowskimi psychologicznymi portretami – kryje w sobie zagadkę. Mordercą może być każdy. Jonas Winner jest mistrzem kamuflażu i fałszywych tropów, pełnymi garściami czerpie ze znanych filmowych i powieściowych motywów, żongluje nimi i kreuje nową jakość – a czytelnik zyskuje dodatkową frajdę, rozpoznając klasyczne wątki, aluzje i podteksty. Mocna, mroczna rzecz – odrobinę zakręcona i mająca w zanadrzu niejedną niespodziankę.




poniedziałek, 13 listopada 2017

„A gdzie kurka? Wesołe wierszyki o zwierzątkach” Wioletta Piasecka





Wydawnictwo NIKO

Ilość stron: 56

Oprawa twarda


Wbrew pozorom stworzyć takie wierszowane historyjki i do tego jeszcze w rymowanej formie, to nie lada wyzwanie. To tylko pozornie wygląda, że to prosta sprawa. Każda z sześciu napisanych przez Wiolettę Piasecką wesołych i wręcz skocznych historyjek niesie ze sobą piękne, mądre przesłanie, do tego barwne, wymowne ilustracje Marcina Południaka dopinają całość i zmuszają do wielu refleksji. Bo oto poznajemy sześć sympatycznych zwierzątek, które każde z osobna chce nam powiedzieć co innego.


Wesoły konik wzruszył się, kiedy zobaczył różowy balonik. Biedroneczka zgubiła jedną ze swych kropeczek i wszyscy jej przyjaciele ruszyli na poszukiwania. Rudy misiek spragniony miodku rozpoczął współpracę z pszczółkami, by za pomoc otrzymać słodkiego, bursztynowego płynu. Psiaczek postanowił zwiedzić kawałek świata, nie bacząc na to, że nic nikomu nie powiedział. Krówka Modnisia chciała za wszelką cenę pokazać, że krowy też potrafią się pięknie, modnie ubrać, zaś na wiejskim podwórku szukano panny młodej - kurzej córki.


Bez wątpienia mądre morały i wątki poruszone w każdej z tych opowieści mówią o ważnych wartościach, jakie powinno przekazywać się dzieciom od najmłodszych lat. Każde zwierzątko opowiada o czymś ważnym. Wzruszać się i cieszyć w życiu należy nie tylko z materialnych dóbr, ale przede wszystkich z tak prostych odruchów i sytuacji, jak chociażby różowy balonik, który przypadkiem zawędrował do małego konika, niesiony przez wiatr. Największą wartością i dobrem są prawdziwi przyjaciele, którzy rzucą swoje zajęcia, by pomóc ci szukać jednej, drobnej rzeczy, ale dla ciebie niesamowicie ważnej. W życiu nie należy tylko brać, ale też pomagać i współpracować, współtworzyć coś, co zaprocentuje na przyszłość. Jeśli się gdziekolwiek wybieramy, informujmy swoich najbliższych, by wiedzieli, gdzie należy nas wtedy szukać, gdyby cokolwiek się w naszym życiu wydarzyło. Dbajmy o duszę, ale też o ciało. A plotki są najgorszą rzeczą, jaka może istnieć i wiele wyrządzić komuś krzywdy.




Te i inne wartości przekazuje w swych rymowanych historyjkach Wioletta Piasecka. Dzieci mogą utożsamić się z postaciami wierszy, dyskutować z dorosłymi o morałach. I to jest właśnie najważniejsze. Niby takie proste wierszyki, a tyle przekazują mądrego i są pretekstem do tego, by usiąść razem z pociechą i rozmawiać, o tym, co ważne, ale co w życiu najważniejsze. Uczą empatii do zwierząt, wrażliwości na piękno otaczającej przyrody, ale przede wszystkim szacunku do samych siebie i drugiego człowieka.


Myślę, że ta książeczka będzie dla wielu z Was inspiracją, by zwrócić uwagę na to, co w życiu istotne. Niech te bajeczki staną się powodem wielu mądrych dyskusji, ale też zrozumienia, że otaczający nas świat to nie tylko my - ludzie, my jesteśmy tylko jego cząstką. 


Polecam całym sercem!


Za egzemplarz dziękuję autorce 




sobota, 11 listopada 2017

„Kryształowe serca” Augusta Docher. Intrygująca i subtelna, bardzo kobieca...






Wydawnictwo Novae Res

Ilość stron: 380

Nowość wydawnicza



Kilka dni temu (8 listopada) miała miejsce premiera najnowszej powieści Augusty Docher „Kryształowe serca”. To moje pierwsze spotkanie z prozą Beaty Majewskiej, która od początku pisze pod pseudonimem Augusta Docher lecz pod prawdziwym nazwiskiem wydała trio obyczajowe. Nic dziwnego, że to najczęściej czytelniczki sięgają po Jej książki. Każda z nas potrzebuje czasem odrobinkę zainteresowania i ciepła męskiego ego, chociażby miało ono pochodzić z kart powieści. Książkę miałam przyjemność przeczytać już jakiś czas temu, kiedy jeszcze nie było nawet zarysu okładki. Dzisiaj widzę, że trafia w samo sedno. Pozornie wydawać by się mogło, że to tkliwy romans, jednak tutaj obok wykwintnych, subtelnych scen erotycznych mamy przemyślaną od początku do końca intrygę, w której aż buzuje od niedomówień, knowań i rodzinnych tajemnic.


Uwagę zwraca, jak dla mnie, już niecodzienne imię głównej bohaterki. Fabiana jest studentką, ale dorabia sobie jako modelka. Dziewczyna ma bardzo dobre serce, jest pracowita, ale też bardzo impulsywna, emocjonalna, harda, chowająca swoją kobiecą delikatność pod pancerzem odważnej, twardo stąpającej po ziemi. Dziewczyna podstępem zostaje uprowadzona i budzi się w szykownie urządzonej willi we Francji. Porywaczem okazuje się bogaty i równie tajemniczy Karim. Fabiana po jakimś czasie zda sobie sprawę ze swej nietypowej sytuacji. Tysiące narastających w jej głowie pytań, trudne wydarzenia z ostatnich tygodni, to wszystko zacznie w dziewczynie narastać i jeszcze bardziej frustrować.




Augusta Docher świetnie ujęła pewne zależności między ofiarą a oprawcą. Ciekawie stworzyła sylwetki swoich bohaterów, ich żywiołowe charaktery. Z czasem przekonamy się, jaki temperament drzemie w Karimie. Jego dwulicowość i przywdziewane na każdym kroku inne maski. Zaskakujące jest to zestawienie przeciwnych charakterów. Fabiana jako mądra i bardzo piękna kobieta, krucha w środku i delikatna jak kryształ oraz porywczy i tajemniczy Karim.


Bez wątpienia Augusta Docher żongluje emocjami. Autorka wykazała się lekkim stylem, precyzją i sugestywnością w opisywanych scenach. Nie szczędzi czytelnikowi zawirowań uczuciowych, pikantnych, ale subtelnie ukazanych scen oraz dopracowanej intrygi, którą odkrywa kawałek po kawałeczku jeszcze bardziej wzmacniając naszą ciekawość prowokując do nieodrywania się od książki. Finał zaskakuje równie jak początek powieści. 


„Kryształowe serca” Augusty Docher to niecodzienna i niesztampowa propozycja dla tych, którzy szukają nie tylko wrażeń, ale też namiętności, czy ukrytych gdzieś na dnie serca pragnień. Autorka bardzo autentycznie tworzy zaskakujące i porywające wątki, w których nie brakuje wyrazistej akcji, sugestywnych opisów i świetnie dopracowanych charakterów bohaterów, których osadza w dość malowniczej części Francji. Autorka buduje z czytelnikiem wyjątkowo bliską więź. Intryga wpleciona w powód porwania młodej Polki zmusza nas do odszyfrowywania jej do samego końca. 


Polecam!


Za możliwość zapoznania się z treścią książki, dziękuję:





Wyniki konkursu z książką "Piekarskie drogi" Mariana Pozorka :)








Kochani!

Dziękuję wszystkim za piękny, kreatywny udział w konkursie, w którym mieliście opowiedzieć, czym dla Was jest chleb. I jak zwykle, dla każdego z Was chleb jest nie tylko wyrazem konsumpcjonizmu, ale przybiera też inny wymiar. I z tego się bardzo cieszę.

Gdybym mogła, oczywiście nagrodziłabym wszystkich. Mam jednak dwa egzemplarze, które powędrują do:


serduszko3 

oraz 

Beaty Kandzia






Serdecznie gratuluję :) Czekam na Wasze adresy do wysyłki nagród przez 48 godz. na: stokrotka954@wp.pl

Na moim facebookowym fanpage'u znajdziecie świeżutkie konkursy mikołajkowe, jak co roku :)